Aktualności
Jest Pan moim bohaterem!
07-06-2010
Moja Droga Ewo,
Dziękuję za poświęcanie Pani czasu i Pani talentu na rzecz tych biednych psów. Dziękuję za danie im dodatkowej szansy na znalezienie rodziny adopcyjnej. Bezinteresowna hojność i poświęcenie jest rzadką zaletą na tym świecie, gdzie panuje zasada „każdy dba o swoje”. Jest Pani wspaniała!
Całuję Panią z całego serca
Brigitte
Mój Drogi Adamie,
Jak Panu przekazać całą moją wdzięczność za wspaniałe uratowanie owego biednego psa ?
Jest Pan bohaterem! Jest Pan MOIM bohaterem!
Dziękuję z głębi serca za uratowanie go przed straszną śmiercią i za zatrzymanie go przy sobie. Istoty takie jak Pan są rzadkością, gdyż żyjemy dziś w świecie, w którym człowiek stracił poczucie wartości życia. Jesteśmy już niestety przyzwyczajeni do okropności i nic już nas nie dziwi.
Mnóstwo ucałowań czułości i wdzięczności
Brigitte
-
~Ewa Grabowska
2012-01-23 21:23:18
No cóż konkurencja nie mając innych mozliwości wypisuje głupoty na różnego rodzaju forach internetowych. Rozumiem, że brak klientów jest frustrujący ale może warto zasięgnąć porady psychologa lub zająć się czymś innym. Wypisywanie oczerniających komentarzy raczej mojej osobie i marce, którą przez 20 lat w zawodzie wypracowałam z całą pewnością nie zaszkodzi. Może natomiast pogłębić stan zapaści psychiki autorki poniższego komentarza. Przede wszystkim praktykantki i kursantki w mojej firmie nie mają kontaktu z klientem. Zatem komentarz przytoczony ponizej o samodzielnym rozczesaniu psa nie mógł paść. W całym salonie system kamer rejestruje wszystki czynności i rozmowy a zatem dość latwo zweryfikować prawdomówność osoby zamieszczającej tego typu komentarz. Ale oczywiście nie ma takiej potrzeby poniewaz taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. Mimo wszystko życzę powodzenia w życiu zawodowym choć obawiam się, że moje zyczenia mogą nie pomóc. Ewa Grabowska
-
Gratulacje za serce dla Braci Mniejszych. A teraz koniec ochów i achów. Mam nadzieję, że w salonie u Pani nie pracują już praktykanki, które do mojego pupila w kwestii rozczesania podeszly jak pies do jeża (strzyżenie zostało nie dokończone, polecono mi rozczesać psa samemu - "pełny profesionalizm"). Poza tym żywię nadzieję, że kwestia modelowania psów różnych ras wyszła poza jeden, ogólnie stosowany szablon. Cóż, my po pierwszej wizycie i drugiej (ostatniej szansy) wiecej nogi i łapy nie postawiliśmy przy Pomorskiej. I wyszło to nam na dobre.
-
Gratulacje dla wspaniałych ludzi. Była uczennica Ewy Grabowskiej





