Psy.pl

reklama

Wyszukiwarka

Obaszar wyszukiwania
Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do serwisu

Obaszar logowania się do serwisu

Forum

Kącik adopcyjny

Tagi

Aktualności

fot. Shutterstock

Szokująca prawda o właścicielach zwierząt! Wyznanie weterynarza

04-01-2017

Najpierw są święta. Wiele osób dostaje z tej okazji szczeniaka, kociaka albo inne małe i słodkie zwierzątko. Jednak święta szybko się kończą, zwierzak rośnie i… nie jest już tak cudownie. Co dzieje się potem – nierzadko wiele lat potem – gdy brakuje nam podstawowej empatii, opisał na Facebooku weterynarz Przemysław Łuczak. Jego post udostępniły tysiące osób.

Święta to czas na szczeniaczki, kociaczki, króliczki i chomiczki, które spakowane w karton czekają pod choinką. Duży procent z nich w połowie stycznia znajdzie się pod najbliższym schroniskiem albo trafi na portale aukcyjne (do działu „oddam”). Ciemna strona świąt.

Nieważne, ile by się napisało, ile uświadamiało. Co roku jest to samo.

Empatia dla zwierząt

Nie jest to jednak notka o zwierzakach prezentach ani o tym, by może odpuścić sobie doroczny łazienkowy spektakl polegający na tym, że rodzina stoi nad wanną i rozważa, kto ukatrupi karpia… Skoro mamy okres zadumy, nowych postanowień i podsumowań, może warto umieścić w tych rozważaniach nasze zwierzęta. I te nie nasze też.

Świat idzie do przodu. Ludzie coraz bardziej otwierają się na nowe idee. Tak wspaniale jednoczymy się wobec tragedii na świecie, jesteśmy tacy empatyczni względem siebie – cudownie! Po prostu cudownie! Dlatego więc tak ciężko mi pojąć, czemu tyle osób nie jest w stanie tego algorytmu empatii przenieść na swoje zwierzęta. Gdzie się podziewa najprostsze, ludzkie zrozumienie?

Eutanazja, by się nie męczył

Pewien poniedziałek. Zabiegany pan wchodzi do lecznicy, ciągnąc na smyczy coś, co kiedyś było owczarkiem niemieckim. Dowiaduję się, że przez ostatnie trzy miesiące pies schudł z 40 kg na 20 kg i zrobił się jakiś taki apatyczny. Ale wiadomo, przed świętami każdy taki zalatany. Nowotwór? Kto by pomyślał… Eutanazja? Przecież była szansa, że samo przejdzie. Nie mógłby tak chudnąć w nieskończoność.

Przy tych wszystkich eutanazjach zawsze zastanawia mnie to „dobro zwierzęcia”. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. „Nie będę go leczyć, żeby się nie męczył…”. Albo uśpienie zamiast oddania do adopcji: „Lepiej uśpić, bo on beze mnie nie przeżyje”.

Innym razem wpada szczur z zaawansowaną dusznością. Leży na boku, rzęzi. Szybka akcja, umieszczam zwierzę pod tlenem, stabilizacja. Przygotowuję szczura do dalszej diagnostyki.

- Od kiedy trwają objawy?
- On tak ma od tygodnia. My przyszliśmy go uśpić…
- Od tygodnia? To czemu nie przyszliście państwo wcześniej?
- Myśleliśmy, że samo zdechnie.

To samo tyczy się guzów, które zdublowały już masę ciała zwierzęcia. No cholerne raczysko, człowiek myśli, że wykończy tego zwierzaka w tydzień, a ono rośnie i rośnie, i nic się nie dzieje! Bezczelne. Na dodatek biedne dzieci muszą patrzeć na cierpienie chomika. Jak temu nowotworowi nie wstyd!? Jeszcze ta nieznośna niewydolność nerek – lekarz zapewniał, że zwierzę z tym długo nie pożyje, a tutaj ciągnie się to i ciągnie!

Wszystkie choroby są „od zawsze”

Gdzieś na świecie ludzie budują pierwsze roboty wielkości łepka od szpilki, klonują owce, łazik jeździ po Marsie i wysyła nam zdjęcia. Tymczasem u mnie na stole stoi pies, podobno apetyt ma osłabiony od jakiegoś czasu, a wczoraj to już nic nie zjadł. Zaglądam w pysk, a tam trzeci, a może już czwarty krąg piekielny. Kamień zakrywa całe zęby. Dziąsła czerwone, miejscami z nich krwawi. Tłumaczę, że olbrzymi stan zapalny jamy ustnej, że zęby popsute. „No dobrze, panie doktorze, ale dlaczego on nie je? Bo on takie zęby to miał przecież od zawsze”. Zapada niezręczna cisza, twarz opiekuna nie zdradza swoją mimiką, że zadała pytanie, które nie powinno paść, a jednak padło. Konsternacja. Tak jak powiedziałem, to okres zadumy.

Od zawsze zastanawia mnie to „od zawsze”. Od zawsze ma biegunki, od zawsze wymiotuje, od zawsze kaszle, od zawsze te larwy wychodzą z oczodołu, od zawsze nie je od pół roku. Czy to jest naprawdę taki olbrzymi wysiłek, by pojąć, że to małe lub duże, co nam biega pod nogami w domu, zasuwa na kołowrotku w klatce lub przylepione do szyby w terrarium na nas patrzy, jest żywe? Gdzie w procesie myślowym w ludzkiej głowie umyka fakt, że jeśli pies ma ząb, to ten ząb się może popsuć i boleć? Dlaczego nie chcemy spróbować uznać, że ta obrzęknięta i zwisająca bezwładnie kończyna jest chyba złamana, i chyba boli jak diabli, i chyba coś trzeba z tym zrobić?

Guzy powstają z dnia na dzień

Oprócz „od zawsze” są jeszcze stany nagłe. Dotyczy to najczęściej guzów. Zasada brzmi, że im większy guz, tym szybciej powstał. Zazwyczaj perforujący guz na klatce piersiowej wielkości kokosa to kwestia ostatniego spaceru, może w porywach dwóch dni. Paznokcie długości szponów mitycznej harpii u królików i świnek morskich zazwyczaj jak zaczarowana fasolka kiełkują przez noc. Przy takim wyznaniu opiekunowi nawet powieka nie drgnie i zastanawiam się, jak bardzo ta osoba musi myśleć, że rozmawia z idiotą, lub że udało jej się kłamstwo stulecia.

Z eutanazją to w ogóle jest ciekawa sprawa. Patrząc na podejście do zwierząt, jestem chyba w stanie podpisać się rękami i nogami przeciwko wprowadzeniu eutanazji u ludzi. Widzicie oczyma wyobraźni, jak by to mogło wyglądać?

Przypadek 1
- Państwa syn złamał nogę tydzień temu, nie wygląda to dobrze...
- Ale to go boli, panie doktorze?
- No trochę tak... Pytanie, co robimy dalej.
- Może uśpić? Żeby się nie męczył...

Przypadek 2
- Państwa babcia ma zapalenie płuc, w jej wieku to bardzo niebezpieczne.
- To się długo leczy?
- No tak, organizm już nie jest młody…
- To może nie warto, bo już jest taka STARA.

Jacy ludzie nie mają empatii

Ja wiem doskonale, co widzicie przed oczami, kiedy czytacie o całym tym braku empatii, o braku serca i odrobiny zrozumienia. Załącza się spojrzenie statystyczne: źle ubrany, niewykształcony pan koło 50. Delirium tremens, zwierzę z kolczatką wbitą w szyję tak, że już zarosła. Nie, moi drodzy! Ja często widzę młodych ludzi, dobrze ubranych, elokwentnych. Czasem widzę rodziców z dziećmi, które uśmiechają się, słysząc, że zwierzę ma guza, że strasznie boli.

Świadomość opiekunów z roku na rok wzrasta, ale niestety zwierzęta (szczególnie te rasowe) także padły ofiarą konsumpcjonizmu. York w papilotach, rzadka odmiana barwna boa, niecodzienny ssak egzotyczny są wykładnią luksusu, a nie przyjacielem. Widać to zwłaszcza po rosnącej popularności małp utrzymywanych w domach, mimo negatywnych opinii, jakie się słyszy o nich jako zwierzętach domowych.

To wiedza tajemna, że zwierzę czuje

Pewnie może z 2-3% czytających ten wpis odnajdzie w nim samego siebie, ale może jakieś 50% z was zna takie właśnie osoby. Warto może przy wizycie na kawkę albo w pubie przy piwie powiedzieć takiej osobie, że to, co robi, jest złe, i zdradzić wielką tajemnicę wszechświata, że jednak zwierzę czuje, i że czasem je boli. Zafundujesz takiemu zwierzakowi może nie tyle Boże Narodzenie, co Wielkie Odrodzenie.

PS Wszystkie historie w tekście i cytaty są autentyczne i pochodzą z codziennych sytuacji, jakie miewam ja i moi koledzy i koleżanki po fachu. Zmieniono nazwiska, daty, gatunki zwierząt itp. Jeśli znalazłeś zbieżność w tekście dotyczącą swojej osoby, to zastanów się nad sobą. Bardzo dobrze się zastanów.

Lekarz weterynarii Przemysław Łuczak, EgzooVet

 

 

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.7

Zobacz także

Wiadomości:
5 sposobów na zdrowego psa
O tym, jak ważne jest dbanie o zdrowie pupila, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Warto jednak się dowiedzieć, jak robić to dobrze.
10 sposobów pierwszej pomocy
Nasz pies wszędzie wściubia nos, może go więc spotkać coś złego. Ale skończy się to dobrze, jeśli będziemy umieli mu udzielić pierwszej pomocy.
Jak zadbać o psie łapy zimą
Sami szukamy odpowiednich butów na zimę, by nie przemakały i były odporne na środki chemiczne stosowane na chodnikach i drogach. A jak ochronić psie łapy, na które przecież rzadko wkładamy buty?
Goście kontra pies. Co zrobić, by nikt nie karmił nam psa pod stołem?
Świąteczny obiad. Przychodzą goście, siadają przy stole, a pod nim – pies żebrzący o smaczne kąski. Znacie ten obrazek?
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 24
  • 2017-01-23 09:30:21
    ~Zzzzła

    Gdyby weterynarze zastanowili się nad cennikiem swoich usług na pewno wyglądałoby to o wiele lepiej. W krótkim czasie dorabiają się dużych majątków.Na kim? Ano na tych biednych, cierpiących zwierzątkach. A mało to razy źle postawiono diagnozę? No cóż przecież to tylko zwierzę, ważne że zapłacili za wizytę.Za następną też zapłacą i to słono.Nie twierdzę że wszyscy są tacy ale duża większość na pewno.

  • 2017-01-10 10:38:40
    ~Anna

    Mój pies ma wartość średniej klasy samochodu.Tyle pieniędzy kosztowało leczenie.Bezrasowy,pomieszanie z poplątaniem...Ale jest wszystkim co mam.I pieniądze na nią zawsze zdobędę,bo się kochamy nawzajem.

  • 2017-01-08 15:27:19
    ~ola

    Co powiecie na to jak bardzo często wolontariusze robią zdjęcia na działkach kotom,zwabiając je mięsem mielonym -potem te zdjęcia zamieszczają na swoich stronach internetowych opisujące jako kolejne podrzutki.I interes się kręci |Tarnów|

  • 2017-01-06 14:13:32
    ~maria

    z opieką niż potem. żałować

  • 2017-01-06 02:38:17
    ~opcja

    Artykuł niesamowity, ale jest i druda strona. Ja straciłam swojego pitta bo dopiero 4 wet prawidłowo zdiagnozował mastocytome. Gdyby to zrobił pierwszy a nie olał mnie twierdzac , ze takie przypadki same przechodza moj Arni by żył . Sama znalazłam wszystkie informacje na necie . Drugi wet mnie wywalił. Trzeci przyjął do wiadomosci sprawdził, ale operacje wyciecia zrobil niewlasciwie zostawiajac 2 male guzki i poszlo . Czwarty mial wiedze , mozliwosc ale zabraklo mu czasu. Wiec nie zawsze jest tak ze wlasciciel jest do bani czasem to weterynarz jest do niczego i za grosz nie ma empatii ani dobrych checi tylko wyciaga reke po kase.