Psy.pl

reklama

Wyszukiwarka

Obaszar wyszukiwania
Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do serwisu

Obaszar logowania się do serwisu

Forum

Tagi

Wychowujemy sportowca (cz.III)

Urszula Charytonik

25-09-2005

Mój Pies: 10/2005 (169)

strona: 35

Czego Asti, szkolona do psich sportów, nauczyła się w ciągu ostatniego miesiąca?

Czteromiesięczna Asti wymieniła już niektóre zęby i powoli z puchatej kulki zamienia się w podlotka. Zrobiła też postępy w szkoleniu.

ZOSTAWANIE
Asti rozumie już polecenie „zostań”, choć oczywiście do długiego zostawania w rozpraszających warunkach droga jeszcze daleka. Stopniowo przyzwyczajam ją do zostawania w większej odległości, przez dłuższy czas i wtedy, gdy się poruszam.
W spokojnym otoczeniu potrafi już zostać:

  • przez 30 sekund,
  • w odległości 10 metrów,
  • gdy obchodzę ją wkoło.

Dzięki tym umiejętnościom można już bez niczyjej pomocy zrobić jej pozowane zdjęcie, Asti nie ucieknie z kadru! Ponieważ zostawanie to ćwiczenie proste, ale dość nudne, często nagradzam Asti piłeczką, która jest cenniejszą nagrodą niż smakołyki. Po wykonaniu komendy „zostań” zawsze wracam do suczki. Jeśli chcę ją zostawić, żeby za chwilę ją przywołać (na tym etapie robię to rzadko), używam komendy „czekaj”. Wprowadzanie dwóch różnych komend dla tych sytuacji nie jest konieczne, ale wolę, żeby pies rozumiał słowo „zostań” jako „nie ruszaj się, dopóki do ciebie nie wrócę”.

CHODZENIE PRZY NODZE
Asti potrafi już przejść w odpowiedniej pozycji kilka kroków, nie muszę nagradzać jej za każde znalezienie się przy nodze. Po przejściu krótkiego odcinka przy nodze słyszy klik i dostaje smakołyk. Powtarzam to ćwiczenie nie więcej niż kilka razy z rzędu, żeby się nie znudziła. Chodzimy po prostej albo po łuku w prawo. Asti potrafi już nawet zrobić razem ze mną w tył zwrot przez prawe ramię. Na tym etapie nie ćwiczymy zakrętów w lewo, gdyż wymagają one specjalnej pracy tylnych łap, aby pies nie wysuwał się przed przewodnika ani nie wpadał mu pod nogi. Nie wprowadziłam jeszcze komendy słownej dla tego ćwiczenia.

PRZYWOŁANIE
Przychodzenie na wołanie to najważniejsza z komend, która może nawet uratować psu życie. Ale przywołanie to także jedno z ćwiczeń w posłuszeństwie sportowym. Pies po przywołaniu powinien szybko przybiec i usiąść prosto jak najbliżej przewodnika. Choć to mało skomplikowane ćwiczenie, i tak rozbijam je na mniejsze składowe. Najpierw chcę wyrobić u Asti prędkość. Chciałabym też, żeby przybiegała w pełnym pędzie do samego końca, nie hamując zbyt wcześnie. Suczka zostaje przytrzymana przez pomocnika lub dostaje komendę „czekaj”, a ja ustawiam się naprzeciwko i pokazuję jej piłeczkę lub smakołyk - nisko, między nogami - i wołam ją. Dzięki temu Asti dopada nagrody, nie obawiając się zderzenia ze mną. Przy okazji uczy się przybiegania prosto, a nie pod kątem.

POZYCJA „STÓJ”
Na początku uczę Asti przyjmowania pozycji „stój” z siadu. „Stój” z leżenia jest trochę trudniejsze. Na zawodach ideałem jest, aby pies podczas przyjmowania pozycji „stój” nie odrywał od ziemi przednich łap. Dlatego uczę suczkę wstawania „do tyłu”. Pokazuję jej smakołyk przed nosem, a następnie trochę go opuszczam i kieruję tuż pod jej klatkę piersiową, w kierunku zadu. Śledząc smakołyk, Asti unosi zad. Wtedy słyszy klik i dostaje nagrodę. Wkrótce sam ruch ręki pod klatką piersiową staje się dla niej sygnałem do wstania. Dzięki takiej metodzie uczenia unika się robienia przez psa kroczków do przodu.

PODWÓRKOWE AGILITY
Ponieważ nie mam dostępu do toru agility na co dzień, a także po to, by wyrobić w suczce pewność siebie, ćwiczymy czasem „podwórkowe” agility. W tym celu można wykorzystać niskie murki, głazy, ścięte czy leżące pnie drzew. Pokazuję Asti smakołyk przed nosem i zachęcam ją do położenia przednich łapek na kamieniu. Ponieważ jest dość wysoki, nie wymagam, aby na niego wskoczyła.

FRISBEE
Jednym ze sportów, które Asti ma uprawiać, jest frisbee. Oczywiście tak młody szczeniak nie powinien skakać, ale już teraz można wyrabiać u niego pasję do talerzyka. Do zabawy używam dwóch małych frisbee z materiału. Bawimy się w przeciąganie, a od czasu do czasu turlam talerzyk po ziemi i pozwalam suczce go gonić. Gdy go złapie, wołam ją, pokazując drugie frisbee. Dzięki temu Asti chętnie przybiega z pierwszym talerzykiem, a wtedy zaczynamy bawić się drugim. Asti uwielbia tę zabawę!

Urszula Charytonik

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 0