Psy.pl

reklama

Wyszukiwarka

Obaszar wyszukiwania
Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do serwisu

Obaszar logowania się do serwisu

Forum

Tagi

Szybciej niż erka

23-03-2006

Mój Pies: 4/2006 (175)

strona: 12

Czat z Januszem Orzechowskim, założycielem pierwszego w Polsce pogotowia ratunkowego dla zwierząt

Skąd pomysł na założenie pogotowia dla zwierząt?
W ciągu trzech lat straciłem dwa ukochane psiaki, potrąciłem też na drodze kundelka. Kiedy o mały włos nie zdążyłbym uratować trzeciego zwierzaka, powiedziałem sobie, że musi powstać pogotowie dla zwierząt.

Wcześniej działał Pan na rzecz zwierząt?
Po śmierci jednego z moich psów - Mikrego - w 2003 roku zorganizowałem ogólnopolską akcję adopcji zwierząt „Im naprawdę można pomóc". Kilkadziesiąt psów znalazło nowy dom.

Kim są wasi klienci?
To właściciele zwierząt i osoby, które są świadkami wypadku.

Ile razy dziennie wzywana jest karetka?
W ciągu pół roku od powstania pogotowia interweniowała ponad 300 razy.

Jak długo trzeba czekać na jej przyjazd?
To zależy od konkretnej sytuacji, ale nasi klienci twierdzą, że przyjeżdżamy szybciej niż erka.

Pomagacie wszystkim zwierzętom?
Tak. Nie tylko psom i kotom, ale także ptakom, gadom, płazom. Była nawet małpka z zawałem serca, której niestety nie udało się pomóc.

Czym się różni karetka dla zwierząt od karetki dla ludzi?
Centralnym punktem naszej karetki jest stół operacyjny, reszta wyposażenia przypomina karetkę „R” dla ludzi. Załoga składa się z dwóch osób - lekarza weterynarii i kierowcy.

Można ją wezwać również w nocy?
Oczywiście.

Karetka działa na całym obszarze Polski?
To jedyna taka karetka w Polsce. Działamy na terenie Warszawy i okolic, ostatnio interweniowaliśmy w miejscowości oddalonej 70 km od stolicy.

Co się dzieje ze zwierzętami, którym udzieliliście pierwszej pomocy?
Pogotowie ratunkowe dla zwierząt to nie tylko karetka, to także całodobowa lecznica, wyposażona w sprzęt diagnostyczny. Bezdomne zwierzaki, które trafiły do nas z wypadku, są leczone.

Nie lepiej zawozić zwierzęta do najbliższej otwartej kliniki?
To by było idealne rozwiązanie. Niestety, nie każda placówka ma odpowiedni sprzęt. Poza tym powstaje pytanie, czy inna lecznica zgodzi się pokryć koszty akcji ratunkowej podjętej w przypadku bezdomnego zwierzaka?

Nigdy nie zawozicie zwierząt do schroniska?
To byłoby najprostsze, ale nie podrzucamy zwierząt schronisku. Po wyleczeniu znajdujemy im dom.

Ile kosztuje interwencja karetki?
Zwierzętom bezdomnym pełnej pomocy medycznej udzielamy na własny koszt. Właściciele zwierząt płacą za przyjazd karetki 100 zł w dzień i 150 zł w nocy - bez względu na odległość i czas trwania akcji.

Za bezdomne zwierzę powinna chyba płacić gmina?
Lecznica nie otrzymuje żadnych dotacji od miasta. Natomiast kilkanaście osób fizycznych przekazało datki na ratowanie konkretnych zwierzaków. Były to kwoty od kilkunastu do kilkuset złotych, ale to kropla w morzu potrzeb.

Lekarze pracujący w pogotowiu są specjalnie przeszkoleni do działań ratunkowych?
Mamy kilkunastu lekarzy, którzy pracują etatowo i współpracują z pogotowiem. Wybrałem ich z grona ponad 150 kandydatów. Muszą mieć przede wszystkim wielkie serce dla zwierząt.

Przyjmujecie wolontariuszy do pracy w pogotowiu?
Zwierzakami zajmują się wyłącznie lekarze.

Do jakich przypadków jesteście wzywani najczęściej?
Potrącenia, wylewy, padaczki - całe spektrum zdarzeń, podobnie jak u ludzi.

Czy karetka jeździ na sygnale?
Niestety, nie. Ma jedynie żółte światła ostrzegawcze. Chciałbym podziękować mieszkańcom Warszawy - zdarza się, że na jej widok kierowcy ustępują z drogi. Myślę, że są podstawy prawne, aby nasza karetka otrzymała status pojazdu uprzywilejowanego.

Jak reagują przechodnie, gdy rozpoczynacie akcję ratunkową na ulicy?
Przeważnie są zdziwieni, ale nie przeszkadzają lekarzom w pracy. Ostatnio podczas ratowania potrąconego bezdomnego zwierzaka pomagał nam patrol policji drogowej.

Planuje Pan otworzenie takiego pogotowia także w innych miastach?
Na razie są problemy ze zbilansowaniem już istniejącej lecznicy, ale mam nadzieję, że podobne placówki zostaną uruchomione w innych miastach.

Ile kosztuje utrzymania karetki wraz z cała załogą?
Miesięczny koszt utrzymania karetki w gotowości wynosi ok. 30 tys. zł.

To dużo. Jak można wam pomóc?
Na różne sposoby, np. adoptując bezdomne zwierzaki (można je obejrzeć na stronie internetowej lecznicy: www.psilos.pl w dziale „interwencje”). Można też pokryć koszty leczenia któregoś z bezdomnych zwierzaków.

Ile razy dziennie karetka musiałaby wyjeżdżać do pacjentów, by klinika była dochodowa?
W tej chwili jedynie połowę kosztów pokrywają właściciele naszych pacjentów, a karetka jest tylko częścią pogotowia. Średnio mam 10-12 standardowych wizyt w lecznicy dziennie i do 7 wyjazdów karetki. Myślę, że kiedy doprowadzę do 30-40 zwykłych wizyt w lecznicy, pogotowie zostanie zbilansowane.

Czego jeszcze brakuje w karetce?
Respiratora, ale niedługo już będzie.

Zdarzyło się, że karetka nie zdążyła na czas?
Niestety - tak.

Miał Pan już takie momenty, że chciał zrezygnować z tej pracy?
Często mam takie myśli, ale kiedy spojrzę na proszące o pomoc pyski - pracuję dalej.

To chyba dołująca praca? Macie do czynienia z biednymi, poszkodowanymi zwierzakami...
Raczej stresująca. Jest to bądź co bądź pierwsza linia frontu - ból, krew, cierpienie. Tu nie ma czasu na dyskusje, trzeba działać natychmiast.

Ma Pan jakiegoś ulubieńca wśród uratowanych zwierząt?
Wszystkie bezdomne zwierzaki traktuję jak własne, póki nie znajdą nowych opiekunów. Bez względu na to, czy są rasowe czy nie.

Jakie jest Pana największe marzenie związane ze zwierzętami?
Puste schroniska.

Kastrujecie zwierzaki, które do was trafiają?
Kastracje i sterylizacje bezdomnych zwierząt nie mają nic wspólnego z ratownictwem, ale oczywiście wykonujemy takie zabiegi, jeśli życzy sobie tego właściciel zwierzęcia.

Ma Pan jakieś zwierzęta w domu?
Tak, owczarusia i dwa kundelki.

Pamięta Pan pierwszego zwierzaka uratowanego przez karetkę?
To była suczka, która otrzymała imię Jedynka. Teraz mieszka w apartamentowcu, w którym znajduje się lecznica.

Z uratowania jakiego zwierzaka jest Pan najbardziej dumny?
10 grudnia w okolicach Zgierza samochód potrącił suczkę. Nie dawano jej szansy, a ona po miesiącu wstała i ma już nowy dom.

Jak ocenia Pan swoje szansę w plebiscycie "Serce dla Zwierząt"?
Już sam fakt nominacji jest ogromnym zaszczytem. Myślę, że pozostałe nominowane osoby są wspaniałymi przyjaciółmi zwierząt i każdej z nich życzę zwycięstwa.

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 1
  • 2009-03-29 21:36:12
    ~Ewa

    Wspaniale miec taka karetke pogotowia dla zwierzat. Powinny one istniec w kazdych wiekszych Miastach i byc dofinansowywane przez Urzedy Miasta. Gratulacje!!!, jest Pan "ANIOLEM" !!!Trzymam kciuki za pogodna przyszlosc tych biednych zwierzat...