Nasza akcja "Protest polskich psiarzy przeciwko masakrze psów w Chinach" (w związku z przypadkami zachorowań na wściekliznę, więcej patrz s. 7) spotkała się z ogromnym odzewem - zebraliśmy ponad 7,5 tys. podpisów pod petycją do ambasadora Chin w Polsce! Pokazaliśmy, że los zwierząt w żadnym zakątku świata nie jest nam obojetny.
Stając w obronie czworonogów z innego kontynentu, nie zapominajmy jednak o naszych własnych. Bo czy w gruncie rzeczy dużo lepiej radzimy sobie z psimi problemami niż Chińczycy? Oni zabijają, zamiast szczepić, my wyrzucamy na ulice szczenne suki, zamiast je zawczasu sterylizować. Oni uśmiercają od razu, my skazujemy zwierzęta na powolną śmierć w przepełnionych schroniskach. Protestujmy przeciwko masakrze w Chinach, ale niech ten protest będzie też okazją do refleksji nad problemami z własnego podwórka.


