Psy.pl

reklama

Wyszukiwarka

Obaszar wyszukiwania
Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do serwisu

Obaszar logowania się do serwisu

Forum

Tagi

Być albo nie być

Urszula Charytonik

25-09-2006

Mój Pies: 10/2006 (181)

strona: 46

To my decydujemy, które rasy wolimy, i w ten sposób zwiększamy lub zmniejszamy ich szanse na przetrwanie. Dlatego hodowcy ras zagrożonych apelują, aby również z tego powodu nie poddawać się ślepo modzie

Wymieranie gatunków i zastępowanie ich nowymi jest zjawiskiem naturalnym. Choć oczywiście nie zawsze działo się to na taką skalę i w takim tempie, jak ma to miejsce dziś, w związku z działalnością ludzi. Podobnie jest z rasami zwierząt udomowionych. Część z nich z biegiem czasu wymiera, ale powstają też nowe. W wypadku gatunków dzieje się to za sprawą doboru naturalnego: kiedy zmieniają się warunki środowiskowe, zwierzęta muszą się do nich dostosowywać - te, które gorzej sobie z tym radzą, giną. Natomiast główną przyczyną wymierania i powstawania ras są nasze zmieniające się potrzeby.

Bezpowrotnie stracone
Niektóre rasy wymierają bezpotomnie, inne natomiast przyczyniają się do powstania nowych. O ile bowiem zwierzęta różnych gatunków nie krzyżują się z sobą, to przedstawiciele różnych ras - tak. Zatem dwie czy więcej starych ras mogą dać początek nowej. W ten sposób np. z bassetów artezyjskiego i normandzkiego powstał artezyjsko-normandzki.

Niektóre rasy wymierają, bo przestają być użyteczne, inne zostają mocno zmienione, gdy zaczynają pełnić nowe funkcje. Tak było z buldogiem staroangielskim. W dawnej Anglii buldogi były dużymi, ostrymi psami, używanymi do walk z bykiem (nazwa „bull-dog” oznacza właśnie psa na byki). W XVII wieku szczucie psów na uwiązanego byka było rozrywką popularną zarówno wśród pospólstwa, jak i arystokracji. W 1835 roku zakazano tego i buldogom zagroziło wymarcie. Dopiero zainteresowanie się przez miłośników rasy wystawami psów spowodowało, że zaczęto znowu je hodować, ale zmieniły się kryteria selekcji. Po pierwsze - co było pozytywne - złagodzono usposobienie tych psów, po drugie jednak mocno zmieniono ich wygląd, co negatywnie wpłynęło na zdrowie i sprawność. Dziś można stwierdzić, że oryginalny buldog wymarł, choć część jego krwi zachowała się w buldogach angielskich i amerykańskich. W ostatnich latach niektórzy hodowcy próbowali odtworzyć tradycyjnego buldoga - szczególne zasługi ma tu Amerykanin David Leavitt, twórca Olde English Bulldogge („buldog staroangielski” w dawnej transkrypcji). Chodzi tu jednak raczej o rekonstrukcję rasy niż o odtworzenie jej na bazie istniejących osobników.

Niektóre stare rasy stają się bazą dla nowych, na przykład angielski biały terier czy angielski terier czarny podpalany, które są przodkami współczesnych ras - pierwszy m.in. bulteriera, a drugi - foksteriera. Z kolei bullenbeisser (niemiecki odpowiednik staroangielskiego buldoga) był przodkiem boksera.

Nie wszystkie próby ratowania ras kończą się sukcesem. Część z nich wymiera całkowicie, a ich materiał genetyczny zostaje bezpowrotnie utracony. Taki los spotkał na przykład hawajskiego poi - psa w typie pariasa, którego na Hawajach uważano z jednej strony za opiekuna dzieci, a z drugiej - za zwierzę rzeźne. Karmiono te zwierzaki wyłącznie papką (poi to po hawajsku mieszanka) sporządzoną z bulw taro. Żywione w ten sposób miały słabe, miękkie i zniekształcone kości. Te łagodne, przyjazne ludziom czworonogi nie grzeszyły bystrością - nie wiadomo, w jakim stopniu zdecydował tu brak selekcji pod kątem inteligencji, a w jakim kiepskie, jednostajne żywienie. Na początku XIX wieku na wyspy przywieziono inne psy, które się krzyżowały z poi, i w efekcie żadna linia nie pozostała czysta. Wiele lat później w ogrodzie zoologicznym w Honolulu podjęto próbę rekonstrukcji rasy, jednak po 12 latach starań zaniechano jej. Dziś mianem poi określa się na Hawajach zwykłe mieszańce.

Zagrożone nie tylko teriery
Najczęściej ratowanie rasy polega na wyszukiwaniu żyjących przedstawicieli, zebraniu ich i rozpoczęciu planowej hodowli. Rzadziej jest to rekonstrukcja od zera - na bazie innych, istniejących ras. Tak było na przykład z hovawartem - hodowcy chcąc odtworzyć tę średniowieczną niemiecką rasę psów gospodarskich użyli m.in. lokalnych psów wiejskich i nowofundlanda.

Przykładem udanej interwencji i uchronienia czystych linii przed wymarciem są rasy japońskie: akita, shiba, hokkaido, kishu, shikoku i kai. Im także groziło wymieszanie z psami obcego pochodzenia, ale miłośnicy tych czworonogów w porę dostrzegli niebezpieczeństwo. Zagrożone mogą być jednak nie tylko rasy, które przestały spełniać swoją funkcję czy też te narażone na mariaż z innymi czworonogami. Wyginięcie może grozić także tym hodowanym od dłuższego czasu jako psy wystawowe i do towarzystwa, które z jakichś powodów nie zyskują nowych zwolenników. Takie niebezpieczeństwo dostrzegli brytyjscy hodowcy skye terrierów (patrz ramka). Obawa przed wymarciem rasy bynajmniej nie jest nieuzasadniona - z rejestru FCI wykreślono już kilkanaście takich, które albo faktycznie wymarły, albo zostało ich tak niewiele, że dalsza hodowla stanęła pod znakiem zapytania. Dotyczy to na przykład mastifa belgijskiego czy owczarka langwedockiego (berger du Languedoc) - przetrwało niewiele psów tych ras.

Wydaje się natomiast, że przed tym losem udało się uchronić bouviera des Ardennes (kuzyna bouviera des Flandres). Rasa ta została już uznana za wymarłą, ale grupa hodowców podjęła starania o jej uratowanie. Zebrano pracujące, wiejskie psy reprezentujące odpowiedni typ i ponownie rozpoczęto rodowodową hodowlę. Nadal jednak bouviery ardeńskie są bardzo rzadkie.

Ogary pójdą w las?
Prawdziwym niebezpieczeństwem dla mało licznej rasy jest poważne ograniczenie różnorodności genetycznej, która jest niezwykle ważna dla zachowania zdrowia i żywotności zwierząt. Problem ten dotyczyć może zresztą także ras o nie tak małej liczebności, ale pochodzących od niewielu przodków, w efekcie czego wszyscy przedstawiciele są blisko spokrewnieni. Hodowla w pokrewieństwie nie tylko niesie większe ryzyko wystąpienia wad genetycznych, ale także po kilku pokoleniach powoduje wyraźne osłabienie odporności i zmniejszenie liczby szczeniąt w miocie. Niestety, problem ten dotyczy też ogara polskiego. Jest to rasa o bardzo wąskiej puli genetycznej. Dlatego u ogarów powszechne są np. problemy z podwinięciem powieki, a mioty są zazwyczaj mało liczne. Stąd należałoby rozważyć wprowadzenie krwi innych, pokrewnych ras gończych.

Najważniejsze dla rasy powinno być mądre promowanie jej przez organizacje kynologiczne i hodowców - tak aby powiększało się grono prawdziwych miłośników, którzy docenią jej zalety i będą chcieli zachować ją dla przyszłych pokoleń.

 

Rasy wymarłe
Obecne kiedyś w rejestrze FCI:
  • pinczer arlekin
  • basset artezyjski (przodek basseta artezyjsko-normandzkiego)
  • belgijski karrenhund
  • braque belge (wyżeł belgijski)
  • braque de l'Ariége
  • braque Dupuy
  • gryfon wełnistowłosy (griffon a poil laineux)

Inne:
  • alaunt (krótkowłosy molos typu górskiego z Azji)
  • black and tan terrier (terier czarny podpalany)
  • blue Paul terrier
  • buldog staroangielski
  • bullenbeisser (przodek boksera)
  • english white terrier (biały terier angielski)
  • hawajski poi
  • St. John's water dog (przodek retrieverów)
  • talbot (gończy angielski)
  • walczący pies z Cordoby

 

 

Ratujmy co się da
Być może już wkrótce, by zobaczyć na Wyspach Brytyjskich skye terriera, trzeba będzie pojechać na wycieczkę do Edynburga, gdzie stoi pomnik słynnego Bobby"ego, który przez 14 lat przychodził na grób swojego pana. Właśnie skye terrier znalazł się na czele publikowanej przez brytyjski Kennel Club listy rodzimych ras, które mogą zniknąć bezpowrotnie. W ubiegłym roku przyszło na świat tylko 30 jej przedstawicieli, podczas gdy np. labradorów - 45 tys. Na liście brytyjskich ras zagrożonych znajdują się także dandie dinmont i sealyham terrier.
Z 202 ras uznawanych przez Kennel Club wyspiarze mogą się poszczycić 63 brytyjskimi oraz irlandzkimi. Aż 28 z nich grozi jednak wymarcie. Jeśli w ciągu roku urodzi się mniej niż 300 szczeniąt danej rasy, zostaje ona uznana za zagrożoną. To kryterium ustaliła komisja ds. zagrożonych ras, powołana w 2003 roku przez Kennel Club. Jej celem jest zbadanie przyczyn spadku zainteresowania wybranymi rodzimymi rasami i znalezienie sposobów przeciwdziałania temu zjawisku.
- Kupujemy zagraniczne produkty, jeździmy na zagraniczne wakacje, coraz częściej również wybieramy zagraniczne rasy psów - mówi Paul Keevil, przewodniczący komisji ds. zagrożonych ras. Podkreśla jednak, że dużo można zmienić systematycznym działaniem: - Wielu Brytyjczyków nawet nie wie o istnieniu ras, które znalazły się na liście zagrożonych. Zanim zaczniemy je promować, najpierw musimy pokazać, jak wyglądają. Dlatego np. podczas wystawy Crufts mogą one liczyć na specjalne prezentacje.
Z pomocą komisji przychodzi utworzony w 2004 roku British & Irish Dog Breeds Preservation Trust - organizacja zrzeszająca hodowców i miłośników brytyjskich oraz irlandzkich ras. Cele organizacji można streścić w haśle „Edukacja - ochrona - promocja”. Właśnie edukacja całego społeczeństwa, a zwłaszcza potencjalnych właścicieli psów i weterynarzy, w zakresie cech i zalet zagrożonych rodzimych ras wydaje się najważniejsza. Stąd wiele artykułów prasowych, programów telewizyjnych i radiowych. Hodowcy zagrożonych brytyjskich i irlandzkich ras donoszą o sporym wzroście zainteresowania nimi. Jak duże faktycznie ono było, pokażą statystyki podsumowujące rok 2007.
Ubiegłoroczna ekranizacja historii wiernego skye terriera Bobby'ego mogłaby przyczynić się do gwałtownego wzrostu zainteresowania tą rasą. Po obejrzeniu wzruszającej historii Brytyjczycy zapewne przychylniej spojrzeliby na kudłate psy, których przodkowie mieszkali kiedyś na szkockiej wyspie Skye. Jednakże producenci filmu zdecydowali się obsadzić w roli głównej - wbrew historycznej prawdzie - west highland white terriera, psa rasy o niesłabnącej popularności. Podobno skye terriery okazały się znacznie trudniejsze do oświetlenia na planie filmowym... (PK)

Urszula Charytonik

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 2
  • 2010-07-13 12:02:47
    Pszemo1999

    Chcę zostać hodowcą Skye terierów. Może je uratuję...?

  • 2009-02-19 19:53:53
    ~Maxi13

    myśle że to dobry artykuł