Psy.pl

reklama

Wyszukiwarka

Obaszar wyszukiwania
Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do serwisu

Obaszar logowania się do serwisu

Forum

Tagi

Pies miesiąca - Rumba

Magdalena Ciszewska

16-07-2007

Mój Pies: 8/2007 (191)

strona: 8

Krzyś ma siedem lat i pójdzie jesienią do pierwszej klasy - dzięki labradorce Rumbie, która uratowała go przed utonięciem w morzu

Rumba, dwuletnia czarna labradorka, od kilku miesięcy towarzyszy Joannie, która ma bardzo osłabiony wzrok, i jej córeczce Ani - niewidomej i niepełnosprawnej. I choć Ania na początku odepchnęła ją, mówiąc: „Nie Maja” (ich poprzedni pies), to dziś żadna z nich nie wyobraża sobie bez niej życia. - Rumba niesamowicie wpatruje się w człowieka - mówi Joanna.

Ratownik z wrodzonym talentem
Gdy w czerwcu Joanna i Ania odpoczywały nad morzem, zdarzyło się coś niewytłumaczalnego. Na plaży było mało ludzi. Joanna rozmawiała ze znajomą pielęgniarką, gdy nagle Rumba pomknęła w stronę wody. Nie reagowała na wołanie i Joanna, kiedyś znakomita pływaczka, pomyślała, że straciła psa, bo zdawała sobie doskonale sprawę, jak groźnym żywiołem jest morze. Czuła się bezradna. Po pięciu minutach, które wydały się jej wiecznością, na brzegu pojawił się mały chłopiec, a za nim Rumba. Dziecko się rozpłakało, a suczka, która zazwyczaj nie ustoi minuty w miejscu, tym razem nawet się nie otrząsnęła z wody.

Gdy oboje się uspokoili, chłopiec zaczął opowiadać: „Szedłem coraz głębiej w morze, zacząłem płynąć, ale chciałem już wracać i nie mogłem, czułem, że morze znosi mnie coraz dalej. Wtedy zobaczyłem psa. Pomyślałem, że ktoś mi przysłał na pomoc psa ratownika. Ten pies opłynął mnie i zaczął popychać pyskiem”.

Ponieważ sezon się jeszcze nie rozpoczął, na plaży nie było ratownika - gdyby nie Rumba, nie wiadomo, jak skończyłaby się ta historia. - Do dziś nie mogę w to uwierzyć - mówi Sylwia Gajewska z fundacji Pomocna Łapa (www.pomocnalapa.pl), która wychowała Rumbę. - Choć przez półtora roku suczka była ze mną bez przerwy i wszystkiego ją nauczyłam, to na pewno nie pokazałam jej, jak ratować tonące dziecko!

Fikająca pracoholiczka
Rumba trafiła do fundacji właściwie przypadkiem. Gdy kupowano jej brata, okazało się, że jest jeszcze do wzięcia czarna suczka. Sylwia przestawiała się wtedy z tradycyjnych metod szkoleniowych na kliker. Było to trudne, ale szkoląc Rumbę, przekonała się o jego skuteczności. Gdy wybierała się na zajęcia do przedszkola i chciała szybko nauczyć psa atrakcyjnej dla dzieci sztuczki, np. fikołka, zajmowało jej to tylko 10 minut.

Rumba to zwierzak z temperamentem - a to wada u psa asystenta dla osoby niepełnosprawnej na wózku, jakim miała być. Ponieważ Sylwia nie była w stanie oduczyć jej reagowania na inne psy, co kończyło się szarpnięciem na smyczy, postanowiła oddać ją osobie, która nie ma problemów z poruszaniem się. Tak suczka trafiła do Joanny i Ani.

Rumba dała się poznać jako zwierzak skupiony na człowieku. - To pracoholiczka - dodaje Sylwia. - Nie umie się wyluzować. Zawsze jest gotowa do pomocy, do wykonywania poleceń.

Bohaterka na co dzień
- To była trudna decyzja - wspomina Joanna. - Mam słaby wzrok i niepełnosprawną córkę. Nie mam też za dużo pieniędzy. Ostatnio wizyta u lekarza weterynarii w związku z zapaleniem ucha Rumby kosztowała 50 zł. To spory wydatek. Długo rozważałam, czy zdecydować się na psa.

Jednak w końcu się złamała i w domu zawitała najpierw Maja - suczka kupiona w hodowli, ale nieszkolona na potrzeby osób niepełnosprawnych. Niestety, Joannie nie miał kto pomóc w wychowaniu psa, który często uciekał, i po wielu wahaniach, ze łzami w oczach oddała go do dobrego domu. Dopiero później Joanna trafiła do fundacji Pomocna Łapa i w grudniu dostała na próbę na trzy dni Rumbę. To był szok dla Joanny: suczka szła przy nodze, pilnowała się swojej nowej pani. W lutym została już na stałe.- Jest zakochana w Joannie - dodaje Sylwia Gajewska.

- Błyskawicznie zapamiętuje wszystko, a także przekłada na inną sytuację to, czego się nauczyła - Joanna nie może się nachwalić suczki. - Nauczyła się podawać przedmioty, na przykład kapcie. Kiedyś, gdy zakładałam Ani skarpety, Rumba sama, nieproszona poszła po kapcie.

Świetnie się z Anią bawią. Niektórym pomysłom pomógł przypadek. Ania siedziała kiedyś na deskorolce w spodniach od dresu. Rumba chwyciła wystające z nich troczki i pociągnęła. - Sznurek się zaciskał, zawołałam więc: poczekaj, bo ją przetniesz. Dałam Ani sznurek do ręki, a Rumba chwyciła drugi koniec. Odtąd w domu często rozlega się radosne „patataj” - to Ania popędza Rumbę, by szybciej ją ciągnęła - mówi Joanna.

Kiedyś Joanna zostawiła suczkę na chodniku i weszła do sklepu. Akurat przechodziła tamtędy sąsiadka z zaprzyjaźnioną goldenką Bezą. Rumba podbiegła do niej, by się przywitać, a radości nie było końca. Sąsiadka powiedziała w końcu: wracaj do pani. I co zrobiła Rumba? W podskokach podbiegła do sklepu, otworzyła sobie drzwi (czego nigdy nie robiła) i... podeszła do swojej pani.

Magdalena Ciszewska

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 0