Psy.pl

partnerzy serwisu

                                                      

Obaszar logowania się do serwisu
Obaszar wyszukiwania
szukanie zaawansowane

POLECAMY

Chcesz wiedzieć więcej? 

Przeczytaj artykuły, które polecamy!

CZYTAJ

Kącik adopcyjny

Od redakcji

Dorota Gąsiewska

18-09-2007

Mój Pies: 10/2007 (193)

strona: 4

Mam takie wspomnienie z dzieciństwa: plebania w małym miasteczku, na którą chodziłam po mleko prosto od krowy. Bracia zakonni prowadzili gospodarstwo i gdy tylko mijałam furtkę, wynosili z obory jeszcze ślepe kocięta. Rozpływałam się nad nimi z zachwytu,

A w tle ujadał pies - łańcuchowy Reks. Ani mi do głowy przyszło jego też pogłaskać - miałam się do niego nie zbliżać, bo ugryzie. Traktowałam go więc jak powietrze.
Na takim poziomie - kilkulatki niezdolnej do wyciągania własnych wniosków - zatrzymuje się wielu właścicieli psów łańcuchowych. Gdy zwraca się im uwagę, że pies to nie rzecz - a i rzecz by się zmarnowała, leżąc na klepisku jak rok długi - w najlepszym razie uśmiechają się: trochę niepewnie, jak ja bym się uśmiechnęła wtedy, gdyby ktoś postawił przede mną ten problem.

Trzydzieści lat później, Dolina Chochołowska, środek sezonu. U wejścia bernardyn na łańcuchu, bez budy, i owczarek podhalański na łańcuchu pod gołym niebem. Gdyby ktoś choć raz pomyślał, zatroszczyłby się - jeśli nie o psy, to przynajmniej o nasz wizerunek na świecie.

Zapraszam do udziału w naszej akcji „Zerwijmy łańcuchy!”

Dorota Gąsiewska

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 0