Psy.pl

reklama

Obaszar logowania się do serwisu
Obaszar wyszukiwania
szukanie zaawansowane
Zapisz się do naszego newslettera

Forum

Mieszane nie takie złe

18-09-2007

Mój Pies: 10/2007 (193)

strona: 16

Czym karmić psa? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, za to jest wiele ciekawych spostrzeżeń uczestników zorganizowanej przez nasz miesięcznik debaty na ten temat; zaprosiliśmy do niej doświadczonych hodowców i weterynarzy

W dyskusji udział wzięli

Katarzyna Stańczak (KS), hodowca (hodowla Ben Nevis), z zawodu ogrodnik
Psy posiada od 10 lat, ma irish soft coated wheaten terriery i czarne teriery rosyjskie, żywi je naturalnie.

Małgorzata Supronowicz (MS), lekarz weterynarii. Wraz z mężem Tomaszem Borkowskim prowadzi hodowlę psów Sasquehanna
Pierwszego psa miała 40 lat temu i odtąd cały czas ma psy - głównie rasowe. Pod jej dachem mieszkały czworonogi 27 ras z wszystkich grup FCI. Karmi je mięsem surowym mielonym z koś­ćmi z dodatkiem suchej karmy.

Małgorzata Szmurło (MSz), lekarz weterynarii. Od 30 lat hoduje psy (hodowla Celerrimus), ma ich ok. 40 (charty polskie, alaskan husky, greystery)
Swoje czworonogi żywi naturalnie, choć w związku z wyjazdami na wystawy czy zawody przyzwyczaja je też do karmy przemysłowej.

Agnieszka Walesiak (AW), lekarz weterynarii. Psy w jej domu były od zawsze, obecnie ma ich pięć: dwa owczarki szkockie (hodowla The Best of Everest), sznaucera, owczarka belgijskiego i wyżła niemieckiego.
Żywi je karmami suchymi. Wolałaby podawać im jedzenie gotowane w domu, ale brak czasu nie pozwala jej na to.

Tomasz Borkowski (TB), doktor nauk weterynaryjnych. Z żoną Małgorzatą Supronowicz prowadzi hodowlę psów Sasquehanna
Ze zwierzętami związany od zawsze, nie tylko z psami. Żywi czworonogi w zależności od ich potrzeb i swoich możliwości finansowych.

„Mój Pies”: „Jak zgłodnieje, to zje” - czy to dobry sposób na niejadka?
MS: Jeśli mam psa wystawowego i chcę go utrzymać w odpowiedniej kondycji, to nie będę go głodzić, by zmusić do zjedzenia czegoś, bo on jest młody, rośnie, a ja tego, co teraz stracę, nigdy później nie odrobię.

MSz: Jestem zwolenniczką szanowania zwierząt i niezmuszania ich do jedzenia, jeśli coś im nie smakuje. Przeraża mnie postawa wielu naszych kolegów, że jeśli pies nie chce czegoś jeść, to należy go przegłodzić.

TB: Istnieje coś takiego jak syndrom niechęci do pobierania pokarmów. Cierpią na to z reguły psy, które powinny dostawać pożywienie wysokoenergetyczne. Na przykład boksery bardzo dużo spalają i powinny jeść więcej niż przeciętny pies tej samej wielkości. Jeżeli wystąpi u nich taki syndrom, to karmione kęsami bonusami jedzą chętnie. Pewnym rozwiązaniem jest poprawianie smaku przez dodawanie w małych ilościach tego, co pies lubi.

AW: Podobnie jeżeli musimy zastosować jakąś dietę i próbujemy pierwszą, drugą, trzecią, a pies wciąż nie chce jeść, to warto czymś tę karmę polać, żeby zjadł - na przykład śmietaną, bo jest dość dobrze zbilansowana.

TB: Polecam do polania jogurt i wszelkie serki Danone, bo zawierają lactobacillusa, który bardzo dobrze równoważy florę bakteryjną jelit. Olej też jest wskazany - słonecznikowy lub z pestek winogron - ale w niezbyt dużych ilościach.

„MP”: Przekonuje się właścicieli psów, że nie są w stanie tak zbilansować gotowanego jedzenia, jak to jest zrobione w karmie przemysłowej. Kluczem do sukcesu w karmieniu czworonogów jest „bilans”?
AW: Bilans ma kolosalne znaczenie dla odchowu dużych ras, co nie znaczy, że nie można ich karmić jedzeniem domowym. Przecież karmy przemysłowe istnieją od niedawna, a psy żyją na ziemi od tysięcy lat. Natomiast rzeczywiście najwięcej problemów ze wzrostem kości pojawia się po niemądrze przygotowywanym przez właścicieli jedzeniu domowym. Najczęstszą ich przyczyną jest to, że ludzie chcą przedobrzyć i dodają za dużo witamin, zwłaszcza witaminy D i wapna. Może to być katastrofalne w skutkach.

TB: Nie należy przesadzać z suplementacją, stosować ją z przerwami i tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. Jeśli zwierzęta jedzą dobrą paszę naturalną, nie widzę w ogóle takiej potrzeby.

MSz: Z całym szacunkiem dla naukowców, bilansów itd. - szacunek powinniśmy mieć głównie dla natury. Już widzę te wilczyce, które sobie bilansują pożywienie. Raz zjedzą trochę jagód, raz żołądek tego, co im się zdarzyło upolować, raz przeżują trochę skóry, a raz się napchają mięsa, bo akurat mają taką okazję. Największym wrogiem wszelkiego rozsądku i prawidłowości w żywieniu jest obranie jednej drogi: będę dawać tylko to i to z tym, w takich to a takich ilościach. Nawet bowiem jeśli jest to rewelacyjnie dobrana karma przemysłowa, to dziś może być odpowiednia dla mojego psa, a za kilka dni już nie, bo na przykład zostanie poddany większemu wysiłkowi fizycznemu lub będzie zmieniał futro. A poza tym, jeśli chodzi o karmy przemysłowe, to tak jakbyśmy dzieciom wiecznie dawali rewelacyjne zupki Gerbera. Przyzwyczaja to przewód pokarmowy do homogennej papki. I potem rzeczywiście jest klęska, jeśli pies przez pięć lat żywiony był tylko granulkami i raptem złapał gdzieś kość.

„MP”: Na czym więc polega mądre żywienie domowe?
MSz: Jeśli powiemy przeciętnemu właścicielowi, że piesek powinien jeść mięso, to on popędzi do sklepu i kupi to, co kupiłby dla siebie, czyli chudziutką wołową polędwicę, bo uzna, że to najlepsze, co może mu dać. I popełnia błąd. Pod hasłem „mięso” w wypadku psów wcale bowiem nie rozumiemy czystego białka mięśniowego, bo im potrzebne są elementy chrzęstne, kolagen - wszystko, z czego zbudują swoje ciało. Moje rozwijające się psy otrzymują stosunkowo niewielką ilość zmielonych kości. Ponieważ są to wyścigowe charty albo psy pracujące w zaprzęgu i muszą mieć dobrze zbudowany, wytrzymujący duże obciążenia układ ruchu - dostają odpowiednią ilość chrząstek - i to wcale nie surowych, ale solidnie rozgotowanych, żeby substancje kolagenowe były dla nich przyswajalne. Podkreślam to, bo kilkakrotnie zdarzyło mi się, że doradzałam właścicielom, żeby kupili kurze korpusy czy kurze łapki, rozgotowali je na klej i podawali. Kiedy miesiąc później ich odwiedzałam, okazywało się, że zwierzak jest koślawy. Gdy pytałam, czy jadł te kleje, okazywało się, że pani w najlepszej wierze gotowała cieniutki rosołek i poiła nim psa. I co z tego, że on był na kurzych łapkach, skoro zwierzak wypijał hektolitry wody, w której kolagenu prawie wcale nie było. Moje psy otrzymują też kozie mleko i okazjonalnie owoce sezonowe, ze szczególnym uwzględnieniem tego, co można znaleźć w lesie, czyli jagody, jeżyny, maliny. Bardzo to lubią, choć oczywiście dostają w niewielkich ilościach, bo przecież pies to nie koza.

KS: Staram się, by moje psy jadły jak najwięcej różnorodnej żywności. Podaję więc kurczaka, warzywa i suplementy. Muszę jednak pilnować, co jedzą, by nie utyły: jednemu mogę dać dużo mięsa, drugi woli więcej warzyw. Karmię BARF-em (tzw. dieta wilcza, więcej w nr. 5/2005 miesięcznika „Mój Pies" - red.) od czterech lat, ale nie jestem ortodoksyjna i jeśli podczas szkolenia pies lepiej pracuje za suchą karmę, to ją dam i on nie ma z tego powodu rozwolnienia czy wymiotów.

MSz: Nawet rewelacyjny pokarm, podawany jako monodieta będzie w końcu szkodliwy. Musimy więc urozmaicać: trochę wątróbki, trochę kurczaka, królik. Najmniej wartościowa dla psów jest cielęcina. Natomiast gdyby udało się kupić od czasu do czasu flaki, najlepiej niepłukane, byłoby to wspaniałe uzupełnienie.

„MP”: Dawać psu kości?
AW: To zależy, czy mu one służą. Większości starszych psów nie służą i są po nich bardzo ciężkie zaparcia.

„MP”: A jeśli podawać, to surowe czy gotowane?
MS: Jeśli są to miękkie kości kurczęcia, takie, które sama mogę pogryźć, to nieważne, czy podam je surowe, pieczone czy gotowane.

TB: Trzeba zachować umiar. W Anglii zrobiono doświadczenie. Podzielono losowo beagle'e z kilku miotów. Jedne żywiono normalnie, a drugie wyłącznie szyjkami kurzymi, w których jest pół na pół mięśni i kości. I te drugie miały krótkie nogi, duże głowy i ciężkie korpusy - nie urosły, bo proces kostnienia przebiegał szybciej niż u pozostałych. Z tego wniosek, że za duża ilość minerałów jest niewskazana.

Jakie są plusy i minusy naturalnego żywienia?
AW: Zaleta żywienia BARF-em czy gotowanym jest taka, że wiemy, co podajemy, i że jest to superświeże. Wadą natomiast jest to, że potrzeba więcej chęci, czasu i... wiedzy.

TB: Jeśli właściciel psa nie ma wykształcenia biologicznego czy z zakresu dietetyki, a brakuje mu czasu, żeby się z taką wiedzą zapoznać, będzie mu trudno żywić psa naturalnie. Wtedy - żeby nie wyrządzić zwierzęciu krzywdy - bezpieczniej się zdać na dobre, uznane karmy komercyjne, niż eksperymentować samemu.

AW: Jest to ważne zwłaszcza w wypadku szczeniąt dużych ras i mieszańców zapowiadających się na duże. Pies rośnie 12-15 miesięcy, jeśli więc przez miesiąc będziemy popełniali błędy w jego żywieniu, to tak jakbyśmy źle karmili dziecko przez ponad rok. Bezpieczniej jest więc żywić duże psy dobrze zbilansowaną suchą karmą.

TB: Zwłaszcza że jest ona coraz lepsza. Dawniej do jej produkcji używało się dużo mączek mięsno-kostnych, teraz są sprowadzane do fabryk całe tusze z drobiu, więc to pełnowartościowy pokarm.

„MP”: Najlepiej wybierać karmy przeznaczone dla poszczególnych ras?
TB: Obserwacji wiele ras w naszej hodowli, stwierdzamy, że różnice osobnicze są o wiele większe niż różnice rasowe. Potwierdza się to w rozmowach z hodowcami w kraju i za granicą. Nie można jednak negować tego, że jeśli mamy małego pieska, takiego jak yorkshire terrier, który jest bardzo bogato owłosiony i ma delikatną budowę jamy ustnej oraz aparatu zębowego, to powinien otrzymywać coś innego niż duży zwierzak. Dlatego jeśli się decydujemy na żywienie paszą pełnoporcjową przemysłową, to karma przygotowana specjalnie np. dla labradora jest dla psa tej rasy najodpowiedniejsza.

AW: A moim zdaniem nie ma karmy „dla labradora”, bo jeden leży na kanapie i nic nie robi, a drugi jest psem aportującym z wody.

MSz: Stosując jakąkolwiek metodę żywienia, powinniśmy przede wszystkim obserwować zwierzę. I nie chodzi o to, czy podchodząc do miski, wykrzywi nos czy nie, ale jak wygląda np. po miesiącu. Zorientujemy się wówczas, czy dostaje to, co powinno - po tym, jak się zachowuje, czy tyje czy nie, jak wyglądają odchody itd.

„MP”: Jakie są najczęstsze błędy właścicieli karmiących psa suchą karmą?
MS: Traktują ją jako dodatek witaminowo-mineralny do makaronu albo ryżu.

„MP”: Przeciętny właściciel może dobrać karmę, porównując skład podany na opakowaniu?
TB: Czytanie i rozumienie receptur to wyższa szkoła jazdy. Radziłbym skonsultowanie się z lekarzem weterynarii lub specjalistą dietetykiem, albo z hodowcą, który podpowie właścicielowi, jaką karmę zastosować. Nie zwalnia to jednak z codziennej obserwacji zwierzaka.

„MP”: Dobrą karmę można poznać po tym, że pies mało po niej wydala?
TB: Karmy robione z drogich składników i dobrze strawne charakteryzują się tym, że odchodów po nich jest mniej niż po tych z niższych półek...
MS: ...ale więcej niż po pożywieniu naturalnym.

„MP”: Opinia, że po suchej karmie pies może mieć problemy z nerkami, wynika z tego, że nie podaje mu się wody?
TB: Tak, żeby to zniwelować, można przyzwyczajać szczenięta do suchego pokarmu zalewanego wodą.

MSz: Jeśli psom może zabraknąć wody, to lepiej podawać karmę z puszki, bo tam przynajmniej ona jest.

„MP”: Jaka jest Państwa opinia na temat tzw. mokrych karm?
MSz: Dobra karma puszkowa jest w porządku. Ale na rynku jest dużo niedobrych i producenci wcale nie oszukują, tylko ludzie nie rozumieją tego, co jest napisane. Bo jeśli na etykiecie czytamy, że jest to znakomity pokarm z wołowiną, a potem wyłożymy zawartość puszki na talerz i przekroimy ją, to dokładnie widać, ile jest tam białka sojowego, bo to wygląda jak gąbka, no i oczywiście wąskie paski mięsa też tam są...

„MP”: Jak wytłumaczyć właścicielom, by nie karmili szczeniaków bebiko czy humaną?
TB: Ich szkodliwość dla psów polega na tym, że skład mleka ludzkiego i pokarmu suki jest zupełnie inny. Ilość cukru w mleku kobiety jest wysoka,
a w mleku suki bardzo niska. Z kolei na odwrót jest z białkiem: w pokarmie suki jest go bardzo dużo, a w ludzkim bardzo mało. Dlatego pokarmy zastępujące mleko dla psów i dla ludzi mają zupełnie inne receptury. Jeśli będziemy podawać szczenięciu pokarm o dużej zawartości cukru, to spowoduje to wzdęcia i biegunki, bo cukier jest doskonałą pożywką dla bakterii. Nie zalecam też mleka krowiego: ani świeżego, ani butelkowanego, ani z kartonu. Polecam natomiast mleko kozie, bo ma inny skład, wskutek czego nie zalega w żołądku i nie fermentuje.

AW: Zgadzam się, ale na wsi często spotykam psy karmione mlekiem z bułką. Jeśli więc zostały przyzwyczajone do takiego pokarmu, to enzymy do rozkładania laktozy są. Trudno przekonywać do niepodawania mleka, bo wtedy pies w wielu domach nie dostanie nic...

„MP”: Jak prawidłowo żywić szczenię?
MS: Na początku tak, jak było karmione w hodowli - nie można z dnia na dzień zmieniać pokarmu, nawet na najlepszy. Żeby wprowadzić nowy, trzeba go najpierw mieszać ze starym, żeby przejście było stopniowe. Do roku, kiedy pies rośnie, przynajmniej połowa porcji powinna być suchą karmą. Reszta to może być mięso, ser, jarzyny - to, co lubi.

„MP”: Ale przecież często spotykamy się z radą: jeśli już musisz mieszać, to dawaj tydzień gotowane, a tydzień karmę.
AW: Gdy pies je długo suchą karmę i się go nagle przestawia na pokarm gotowany - wtedy biegunka murowana.

MSz: Mieszanie w drugą stronę jest dużo bardziej bezpieczne - jeśli pies jest przyzwyczajony do pokarmu naturalnego i dołożymy mu nawet sporo suchego, poradzi sobie z tym. Rozsądne mieszanie nie jest błędem.

„MP”: Dobra jest zasada zabierania psu miski po 20 minutach?
MSz: Z mojego doświadczenia wynika, że problemy z karmieniem dorosłych psów, które jedzą tak łapczywie, że aż się dławią i dostają rozszerzenia żołądka, są zawinione przez właścicieli, którzy nauczyli szczenięta, że miska to coś, do czego trzeba dopaść, bo... zniknie.

TB: Nasze szczenięta jedzą do woli, co powoduje, że nie ma momentów przejedzenia i zagłodzenia. Zwierzak bierze sobie tyle pokarmu, na ile ma chęć. Kiedy zgłodnieje, znów podchodzi do miski. To najlepsza metoda.

„MP”: Można ją zastosować także w odniesieniu do dorosłych psów?
MSz: Tylko do takich, które jedzą odpowiednią ilość pokarmu. Do żarłoków nie, bo umrą z przejedzenia.

„MP”: A szczeniak nie umrze?
MSz: Szczeniak (do 4-5 miesięcy) nie umrze, bo ma dużo większe potrzeby i dużo mniejszy żołądek.

KS: Moje psy poświęcają na jedzenie od 40 minut do godziny. Zajmują sobie w ten sposób czas. Biorą kość i każdy siedzi w swoim kąciku, a czasami zamieniają się tymi kośćmi. Pilnuję tego, bo mam i suki, i psy, i kastrowane, i niekastrowane - mogę sobie wtedy czytać gazetę, ale muszę je nadzorować.

„MP”: Na co zwracać uwagę, karmiąc kilka psów?
AW: Warto uświadomić właścicielom, że może się wtedy zdarzyć, iż one szybko pochłoną jedzenie, a potem je oddadzą, by jeszcze raz w spokoju zjeść. Nie można im tego zabierać. Wymioty u psów to fizjologia. Trzeba ją odróżnić od patologii.

„MP”: Stosują Państwo głodówki?
AW: Nie stosuję i nie zalecam.

MSz: Ja też, ale nie polecam również wpychania w psa coraz to nowych pokarmów, jeśli akurat tego dnia nie chce jeść, a poza tym wszystko jest w porządku.

KS: Nie stosuję głodówek, jeśli nie ma problemów z przewodem pokarmowym. Jeśli któryś pies ma biegunkę, wtedy zarządzam głodówkę albo podaję specjalne pożywienie.

MS, TB: Dorosłych, zdrowych psów nie karmimy w soboty - są do tego przyzwyczajone i gdy przychodzi ten dzień, nie proszą o jedzenie. Związane jest to z wyjazdami na wystawy. Mają wtedy więcej wigoru, chętniej się wystawiają i biorą nagrody. Poza tym nie ma problemu z wymiotowaniem podczas podróży. Przewód pokarmowy psa jest przystosowany zarówno do przesytu, jak i do głodówki.

„MP”: A jak żywić starszego psa? Kupujemy karmę dla seniora lub - jeśli gotujemy - musimy zmienić dietę. Jak to robić?
AW: Na pewno nie dajemy mu kości, bo w tym wieku z powodu gorszej perystaltyki jelit powodują one ciężkie zaparcia, które czasem się kończą na stole operacyjnym. Jeśli psu jest potrzebny wapń, lepiej go podać w białym serze.

TB: Jeżeli dajemy pokarm naturalny, to dobrej jakości, żeby zagwarantować jak najmniejszy wysiłek osłabionemu już przewodowi pokarmowemu.
I bardzo ważne: starszym psom - podobnie jak szczeniętom - należy zapewnić swobodny dostęp do pokarmu, żeby nie dopuścić do przeładowania jakiegoś odcinka przewodu pokarmowego. Starszy pies powinien otrzymywać wszystko, co mu jest potrzebne, ale w mniejszej objętości - czyli jakościowo lepsze.

„MP”: Jakie błędy w żywieniu psów zdarzyło się Państwu popełnić?
AW: Stale popełniam błędy żywieniowe, bo podczas szkolenia jako smakołyki stosuję parówki - przyprawione, wieprzowe, fatalnie niezdrowe... Ale trzeba pamiętać, że mają one bardzo niewielki udział w diecie moich psów. Uważam też za wielkie nieporozumienie przekonanie, że resztki ze stołu to odpady. Jeśli zostaje pół kotleta, makaron i sałatka, to nie są żadne odpady, tylko pełnowartościowe jedzenie. Niektórzy wyrzucają te resztki do kosza, a pies patrzy. Produkty z naszego stołu można podać psu, ale należy uważać, by nie stracić kontroli nad ich ilością, bo łatwo go zatuczyć. Co innego pół kotleta dla doga niemieckiego, a co innego dla yorka.

MS: Nie dajmy się zwariować ze sztucznymi karmami, bo będzie tak jak w Stanach Zjednoczonych. Mieszkaliśmy u znajomych na wsi, wokół pełno trawy, biegają stada królików, a tu nagle pani domu łapie się za głowę: ojej, jest sobota, a ja nie kupiłam jedzenia dla królika. Mówię: to daj mu trawę albo marchewkę. A ona pyta: to królik je trawę?

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 1
  • 2011-01-12 20:34:13
    ~anna bednarczuk

    Moj weterynarz nie pozwolil mi karmic psa,a mam szczeniaka boksera,absolutnie jedzeniem ze stolu,czyli naszym ludzkim.Mam metlik po tym artykule nie wiem co mam robic.Co wkoncu jest dobre,a co nie.