Gdy Ulfi przylatywał do Polski w pożyczonej klatce dla kota, jego przyszłe życie było zaplanowane, ale inaczej, niż się w rzeczywistości potoczyło - Dariusz Radomski chciał z nim zajść daleko w wyczynowym agility. I tak by się pewnie stało, gdyby nie kontuzja właściciela, dzięki której... obaj stali się mistrzami dogfrisbee - a zarazem jego prekursorami w Polsce!
Jakiś taki kwadratowy
Nim jednak do tego doszło, Dariusz Radomski szukał dla siebie psa wśród linii pracujących za granicą. - Gdy zobaczyłem go w internecie, zakochałem się od pierwszego wejrzenia - opowiada. - Poleciałem po niego do Tuluzy. Nie wiedziałem, jak zniesie podróż, zwłaszcza że okazało się, iż klatka jest odrobinę za duża i że być może nie będę mógł zabrać ośmiotygodniowego szczeniaka na pokład. Gdyby nie jego poprzednia właścicielka Patrycja, która z płaczem oświadczyła pracownikowi lotniska, że pies w luku bagażowym będzie nieszczęśliwy - pewnie zostalibyśmy rozdzieleni. Jednak wszystko się udało i Ulfi wylądował w Warszawie.
Wygląd border collie nie pozostawia nikogo obojętnym - zwłaszcza jeśli jest to biały border blue merle z niebieskimi oczami - więc wśród znajomych Darka pojawiły się różne komentarze. Najdelikatniejsze to: „Jakiś taki kwadratowy jest...” i „Ty chciałeś takiego?”. Ale szybko ucichły, gdy okazało się, że nauka siadania, warowania czy dawania głosu zajmuje Ulfiemu średnio kilkanaście sekund. Rozpoczął treningi w klubie AKI u Agnieszki Boczuli, gdzie robił błyskawiczne postępy. Potem przyszła kolej na tor agility w klubie Fort.
Na pierwszych w swoim życiu zawodach obedience Ulfi zajął z Darkiem trzecie miejsce z wynikiem 95,5 na 100 punktów w stawce 20 psów, z których większość ćwiczyła posłuszeństwo od lat. Z kolei w zawodach International Agility Link w klasie 0 w konkurencji 20 psów zdobyli w jednym z biegów pierwsze miejsce. Start był więc fantastyczny. A potem miejsca medalowe posypały się jak z rogu obfitości. - Czegokolwiek się dotknęliśmy, Ulfiemu szło to jak z płatka - mówi właściciel naszego bohatera.
Prekursor frisbee
- Niestety, a może na szczęście - opowiada Dariusz Radomski - kontuzja kolana sprawiła, że musiałem znaleźć taką formę aktywności, która będzie wymagała ode mnie mniej ruchu, a jednocześnie stworzy pole do popisu psu. Zacząłem szukać i trafiłem na dogfrisbee - sport polegający na zabawie z psem plastikowym talerzykiem. Rzucamy mu go, a on go łapie, wykonując przy tym ekwilibrystykę w powietrzu. Zacząłem ściągać filmy i próbowałem powtarzać podpatrzone tam sztuczki - znowu na to, co innym zwierzakom zajmowało kilka tygodni, Ulfiemu starczało kilka minut.
Darek połknął bakcyla dog-frisbee. Pojechał na seminarium do Niemiec. Chciał przenieść tę pasję do Polski. I udało mu się. Minęły niespełna trzy lata i w tym roku we Wrocławiu odbyły się zorganizowane przez niego mistrzostwa Europy w tym sporcie (więcej na s. 6). I choć Ulfi nie święcił na nich największych triumfów, jego pan wspomina wcześniejsze sukcesy: III miejsce w kategorii open na mistrzostwach Europy organizacji USDDN i III miejsce w kategorii open na mistrzostwach Europy organizacji Skyhundz w 2006 r. (cenione bardziej niż zwycięstwo w long distance Skyhundz i mini distance USDDN), a także III miejsce na międzynarodowych mistrzostwach Holandii. W tym roku zawojowali Czechy - zdobyli międzynarodowe mistrzostwo tego kraju.
Zwierzę z mózgiem
Ulfi to pies rodzinny z radością biegający po ogrodzie. Frisbee ćwiczy zaledwie kilka minut dziennie - bo nie można psa znudzić, trzeba przerywać tę zabawę, gdy jeszcze trwa w najlepsze. Już wkrótce wznowią też ćwiczenia z flyballu - zamierzają zimą wziąć udział w mistrzostwach Belgii.
- Ulfi przewrócił świat mojej rodziny do góry nogami - mówi Dariusz Radomski. - Mówię czasem, że wszystko przez tego białego psa z internetu, który czerpie niezrozumiałą przyjemność z wykonywania rozkazów człowieka. Chciałem mieć zwierzę z mózgiem - i mam.
Dużo nie brakowało, a Darek i Ulfi nie stanowiliby pary. Gdy pierwszy raz rozmawiał z Patrycją, ta spytała go, czy ma owce (Ulfi jest synem reprezentanta Francji i bratem mistrza Francji w pasieniu). Gdy odpowiedział, że nie, pytała dalej - o krowy i kaczki, a po uzyskaniu negatywnej odpowiedzi, oświadczyła kategorycznie: „To ci go nie sprzedam”. Dogadali się jednak. Nie minęły dwa lata i Darek kupił owce swojemu psu. Teraz Ulfi co tydzień je pasie...
-
~ania
2009-06-14 13:37:22
Pan Darek to wspaniały człowkek, wczoraj byłam na zaodach dogfrisbee(BYŁY ONE PRZEZ NIEGO PROWADZONE!) To wspaniale, ze tak wspaniały psi sport jet w Polsce! Zyczę powidzienia panu Darkowi i Ulfiemu! :)


