Psy.pl

reklama

Wyszukiwarka

Obaszar wyszukiwania
Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do serwisu

Obaszar logowania się do serwisu

Forum

Tagi

Pudel - absolutnie

Dorota Gąsiewska

16-06-2008

Mój Pies: 7/2008 (202)

strona: 16

Trudno o bardziej różne psy niż te, które wybrały aktorka Joanna Żółkowska, właścicielka pudla miniaturowego, i jej córka - również aktorka - Paulina Holtz, posiadaczka amstafa. Czy ten wybór odzwierciedla różnice charakteru?

Pierwszy był dalmatyńczyk - niezbyt trafiony wybór. - To rasa inteligentna, ale trudna do ułożenia. A ja jestem ostatnią osobą, która umiałaby układać psy, więc to była udręka - opowiada aktorka Joanna Żółkowska. Dziś już wie, że wybierając psa, trzeba wiedzieć, czego się oczekuje i jaki on jest, bo nawet w obrębie rasy zdarzają się duże różnice. - Funia mi się trafiła podobna do mnie. Obie mamy takie swoje własne nastroje... Niby jest miła, ale nagle nie słyszy, gdy ją wołam. Nawet jej ucho nie drgnie. Wołam, wołam i z jednej strony to mnie denerwuje, a z drugiej mi się podoba. Myślę sobie: ja też taka bywam. Może dlatego od razu się polubiłyśmy.
Opis pudla, który Joanna Żółkowska znalazła w internecie, był prawie idealny: „Jeśli nie chcesz, żeby pies był w ciebie wpatrzony jak w obraz i chodził za tobą krok w krok, nie bierz pudla". - Właśnie tego chcę! Szukałam ciepłego pieska, który łatwo się uczy, bo wiedziałam, że w przeciwieństwie do mojej córki nie jestem zbyt konsekwentna - opowiada aktorka. Paulina jeszcze jako dziecko sama wyszkoliła swojego ratlerka - intuicyjnie, nie znając zasad. Mimi dawała głos, chodziła przy nodze, potrafiła robić kółka na komendę... Funia natomiast podobno niczego nie umie. - Zrobiła siad? Zdumiewające!

Wot kakaja krasawica
Funia podoba się ludziom. Pewna Rosjanka wykrzyknęła na jej widok: Wot kakaja krasawica! Jednak dla jej pani najważniejsze jest to, że pudle uwielbiają ludzi. - Pomyślałam o przyjaznym i małym psie, bo wiedziałam, że będę musiała go z sobą zabierać w wiele miejsc, na przykład do teatru. Dlatego też zdecydowałam się na zwierzaka rasowego, choć w moim rodzinnym domu zawsze były kundelki. Kiedyś zaczęłyśmy się z Pauliną zastanawiać, jaką rasę wybrać, i w pewnym momencie na wokandzie stanął pudel. Sprawdziłyśmy, jaki jest: przyjacielski, kontaktowy, inteligentny, a na dodatek zdrowy i długo żyje.
Nieprzypadkowo rozpatrywały właśnie tę rasę. Już pierwsze zetknięcie z pudlem wywarło na Joannie Żółkowskiej duże wrażenie. - Byłam w kościele na nabożeństwie. W pewnym momencie jakiś pan się odwrócił, a zza pazuchy wychynęła psia główka. To był pudelek toy. Zachwyciło mnie, że można pójść z nim wszędzie.
Funię wzięła kiedyś z sobą nawet do kina. Suczka była wtedy jeszcze malutka i wszyscy myśleli, że to zabawka. Dopiero gdy ktoś wyszedł na chwilę i wrócił, zaczęła „bronić kina” i szczekać. Na żaden więcej film już z panią nie poszła - ale to wyjątek od reguły. - Rzadko pytam wcześniej, czy mogę gdzieś przyjechać z psem, zwykle jadę i już. Nie zdarzyło się jeszcze, żebym musiała z powodu Funi się wyprowadzić albo zrezygnować z wyjazdu.

Patologicznie się o nią boję
- Funia jest niewychowana i nieposłuszna, dlatego patologicznie - jak powiedziała pewna pani na Polu Mokotowskim - się o nią boję. Na widok dużego psa natychmiast biorę ją pod pachę, bo się obawiam, że ją pacnie, a ona jest strasznie krucha, ma łapki jak patyczki. Muszę jednak przyznać, że właściciele psów bardziej teraz na nie uważają i na widok Funi zapinają swoje brytany na smycz - może mobilizuje ich mój przerażony wzrok...
Spotkania z amstafką córki też bardzo się bała. Ale Paulina, która wie wszystko o psach, powiedziała: Topa musi pójść do Funi, nie odwrotnie. Poza tym wielkie niebezpieczeństwo nie groziło, bo amstafka była już wtedy dorosła, a Funia jeszcze nie. - Miałam świadomość, że gdyby Topa zrobiła chaaap!, to... Funi nie ma. Tymczasem już po chwili amstafka leżała, bardzo się starając nie przydusić małej, z otwartą paszczą i tymi swoimi wielkimi zębiskami, a Funia wkładała jej tam głowę i lizała ją po podniebieniu... A potem poszłyśmy z wizytą do Topy.
Joanna Żółkowska przyznaje, że często korzysta z wiedzy córki, która ubolewa nad tym, jak wychowana jest Funia. - Paulina dorastała wśród małych psów i chciała mieć takiego, z którym nie bałaby się wszędzie pójść. Poza tym chyba chciała psa ułożyć, z Topą chodziła na lekcje, czytała książki. Ma podejście, cierpliwość, mogłaby być szkoleniowcem - tłumaczy jej wybór.

Przywróciłabym modę na pudle
- Lubię suczki, bo bardziej się trzymają domu. Cieczka nie jest wcale taka uciążliwa, jak niektórzy myślą - zapewnia aktorka. Jednak tak naprawdę dotąd suczki trafiały do niej przypadkowo. Mała Paulinka dostała Mimi w prezencie, a z Funią było tak: - Pewnego dnia Paulina zadzwoniła do mnie z pytaniem: A co byś powiedziała na białego pudelka? A ja krzyknęłam: Tak! Tak! Tak! I ani przez chwilę tego nie żałowałam. Gdyby to ode mnie zależało, przywróciłabym modę na pudle!
Ubolewa, że o psach tej rasy krąży krzywdząca opinia, jakoby były głupie i cudaczne. Dlatego stara się, by Funia nie sprawiała takiego wrażenia. - Właściwie dopiero ostatnio ostrzygłam ją bardziej pudlowato. Do tej pory zostawiałam jej więcej sierści na pyszczku, miała szerszą buźkę i była podobna raczej do bichona. Nigdy jej nie wystrzygłam pomponików, w końcu nie poluje na kaczki.
Z innymi atrybutami piesków ozdobnych też nie przesadza. - Gdy Funia była mała, nosiła niebieską obróżkę z „diamentami”, ale teraz stawiamy na wygodę. Ma też czerwony sweterek z golfem po Mimi, lecz rzadko jej go wkładam, bo inaczej niż ratlerkowi, zwykle jest jej gorąco.
Za to system nerwowy ma Funia o wiele wrażliwszy niż Mimi, łatwo reaguje paniką na niektóre dźwięki. Wprawdzie burza ani petardy nie robią na niej wrażenia, za to motor - kolosalne. Nie lubi też szczekających psów - od razu podkula ogon i zawraca.
Na koniec próbuję się dowiedzieć, czy ten ideał psa nie ma żadnych wad? - Raz na mnie warknęła przy misce - szpera w pamięci pani Joanna. - Lekko ciapnęłam ją po pyszczku, a ona spojrzała na mnie zdumiona, przerwała jedzenie i trzy godziny spędziła pod łóżkiem. Tłumaczyłam jej potem: Funia, to było nieporozumienie...

Absolwentka stołecznej PWST, od lat 70. związana z warszawskim Teatrem Powszechnym. Na szklanym ekranie gości prawie codziennie jako Anna Surmacz w serialu „Klan”. Wydała autobiografię pt. „Układanka”.

 

Dorota Gąsiewska

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 4
  • 2012-06-27 17:59:43
    ~babula

    Mam pudliczkę Luśkę - 2-letnią. Kocham bezgranicznie bo jest mądra, śliczna, wesoła, kocha wszystkie istoty i uwielbia się bawić, czym zmusza mnie do ruchu (jestem 60-letnią babcia). Jest to już 3-ci piesek, pierwszy od "pieluch" i zastępuje mi dziecko - śmieję się, że znow jestem na "macierzynskim". Wszystkim normalnym polecam takiego psiaczka - na zawsze!

  • 2010-02-10 19:03:12
    ~jeremiasz

    Miałem pudelka miniaturke dzisiaj bardzo mi go brakuje .cudowny był pies ,idealny dla małych i dużych dzieci najmądrzejszy chyba z psów przeżył z nami 18 lat została tylko pustka po nim ,każdemu z czystym sumieniem mogę polecić tego pieska nigdy nikogo nie ugryzł co nie znaczy zę nie pilnował swojego zamieszkania Wręcz przeciwnie! Miał wiele zalet za dużo by o nich pisać .Każdemu życze takie pieska. ,nie wiem kiedy mnął mu tylko ten wiek Wszędzie go było wesoły i pogodny a na dodatek bardzo mądra psina i bezproblemowa.Tak strasznie mi go brak;

  • 2009-12-01 15:40:38
    ~jaga xp

    pudel to moja ulubiona rasa psa,moja ciocia ma miniaturkę,ale ja nie mam bo tata mówi że pudle nie są podobne do psów :( funia jest śliczna choć lepiej by było gdyby była wychowana XD

  • 2009-10-28 23:38:35
    okla555

    I zgadzam się ^^