Psy.pl

reklama

Wyszukiwarka

Obaszar wyszukiwania
Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do serwisu

Obaszar logowania się do serwisu

Forum

Tagi

Uwaga, dobry pies!

Dorota Warakomska

14-11-2008

Mój Pies: 12/2008 (207)

strona: 32

Proszę nie głaskać psa - to chyba najczęściej powtarzane przeze mnie ostatnio zdanie. Ludzie, do których je kieruję, są zaskoczeni, a nawet oburzeni, jak mogę nie pozwalać im przytulić takiego rozkosznego psiaczka!

Psiaczek jest młodziutkim labradorem. Na imię ma Blues. Z tej spokojnej formy muzyki ma tylko... oddech, kiedy śpi. Dużo bardziej do jego charakteru pasowałoby imię Rock&Roll. Gdy wychodzimy na spacer, wszystko musi zobaczyć, wszystkiego dotknąć. Każdy listek, patyczek, papierek jest dla niego atrakcją zasługującą na taniec radości. Blues chce się witać z każdą przechodzącą osobą, pobawić z każdym psem. Krzyki dzieci wprawiają go w stan podwyższonej aktywności. Najpierw przez sekundę słucha, skąd dochodzą dźwięki, a potem na oślep rzuca się w tamtym kierunku, być może po to, żeby ratować dzieci przed rodzicami.

Wychowanie takiego ciekawego świata i aktywnego psa nie jest łatwe. Choć miałam w pewnym sensie ułatwione zadanie, bo Blues był wytypowany do wstępnego szkolenia dla psów asystujących, które pomagają osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich. Szkolony był więc przez fachowców z fundacji Pomocna Łapa. Jednak po miesiącu jego żywiołowość wyeliminowała go z treningów. I tak trafił do mnie. Od pierwszego dnia reagował na swoje imię, umiał siadać, nawet - jak na takiego malucha - nieźle wychodziło mu utrzymanie czystości. Szybko nauczył się warować, przynosić piłkę, a nawet spokojnie iść przy nodze. Ale nie podczas spaceru, tylko w domu.
Na dworze Blues ma kłopot ze skupianiem uwagi. Wśród ludzi i zwierząt zmienia się w szalonego rockandrollowca. Nasze wspólne spacery przekształcają się w katorgę dla obu stron, bo gdy pies wyrywa się na smyczy, ja, zgodnie z metodą stosowaną przez jego wcześniejszych trenerów, staję, próbując go łagodnie odciągnąć. Przejście kilku metrów zajmuje w takiej sytuacji nawet parę minut. Efektem ubocznym jego nadmiernego entuzjazmu na widok miłych osób jest moja skręcona kostka i nadwerężony bark.

A niech sobie skacze!
Co sprawia, że Blues nie jest w stanie przejść normalnie nawet kilku metrów? Wyciągnięte w jego kierunku ręce, które zachęcają do podejścia, skoku, zabawy. Cmokania, pogwizdywania i nawoływania rozpraszają go całkowicie. Nie może ani spokojnie iść, ani siedzieć. Gdy zaczyna do kogoś skakać, każde dotknięcie czy pogłaskanie uczy go, że skakanie się opłaca, bo jest nagradzane pieszczotą. Więc skacze coraz więcej...
- A niech sobie skacze, mnie to nie przeszkadza - słyszę czasem od miłych ludzi. Staram się już nie odpowiadać, bo po co się kłócić. I tylko w duchu myślę sobie: „Ciekawe, co by pan powiedział, gdyby padał deszcz, a pan miał na sobie garnitur i spieszył się na ważne spotkanie?”.
Zauważyłam, że ręce wyciągają do psa wszyscy, niezależnie od płci i wieku. Ale najczęściej pogwizdują panowie, którzy prawdopodobnie myślą, że to świetny sposób na zwrócenie na siebie uwagi nie tylko psa, ale i jego pani... Cmokanie i pokrzykiwanie: - Hej, piesku, chodź tutaj! - to także najczęściej męska domena. Za to kobiety z daleka krzyczą piskliwie: - Ojej, jaki piękny psiaczek! Albo: - Jaki słodki, malutki, cudowny, niu, niu, chodź do mnie - takim czułym tonem, że mężczyzna by się nie oparł, a co dopiero szczeniak.
Dlaczego ludzie zaczepiają psa, nie pytając o zgodę człowieka, który tego psa prowadzi na smyczy? Czy dlatego, że szczeniak jest cudowną maskotką? Jest, to prawda. Uroczy, wesoły, pełen energii. Z każdym chce się zaprzyjaźnić. Najwyraźniej takich ciepłych uczuć ludziom brakuje w codziennym życiu. Dlatego gdy widzą rozkosznego malucha, który wygląda jak wyjęty prosto z reklamy, to ich ręce same się wyciągają.
A może ludzie zaczepiają psa, bo nie wiedzą, że nie powinni? Nie rozumieją, że aby mógł wykonać polecenie, musi się skupić. Może nie uświadamiają sobie, że psy też można wychować, tak jak dzieci? Kiedyś mój sąsiad powiedział: - Pani chce, żeby ten pani pies był taki najmądrzejszy... - gdy pilnowałam, by ani jego zwierzak, ani syn, ani w końcu on sam nie przeszkodzili mojemu psu w wykonaniu polecenia przed drzwiami mieszkania.

Ubędzie pani tego psa?
Staram się, by mój głos brzmiał jak najspokojniej, ale często moje: „Proszę nie dotykać psa”, muszę powtórzyć kilka razy, bo ludzie udają, że to nie do nich.
- Ojej, a co to, ubędzie pani tego psa, jak pogłaszczę? - usłyszałam kiedyś w odpowiedzi. Nawet inni właściciele psów tego nie rozumieją. Pewna pani w parku powiedziała, że jestem wstrętną egoistką. Jej własny pies biegał nieopodal, nie przychodził na wołanie...
Staram się spokojnie odpowiadać, że próbuję psa wychować, by nie zaczepiał wszystkich na ulicy, żeby wiedział, że ma wykonać polecenie. Ale często muszę zacisnąć usta, by nie krzyknąć: - Czy pani by chciała, żebym bez pytania zaczęła poklepywać pani dziecko, mówiąc, że to słodkie maleństwo? Albo do pana idącego z piękną dziewczyną, czy chciałby, żebym ją pogłaskała po twarzy, zachwycając się, że jest piękna? Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe - mówi stare przysłowie. Jednak najwyraźniej nie dotyczy ono psów ani ich właścicieli.
Kiedyś przyjaciele chcieli ugościć mojego psa, dając mu smakołyk ze stołu. Tłumaczyłam, że ja tego nie robię i nie pozwalam na to. Przecież wiadomo, że jak pies się przekona, iż jedzenie znajdujące się na stole jest dla niego osiągalne, to zacznie żebrać. Gdy znajomi wciąż przekonywali, że nic się nie stanie, jeśli zje coś dobrego, zapytałam, czy życzyliby sobie, żebym ich nieletniemu synowi nalała kieliszek wina i namawiała go do wypicia? Wtedy przestali nalegać.
W parku spotkałam starszego pana z małym pieskiem, który po moim stałym tekście o niegłaskaniu i wychowywaniu, powiedział: - Tak, tak, ludzie nie mają świadomości, że jednym pogłaskaniem mogą zniweczyć tydzień treningów.
No właśnie. Konsekwencja jest podstawą wychowania zarówno zwierząt, jak i ludzi. Przecież chcemy, żeby dzieci nas słuchały, wykonywały polecenia i nie wymuszały na nas czegoś krzykiem. I bardzo by nas denerwował ktoś, kto by nam w procesie wychowawczym przeszkadzał. Tak samo jest z wychowaniem psów. Ja wiem, że mój labrador będzie coraz większy i zachęcany przez ludzi do podbiegania i skakania, będzie robił to z coraz większą mocą.
Zatem Drodzy Państwo, pomóżcie, proszę. Nie wyciągajcie rąk. Nie zachęcajcie do skoków. Nie wołajcie. Nie gwiżdżcie. Nie głaszczcie. Nie dawajcie smakowitych kąsków ani nie wyrzucajcie na trawnik ogryzków. Przecież im więcej będzie dobrze wychowanych psów, tym lepiej dla nas.
 

Trzy powody, dla których należy przestrzegać spacerowego savoir-vivre'u

  1. Napotkany pies może być w trakcie szkolenia - coraz więcej osób wychowuje nie tylko własne zwierzaki, ale też np. psy dla osób niepełnosprawnych, a takim czworonogom nie można pozwalać na podbieganie do obcych osób, bo nie spełnią swojej funkcji.
  2. Nawet przyjaźnie wyglądający pies może mieć problemy, o których wie tylko właściciel, np. reagować lękiem czy agresją na pozornie zwyczajne sytuacje.
  3. Pies może mieć niewidoczne na pierwszy rzut oka kłopoty zdrowotne, np. chore stawy, co nie pozwala na szalone gonitwy z innymi czworonogami.
    Spacerowy savoir-Vivre

Właściciela napotkanego psa zawsze najpierw pytaj:

  • czy ty lub twoje dziecko możecie pogłaskać jego zwierzaka,
  • czy możesz do niego podejść ze swoim psem,
  • czy możesz spuścić swojego czworonoga, żeby pobawił się z jego pupilem.

Nie dyskutuj, jeśli na którekolwiek z tych pytań otrzymasz odpowiedź odmowną

Dorota Warakomska

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 3
  • 2013-08-21 13:38:39
    ~Noelka

    Bardzo mądry artykuł:) mam dorosłego briarda który na hasło jaki "śliczny piesek"( briardy są piękne fakt) reaguje bardzo nerwowo ponieważ kiedy był maluszkiem nie umiałam dość asertywnie obronić go przed natarczywym głaskaniem, cmokaniem i niechcianymi pieszczotami. Dziś już nie mam skrupułów po prostu mój pies sam decyduje kto go dotknie(tylko bliscy) pozwalam mu na to.Przeraża mnie ludzka beztroska przecież nie wszystkie psy lubią dotyk obcej dłoni! zapytana czy można pogłaskać psa odpowiadam proszę go zapytać:)

  • 2013-02-06 18:54:21
    ~Tadeo

    Szkoda, że ten artykuł nie znajduje się w wielu miejscach dostępnych dla ludzi z psami... Zafoliowany spacerowy savoir- vivr Umieszczony na tablicach w parkach do których mozna wychodzić w celu kolejnych etapów szkolenia psa byłby niezmiernie pomocny!!!!! Szkoda, że istot rozumnych w ludzkiej powłoce jest tak mało.... To są po prostu samoluby, które zapatrzone są w siebie a nie w dobro psiaka....

  • 2010-05-10 22:58:48
    ~Rob

    Bardzo mądry artykuł, denerwuje mnie gdy ktoś woła mojego pinczera gdy wyprowadzam go na spacer, dobrze, że wszystkim się podoba, ale pies ma być skupiony na mnie, lub na zabawie ze mną, lub wracać na wołanie, a nie latać do innych, sam zawsze pytam czy mogę pogłaskać psa, jeśli pada "TAK" to robię to jeśli "NIE" to traktuję tą odpowiedź naturalnie i ze zrozumieniem, nie każdy życzy sobie by ktoś dotykał jego psa, lub nie każdy pies może być dotknięty.