Kiedy miałam 11 lat, przyniosłam do domu Karusia, małego kundelka, odwodnionego i schorowanego. Odkupiłam go od koleżanki z podwórka za złotówkę. Rodzice kazali się jej go pozbyć, bo ponoć wyjeżdżali do Niemiec. Później moi rodzice wydali kilkaset złotych, żeby mu uratować życie. Choć to ja przyniosłam Karusia, psiak najbardziej pokochał mojego tatę – dowodem miłości było m.in. to, że każdego wieczora lizał mu stopy.
Kiedyś Karuś pojechał ze mną na warsztaty jazzowe do Chodzieży. Chodził na próby big bandu albo zasypiał koło śpiewających ludzi. Podczas koncertu finałowego wyrwał się osobie go pilnującej i pognał na scenę. Nie miałam wyjścia – zaśpiewałam z nim w duecie. Dostaliśmy gorące oklaski. Cała moja rodzina bardzo kochała Karusia i kiedy trzy lata temu odszedł (miał 17 lat), strasznie to przeżyliśmy.
Wtedy w wiejskim domu rodziców mieszkały już dwa inne psy. Suczki Rena – średniej wielkości kundelek à la husky, bez łapki – którą wzięłyśmy z siostrą ze schroniska, i Malutka – przepiękna nowofundlandka, łagodna i cierpliwa. Za to Rena mimo inwalidztwa to urodzony myśliwy: poluje na myszy, jeże, a ostatnio na spacerze złapała małą sarnę – na szczęście siostrze udało się ją uratować. Musimy więc Reny pilnować na każdym kroku. Suniom towarzyszy kot Emil, który przybył z Wrocławia
i znakomicie się zadomowił.
Potem przyszła kolej na zwierzęta w moim własnym domu. Najpierw przygarnęłam kotkę, która przychodziła do sali, w której mój zespół miał próby. Fredka była półdzika i, jak się później okazało, ciężarna. W krótkim czasie miałam więc nie jednego, ale sześć kotów... Jeden z maluchów nie jadł. Wykarmiłam go więc butelką i został u mnie. Dałam mu na imię Zygzak.
Dopiero potem pojawiła się Kraksa. To pies po przejściach. Kilka razy przechodziła z rąk do rąk, co się odbiło na jej psychice. Pierwszy właściciel chciał ją utopić. Wtedy zaopiekowała się nią jakaś pani. Ale miała inne psy, które nie zaakceptowały Kraksy. Po roku oddała ją mieszkającej w Koszalinie mamie mojego przyjaciela, która jest osobą samotną i schorowaną. Byłam wtedy w Koszalinie przejazdem i postanowiłam przygarnąć suczkę.
Kiedy właścicielka Kraksy przywiozła mi ją do Wrocławia, a potem wyszła z mojego mieszkania, sunia tak wyła, że mało serce mi nie pękło. Pierwsze dwa tygodnie były bardzo trudne: Kraksa w ogóle nie chciała wychodzić na dwór. Moje koty, które dotąd cieszyły się niczym nieskrępowaną wolnością, zostały przez nią sterroryzowane – cały czas je goniła. W efekcie przesiedziały dwa tygodnie na antresoli. Musiałam zamykać suczkę, żeby mogły się najeść czy załatwić. Byłam przerażona – nie wiedziałam, co dalej. Aż nagle Zyguś pierwszy przełamał lody – był tak ciekawy, że przezwyciężył strach i podszedł do suni. Od tego momentu zapanowała między nimi absolutna przyjaźń. Fredka zachowuje rozsądny dystans, chociaż często razem śpią. Ale Zyguś i Kraksa bawią się z sobą jak dwa szczeniaki. Uwielbiam na nie patrzeć.
Postanowiłam przełamywać stereotyp, że ze zwierzęciem nigdzie nie można wejść. Kraksa towarzyszy mi więc wszędzie. Niedawno pojechała ze mną do Gdyni, gdy pracowałam w tamtejszym teatrze. Mieszkałyśmy w domu aktora. Jeżdżę z nią też do Warszawy. Miałam wprawdzie problem z wejściem do studia radiowej Trójki, ale w końcu ubłagałam portiera. A ostatnio wystąpiłyśmy razem w „Teleexpresie” – z Kraksą na rękach zapowiadałam naszą płytę. Do niedawna zabierałam ją – podobnie jak kiedyś Karusia – na próby. Zasypiała tuż obok perkusji. Przestałam jednak to robić, bo słuch psa jest o wiele wrażliwszy niż nasz i nie chciałabym jej zaszkodzić.
Czy warto przygarniać psy? Ostatnio po koncercie w Białymstoku przywiozłam sunię, którą ktoś wyrzucił z auta. Była w okropnej traumie. Szukałam jej domu daleko, a znalazł się blisko: przygarnęli ją skrzypaczka i gitarzysta z mojego zespołu. Dawno nie widziałam szczęśliwszego psa i bardziej zakochanych właścicieli. Dla takiego widoku warto żyć!
Natalia Grosiak, Absolwentka prawa i bohemistyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka. Związana z zespołem Mikromusic, współpracowała z Kanałem Audytywnym. Jest współzałożycielką projektu muzycznego Digit All Love.


