Nie ja jeździłem do profesora, tylko profesor przyjeżdżał do mnie. Sądzę, że ze względu na wybitne zdolności ucznia. Wykłady były z komunikacji wzajemnej. Teoretycznie, bo polecenia: siad, waruj, do mnie, tylko ja musiałem wykonywać. Jedynie przy równaj równaliśmy obaj. Nauka, niestety, poszła na marne, bo mój pan miał innych profesorów i używał innego języka, bogatszego: no chodź już wreszcie, daj spokój, nie wygłupiaj się, coś ty, oszalał, nie ciągnij, bo mnie przewrócisz, jak ci nie wstyd. Znam naukowy język porozumiewania się psa z człowiekiem, zwięzły i prosty, ale tylko teoretycznie, bo z moim panem porozumiewamy się językiem literackim, którego nikt mnie nie uczył. Dlatego zawsze mogę udawać, że nie zrozumiałem. Albo nawet się odszczeknąć.
Ale jak mnie to wzbogaca intelektualnie, jak rozwija umysłowo, że nic nie jest tak samo i ciągle trzeba się elastycznie dostosowywać. Weźmy moje imię. Koledzy mają po jednym: Borys, Pongo, Rocky czy Killer, którego trudno zauważyć, bo jest mniejszy od mojej głowy. A ja? Ja mam więcej imion niż hiszpański hidalgo i nigdy nie mogę z góry przewidzieć, jak się do mnie zwrócą. Oficjalnie, w papierach rodowych nazywam się Grizzly. Nikt się tak jeszcze do mnie nie odezwał, choć bardzo bym chciał, boć to przecież godne i dumne imię, stosowne do mojej postury. Na co dzień jestem jednak Lucky. Z wieloma pieszczotliwymi odmianami – Lakuś, Lakuńcio. Ale to nie koniec. Zwracają się do mnie także per Siusiek. Albo Siusiełek, co jest zbitką Siuśka z Osiełkiem Porfirionem. Bywam także samym Porfirionem. Słodką Mordką albo zwykłą Mordą, zależnie od humoru. Ryjkiem. Pyszczydełkiem. Uszatkiem. Ogoniastym. A jeszcze pan się odgraża, kiedy coś zbroję, zwłaszcza kiedy ujadam na kolegę za płotem, że zmieni mi imię na Burek z Samoobrony. A potem mówi do mnie pogardliwie: ty Burku. A to boli.
Reaguję na wszystkie te imiona, co chyba upoważnia mnie do uważania się za intelektualistę. To prostactwo mieć tylko jedno imię i rozumieć tylko kilka słów, takich jak siad, łapa, micha i smakołyk. Choć to ostatnie słowo jest oczywiście w kontaktach psio-ludzkich najważniejsze.
Lucky, pies z charakterem


