Psy.pl

partnerzy serwisu

                                                      

Obaszar logowania się do serwisu
Obaszar wyszukiwania
szukanie zaawansowane

POLECAMY

Chcesz wiedzieć więcej? 

Przeczytaj artykuły, które polecamy!

CZYTAJ

Kącik adopcyjny

Zanim kupisz chihuahua

Gosia Gąsiorowska

17-03-2009

Mój Pies: 4/2009 (211)

strona: 50

Chihuahuki są jak czekoladki w bombonierce: mają pewne wspólne cechy, ale co nam się trafiło, będziemy wiedzieć – jak u Forresta Gumpa – dopiero po „rozgryzieniu”

Jak to możliwe? Czyżby chihuahuy nie obowiązywał wzorzec rasy? Ależ obowiązuje! Jego twórcy zapomnieli tylko dopisać małym drukiem, jak w niezbyt uczciwej ofercie kredytowej, że dana cecha może się objawiać w zupełnie nieoczekiwany sposób...
Czytamy oto we wzorcu, że chihuahua to pies odważny. Hodowca ilustruje to, opowiadając starą indiańską legendę, według której to właśnie przedstawiciel tej rasy wiódł duszę swego zmarłego pana przez dziewięć rzek zaświatów. Do takiego wyczynu trzeba nie lada odwagi. Podobnie jak do życia w wielkim mieście. Okazuje się jednak, że ruchliwe ulice, galerie handlowe (do których pańcia wymarzyła sobie zabierać w torbie swojego ślicznego psiaka), a co gorsza, ringi wystawowe wywołują w naszym macho ataki paniki. Cóż, świat jest przecież wielki, a chihuahua malutki. Żeby mógł w pełni manifestować swoją odwagę, musi być bardzo starannie socjalizowany – zarówno w hodowli, jak i w domu nowego właściciela. Zaniedbanie tego może sprawić, że zamiast legendarnego „małego psa o wielkim sercu” będziemy mieć zwierzątko bojące się własnego cienia, z wiecznie podkulonym ogonkiem, reagujące paniką na każdy nowy bodziec w swoim otoczeniu. Zwykle wtedy powstaje błędne koło: w sytuacji potencjalnego zagrożenia bierzemy psiaka na ręce i, chroniąc go przed bodźcami, potęgujemy jego lęk.

Odważny, czyli mały tyran
Jeszcze gorzej, jeśli trafi się nam naprawdę odważny piesek. Odważny chihuahua to nierozważny chihuahua. Rzuca się na każdy nowy obiekt: listonosz, doberman – nieważne. Wbrew swoim ograniczeniom i nikczemnym gabarytom stawi czoło każdemu przeciwnikowi, co zwykle kończy się źle albo dla samego psa (nie każdy uzna jego mentalną przewagę) albo dla właściciela (sama kiedyś gęsto się tłumaczyłam z wczepionych w łydkę ząbków...).
Odważny chihuahua w konfrontacji z przypadkowo spotkanym dużym psem może skończyć tragicznie, inicjując nierówną walkę lub równie niebezpieczną dla niego zabawę. Co innego, kiedy wywiera stały, dominujący wpływ na osobnika większej rasy, który miał pecha z nim zamieszkać. Pod czujnym okiem pana lub pani („Nie ruszaj, Brutus, ostrożnie, to takie maleństwo”) bezkarnie rozwija swą tyranię. Niejednokrotnie byłam świadkiem, jak jednym warknięciem chihuahua wyprasza z legowiska dobermana...

Ruchliwy, czyli hiperaktywny
„Ruchliwy” – czytamy dalej we wzorcu. Uroczy eufemizm. W istocie to żywe srebro! Chihuahua jest jak Forrest Gump – „jak idzie, to biegnie”. Hiperaktywność w połączeniu z małymi rozmiarami i ciekawością powoduje, że spacery z przedstawicielem tej rasy, zwłaszcza jeśli mamy ich kilku, należą do sportów ekstremalnych. Możemy być pewni, że każdy psiak będzie się starał pobiec za trzema różnymi gołębiami, w trzech różnych kierunkach.
Rozbudowana ponad miarę opcja „ciekawość” może przysporzyć nie lada problemów nawet we własnym domu. Sama postawiłam na nogi pół psiolubnej Warszawy, wszczynając alarm, że skradziono chihuahuę mojej kuzynki. Plakaty na mieście, zaangażowane fora internetowe, straż miejska, miejscowy listonosz, kierowcy autobusów, poinformowane schroniska... Suczka, jak się później okazało, 48 godzin naszych gorączkowych poszukiwań spędziła w pokoju gościnnym, ukryta w ratanowym tapczanie. Słyszałam też o chihuahuce, która „zaginęła”, gdy właściciele umocowali obluzowany cokół w szafce kuchennej, zamykając tam przy okazji wścibskiego nieszczęśnika.

Czujny, czyli dziamgający
Powiedzmy to otwarcie: chihuahuki – jak większość małych ras – są szczekliwe. Niziutko mają też ustawiony próg bodźców, które należy oszczekać. O ile jednego psa można dzięki żelaznej konsekwencji oduczyć „dziamgania”, o tyle w większej gromadzie nakręcają się wzajemnie i przekrzykują jak kanarki.

Miniaturowy, czyli z miniaturowym pęcherzykiem
Tajemnicą poliszynela są pewne problemy z treningiem czystości. Mając jednego przedstawiciela tej rasy – co jest niezmiernie rzadkie, ponieważ te małe diabły uzależniają bardziej niż narkotyki – i wychodząc z nim na częste, regularne spacery, mamy szanse nie znajdować w domu dowodów psiej zbrodni. Oczywiście pod warunkiem że nie sypiamy dłużej niż cztery godziny i że mamy suczkę. Bo pies, zwłaszcza ten odważny chi-macho, będzie musiał koniecznie zaznaczyć swoją dominującą pozycję w stadzie, kreśląc przy okazji strużką moczu esy-floresy na ścianach i drzwiach. Nie daj Boże, by mieszkał z innym samcem, choćby i ludzkim, a ten nieroztropny ludzki samiec rzucił swoją bluzę czy spodnie na krzesło, tak by cokolwiek zwisało. To wyzwanie dla chi-macho!
Chi jest malutki, pęcherzyk ma też niewielki i czasami nie wystarczą trzy spacery. Zwłaszcza że o ile pies normalnych rozmiarów potrafi zrozumieć, iż całe mieszkanie jest „kojcem”, w którym nie załatwia się potrzeb fizjologicznych, o tyle chihuahuce zdarzy się pójść na spacer do innego pokoju lub do łazienki... I zupełnie nie będzie wiedział, o co ci chodzi, gdy będziesz miał do niego pretensje. Przecież wyszedł...
Chihuahuę trzeba nauczyć załatwiania się do kuwety lub w inne określone miejsce – szczególnie jeśli mamy psa krótkowłosego. Moje maluchy, choć są zahartowane i spędzają dużo czasu na dworze, nie wychodziły z domu podczas tegorocznych styczniowych mrozów. To bardzo wygodne, nawet jeśli aura dopisuje, ale np. chcemy dłużej zostać u znajomych lub wyjechać gdzieś na cały dzień. Wprowadza jednak zamęt w głowie psa i nie wie on już – to można w domu siusiać czy nie?

Delikatny, czyli nie dla dzieci
Jeśli chcesz wybrać chihuahuę odmiany krótkowłosej, bo „nie będzie kłaczyła”, śpieszę donieść, że rzeczywiście pieski te linieją tylko raz w roku: od wiosny do wiosny... Cały rok mamy wszędzie, a szczególnie na ubraniach, setki małych igiełek, które trudniej usunąć niż niejeden długi włos.
Chihuahuki są bardzo podatne na wszelkie urazy, toteż nie jest dobrym pomysłem kupowanie ich do domu z dziećmi poniżej 7.-8. roku życia. Poza tym doskwierają im typowe dla miniaturyzacji dolegliwości: wypadanie rzepki, zapadanie tchawicy, problemy metaboliczne, szczególnie hipoglikemia w okresie szczenięcym i u młodych psów, zwiększone ryzyko aseptycznej martwicy główki kości udowej, braki w uzębieniu, wady zgryzu i niezaroś-
nięte ciemiączko (małe jest dopuszczalne jako cecha rasowa).
Jeśli dowiedziawszy się tego wszystkiego, nadal chcesz zostać właścicielem psiaka tej rasy, to... gratulacje! Rozpoczyna się największa przygoda twojego życia, porównywalna z przeprawą kanu po dziewięciu rwących rzekach zaświatów...

www.chiportal.pl

Gosia Gąsiorowska

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.9
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 8
  • 2012-02-17 19:37:59
    ~Olenia Z

    Bardzo podoba mi się ta legenda o chihuahua. Ten tekst jest bardzo przydatny.

  • 2010-08-26 14:04:04
    ~marcinir

    Właśnie przeczytałem ten artykuł ale po fakcie..:) Otóż od dwóch dni jestem właścicielem Chihuahua którą wołamy (Córka Emilka 1,5 roku wymyśliła) ,,Łała" co też nie odbiega zbytnio od nazwy rasy:). Jest krótko włosa i szalenie zabawna. A co do załatwiania się to jest różnie. Czasami kuweta a czasami (oczywiście gdy się ją nie przypilnuje) podłoga...:( Starsza córka Olusia staje na wysokości zadania i super się opiekuje Łałą. Czy zmienił bym zdanie gdybym najpierw przeczytał artykuł? Nie!!! Ale czas pokaże. Gratuluję artykułu. Jest naprawdę nie zły. Ale chcę też zauważyć że każdy szuka psa który mu odpowiada (mówię o temperamencie). Bo nie wiem czy bawił by mnie pies ,,kanapowiec" który jedyną oznakę życia okazuje wtedy gdy człapie do swojej miski. Pozdrawiam.

  • 2010-08-09 14:30:12
    ~Alina

    Jeszcze nigdy nie czytałam trafniejszego opisu tej rasy.

  • 2010-05-13 14:37:08
    ~lamia

    dodam jeszcze, ze jesli chodzi o torby - wg mnie jest to najwygodniejszy sposob transportu, ktore same zreszta lubia. co innego wychodzic z duzym psem, co innego z takim malenstwem - moga poprostu nienadazac. moja sama wchodzi teraz do torby jak zbieram sie do wyjscia :] siersci tez nie zbieram caly rok - wrecz przeciwnie, odklaczaczka lezy gdzies nawet nie naruszona.

  • 2010-05-13 14:33:06
    ~lamia

    zgadzam sie calkowicie tylko z pierwszym zdaniem pogrubionymi literami. nie wiem co prawda jak zachowuja sie w grupie ale mam suczkei, ktora kompletnie nie wpasowala sie we 'wzorzec rasy'. za pierwszym razem bala sie samochodow, ale teraz za kazdym razem kiedy jestem w miescie jest bardzo spokojna. nie stara sie dominowac nad spotkanymi zwierzetami. naszej swinki morskiej sie boi a z kotem znajomych bawi sie w najlepsze. ciekawska jest jak kazdy inny piesek - jako szczenie wyjadala ziemie z doniczek i musiala obwachac kazdy zakamarek, ale z tego powoli wyrasta. balismy sie ze bedzie 'wierna' tylko jednemu czlonkowi rodziny, ale bawi sie chetnie ze wszystkimi i raz na jakis czas zostawiamy ja u tesciow. zalatwia sie tak samo czesto jak kazdy inny pies,pije malo, je malo wiec i mniej wydala. jedyny problem jaki sprawiala to wlasnie zalatwianie sie do kuwety, co jest koneiczne w przypadku malych psow bo nie chca sie zalatwiac na zimnie, a zimno dla chihuahua moze oznaczac nawet 15stopni

12