Psy.pl

partnerzy serwisu

                                                      

Obaszar logowania się do serwisu
Obaszar wyszukiwania
szukanie zaawansowane

POLECAMY

Chcesz wiedzieć więcej? 

Przeczytaj artykuły, które polecamy!

CZYTAJ

Kącik adopcyjny

Raki Singh

wysłuchał Leszek Brzoza

16-06-2009

Mój Pies: 7/2009 (214)

strona: 61

Dlaczego przygarnia bezdomne zwierzęta opowiada żona ambasadora Belgii w Polsce

Przez całe dzieciństwo spędzone w Indiach miałam jedynie psy z ulicy. Ostatnia z nich – suczka Sandy – była najdoskonalszym przykładem lojalności i miłości. Kiedy więc przed trzema laty przyjechaliśmy na placówkę do Polski, zaczęliśmy się rozglądać za psem ze schroniska. Krótko przedtem odszedł z powodu ciężkiej choroby nasz labrador Destiny’s Star –jedyny rasowy wyjątek wśród moje sfory. Przez 10 lat swego życia przemierzył z nami spory kawałek świata. 
W listopadzie pojechałam z mężem i z córką do warszawskiego schroniska na Paluchu. Rozglądaliśmy się za niedużym sympatycznym zwierzakiem. Pierwsi kandydaci byli przymilni i cisi, ale my szukaliśmy jakichś cech szczególnych, no i trzeci psiak przyciągnął naszą uwagę odstającymi uszami i wystającymi zębami. Okazało się, że ma około roku, a w schronisku przebywał miesiąc. Podjęliśmy decyzję o adoptowaniu go, a także od razu poprosiliśmy lekarza, by wszczepił mu czip.
Nasz Frizz (tak go nazwaliśmy) szybko zaaklimatyzował się w Pałacu Mniszchów, gdzie mieści się ambasada. Co więcej, przejął obowiązki gospodarza obiektu i skontrolował wszystkie pomieszczenia. Niegroźnie, ale zawzięcie gonił koty, które zostały po poprzednim ambasadorze. Czuje się w pałacu swobodnie, choć nie rozsiada się na fotelach i kanapach. Wyjątkiem bywa sypialnia córki, w której łóżku Frizz czasem sypia. Uczestniczy również w oficjalnych przyjęciach. Jest przyjacielski wobec gości, najchętniej poleguje pod stołem w jadalni. Nigdy jednak niczego z niego nie ściąga i nie prosi o częstowanie. Muszę dbać o to, by karma podawana Frizzowi była bardzo rozdrobniona ze względu na jego krzywe zęby. Choć mój pupil jest smakoszem zwykłego chleba, czasem daje się skusić na specjalność mojej rodzimej hinduskiej kuchni, czyli kurczaka z curry.
Obowiązki ambasadorskie to także wyjazdy. Początkowo Frizz odbył parę podróży lotniczych w kabinie pasażerskiej, ale teraz jest zbyt duży, a my uznaliśmy, że oddawanie go do luku bagażowego byłoby dla niego zbyt stresujące, dlatego teraz już nie lata. Za to towarzyszy nam, gdy wyjeżdżamy samochodem. W zeszłym roku pojechał z nami do Belgii. Bardzo starał się tam zaprzyjaźnić z jamniczką naszych przyjaciół – stale przynosił jej rzucaną przez nas piłeczkę. Niestety, suczka go zignorowała.
Na co dzień spacerujemy z Frizzem w Ogrodzie Saskim, a czasem dla urozmaicenia wybieramy się do Ogrodu Krasińskich. Frizz chętnie się tam bawi i jest bardzo posłuszny, budzi też ogólną sympatię. Chcę podkreślić, że mój psiak ma wyjątkowe zdolności językowe: córka i ja zwracamy się do niego po angielsku, mąż – po niderlandzku, a personel ambasady – po polsku. Frizz doskonale sobie w tej wieży Babel radzi.

wysłuchał Leszek Brzoza

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0.0
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 0