Kamienie, plastikowe zabawki, metalowe kulki, zapalniczki, kasztany, skarpetki – nie, nie wybraliśmy się na śmietnik, lecz oglądamy eksponaty znajdujące się w Katedrze i Klinice Chirurgii Wydziału Weterynarii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Każdy z tych przedmiotów przyniósł tu pies. I wcale nie w pysku, tylko w… brzuchu.
Co tyka w brzuchu
– Wszystko to wyjęliśmy z psich żołądków, jelit, przełyków – wyjaśnia chirurg radiolog dr n. wet. Jan Siembieda. Czworonożni pacjenci, którzy coś połknęli, trafiają do kliniki niemal co dzień. Da się zaobserwować sezonowość. Na przykład, gdy dojrzewają kasztany czy żołędzie, jest pewne, że wiele psów będzie miało zaczopowane nimi jelita.
Bardzo często psy połykają kamienie, np. w żołądku pewnego dobermana, dr Siembieda znalazł ich aż pięć. Lekarz przestrzega też właścicieli przed podawaniem psom kości, które nie mają wartości odżywczych, a zawsze stwarzają zagrożenie. – Ostre kawałki mogą przecinać ściany przełyku, żołądka czy jelit. Niebezpieczne są zwłaszcza kręgi ptaków. Taka kość staje w przełyku – bo ma wyrostki – i blokuje go. Endoskopem jej nie wyciągniemy, bo poprzerywalibyśmy ścianki przełyku – mówi dr Siembieda. Nie pozostaje nic innego, jak otwarcie klatki piersiowej, a to skomplikowany zabieg, po którym pies długo wraca do pełni sił.
Doktora Siembiedę niewiele jest w stanie zaskoczyć. Zdarzyło mu się nawet, że wyciągał z psiego żołądka zegarek jego właściciela. Najgroźniejsze są jednak wstążki, sznurki, rajstopy, bo mogą przeciąć jelito.
Co się dzieje, jeśli połknięty przedmiot nie zostanie w porę usunięty? – Po 7-11 dniach dochodzi do martwicy ściany jelita, które pęka. Wywiązuje się zapalenie otrzewnej i wtedy ratunku już nie ma – ostrzega dr hab. Zdzisław Kiełbowicz, chirurg. Ale to skrajne przypadki, bo troskliwy właściciel zwykle może się zorientować, że pupil zjadł coś, czego zjeść nie powinien.
– Objawy są wyraźne: brak apetytu, niechęć do spacerów i zabawy, apatia. Potem pojawiają się częste i intensywwne wymioty, mocne ślinienie, no i pies się nie załatwia – wylicza lekarz. W takim wypadku trzeba natychmiast udać się z pupilem do lecznicy.
Zdjęcie rentgenowskie
Oczywiście, nie każde wymioty muszą oznaczać, że pies coś połknął. Przyczyną mogą też być choroba zakaźna, zatrucie albo zmiana karmy. Jak więc się dowiedzieć, że chodzi o ciało obce?
– Lekarz musi przeprowadzić badanie i dokładny wywiad. Jeśli chodzi o kamień, sprawa jest prosta: robi się zdjęcie rentgenowskie, na którym dokładnie go widać – tłumaczy dr Kiełbowicz. Jednak są ciała obce, np. plastikowe, które mają gęstość podobną do gęstości tkanek miękkich ciała. Takie przedmioty na zdjęciu rentgenowskim nie dają cienia. I właśnie one przysparzają najwięcej kłopotów. – Ciała niecieniujące wykrywamy innym sposobem: podajemy kontrast – mówi dr Jan Siembieda. – Jeśli przedmiot jest w żołądku, oblepi się kontrastem i zobaczymy, co i gdzie utknęło. Z kolei np. szmata nie wypełni się kontrastem i na zdjęciu widzimy puste miejsce.
Gastroskopia / endoskopia
Skutecznym sposobem wykrywania ciał obcych w psich wnętrznościach jest też gastroskopia. Nie tylko pozwala zobaczyć przedmiot, ale też wyjąć go bez rozcinania brzucha. Jak to działa? – Wprowadzamy gastroskop, czyli giętką rurkę z minikamerką, do przełyku, a następnie dalej, aż do żołądka. Na monitorze widzimy, czy w środku jest ciało obce. Jeśli tak, to do środka wprowadza się pętlę i wyciąga – wyjaśnia dr Kiełbowicz. Opowiada, jak pewien pies połknął grzebień mostka od kurczaka. Utknęła w przełyku w postaci przegrody dzielącej go na dwie części. Papkowaty pokarm i woda przedostawały się do żołądka bokiem. Właściciele nie wiedzieli, co się dzieje, bo objawy były nietypowe: wymioty występowały tylko od czasu do czasu, zwierzę regularnie się załatwiało. – Wykonaliśmy endoskopię i zobaczyliśmy kość – opowiada dr Kiełbowicz. – Kolega kierował endoskopem, a ja za pomocą specjalnego chwytaka (przypomina nożyczki z łapkami) obróciłem kość o 90 stopni i wyjąłem. W przełyku były odleżyny i dziury, ale wydzielina cudem nie dostała się do śródpiersia, bo inaczej spowodowałaby tam zapalenie. Endoskopia uchroniła psa przez poważnymi kłopotami.
Laparotomia
Jest jeszcze inny sposób wydobywania połkniętych przedmiotów. – Kilka dni temu dr Siembieda stwierdził ciało obce u dużego psa. Mieliśmy wątpliwości. Postanowiłem zrobić laparotomię diagnostyczną – opowiada dr Kiełbowicz. – Przez mały otwór w brzuchu wyjęliśmy pętlę jelita, w której tkwiła zabawka z mikrogumy. Jej gęstość jest niemal identyczna jak tkanek, więc zdjęcie nie dawało pewności. W jelitach były ogromne ilości gazów, pies wymiotował cały czas.
Operacja
Zwykle jednak niezbędna jest klasyczna operacja, szczególnie jeśli coś utkwi w jelitach. Ale nie tylko wtedy. – Znajomy lekarz medycyny robił grill: szaszłyki nadziane na metalową szpilę – opowiada dr Kiełbowicz.
– Nagle pojawił się jego dalmatyńczyk, kłapnął paszczą i połknął całą szpilę z zawartością. Miała ponad 15 cm i utkwiła
w żołądku. Psa trzeba było zoperować. Nawet szybko poszło: wyciągnąłem szpilę, zaszyłem brzuch, a samego żołądka nie trzeba było szyć, bo była w nim zaledwie maleńka dziurka.
Po podobnych zabiegach zwierzę czeka długotrwała rekonwalescencja i ostra dieta, by rana mogła się zagoić. Przez dwa, trzy dni pies nie może nawet pić – dostaje tylko kroplówkę.
Potem przechodzi na ryż albo karmy specjalistyczne. Po tygodniu wyciąga się szwy. Przez kolejny tydzień pies otrzymuje delikatną karmę o konsystencji papki. Dopiero po dwu tygodniach można wrócić do normalnego jedzenia.
słabiej cieniujące – gorzej widoczne: niektóre gatunki gumy, drewno
niecieniujące – niewidoczne: folie, szmaty, plastiki, np. korki od szampana


