Psy.pl

reklama

Wyszukiwarka

Obaszar wyszukiwania
Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do serwisu

Obaszar logowania się do serwisu

Forum

Tagi

Na sztywnych łapach

Joanna Iracka

15-09-2009

Mój Pies: 10/2009 (217)

strona: 70

Agresja pupila wobec psów spotykanych w czasie spacerów to jedno z najczęstszych utrapień, z którymi borykają się właściciele

Ileż to osób wychodzi na spacery bardzo wcześnie rano czy późno w nocy albo wybiera specjalne trasy, aby uniknąć spotkań z innymi psami. Ileż zwierzaków jest skazanych na chodzenie zawsze na smyczy i pozbawionych szansy bezpośredniego kontaktu z przedstawicielami własnego gatunku. Skala problemu świadczy o tym, że jest trudny do rozwiązania. Często jedynym sposobem jest doskonała kontrola nad własnym czworonogiem i nieustanne zachowanie czujności, aby w porę zareagować i zapobiec konfliktom.

Aby się sprawdzić
Agresja występująca między psami tej samej płci, głównie samcami (czasem sukami), ma na celu ustalenie wzajemnych pozycji społecznych. Psy obwąchują się i przyjmują wiele póz, a niekiedy dochodzi między nimi do rytualnej walki – nie po to jednak, by zrobić krzywdę przeciwnikowi. Kończy się ona, gdy jeden z nich przyjmie uległą pozę. Często psy tylko obchodzą się na sztywnych łapach, czemu może towarzyszyć warczenie, po czym rozchodzą się. Mogą też znakować moczem.
Potrzeba sprawdzania pobratymców i podkreślania swojego statusu jest cechą indywidualną, wrodzoną, częściowo związaną z rasą. W wypadku ras, których przedstawicieli trzymano w dużych grupach, jest bardzo ograniczona – walki o pozycję byłyby kłopotem dla myśliwych. Z kolei u ras wykorzystywanych kiedyś do walk psów ten typ agresji występuje częściej. Może się jednak pojawić w każdej rasie, np. niektóre labradory (samce) sprawiają takie kłopoty.
Jedyny sposób, w jaki możemy wpłynąć na motywację psa do tego typu agresji, to kastracja. Testosteron bierze udział w uruchomieniu agresji wobec innych samców i wcześnie przeprowadzony zabieg może zapobiec jej rozwinięciu. Jednak w przypadku agresji dystansującej (patrz dalej) testosteron nie odgrywa takiej roli. Z kolei kastracja suk nie zmniejsza ogólnej agresywności wobec innych samic, choć eliminuje występujące u niektórych nasilenie agresji (wobec suk, ale i wobec samców) na tle hormonalnym, związane z rują i okresem dwóch, trzech miesięcy po niej.
Skoro tylko w niewielkim stopniu możemy oddziaływać na to, co motywuje zwierzę do agresji, pozostaje zadbać o jego socjalizację z psami i  doskonałe panowanie nad nim.
Socjalizacja daje psu możliwość ćwiczenia się w porozumiewaniu się z pobratymcami, a przez to zwiększa jego szanse na bezkrwawe rozwiązywanie konfliktów. Ponadto pozwala mu dobrze oceniać swe siły, dzięki czemu wie, kiedy powinien ustąpić. Ograniczanie spotkań z psami prowadzi natomiast do tego, że mniej pewnie czuje się wśród nich i jest bardziej skłonny do zachowań obronnych. W dodatku jeżeli właściciel obawia się jakiegokolwiek przejawu agresji ze strony swojego pupila lub wobec niego i nie dopuszcza do żadnej konfrontacji, ten nigdy nie nauczy się psich sposobów rozwiązywania konfliktów ani nie pozna swoich możliwości. Unikamy otwartej agresji we własnych kontaktach społecznych i tego samego oczekujemy od zwierząt. Tymczasem straszliwe warczenie („ryk lwa”), przepychanki i gryzienie to ich normalne środki komunikacji.
Szczególnie szkodliwe może być wybawianie młodych psów z kłopotów, w które same wpadły. Kilku- i kilkunastomiesięczne samce próbując swoich sił, często zachowują się wyzywająco w stosunku do dojrzałych osobników. Zostają wtedy przywołane do porządku, często przez powalenie i przytrzymanie. Jeżeli ochronimy psa przed tym doświadczeniem, zbuduje sobie fałszywy obraz własnych możliwości. Nie ponosi żadnych konsekwencji zuchwałego zachowania, a ponieważ nie musi przyjąć uległej pozy (zostaje odciągnięty w pozie wysokiej), zapewne jest przekonany, że razem z właścicielem wygrali spór. Takie postępowanie szybko prowadzi do coraz częstszego rzucania się na smyczy, początkowo tylko na samce, ale z czasem również na suki i szczenięta. Psy szalenie się pobudzają i przestają się kontrolować. Jeśli wyrwą się właścicielowi, mogą gryźć bardzo mocno – to już nadmierna, patologiczna agresja.

Doskonałe kontrolowanie zachowania psa pozwala zapanować nad nim, gdy grozi poważny konflikt z drugim psem lub… jego właścicielem. Normy zachowań społecznych obowiązujących między ludźmi często nie pozwalają psom na załatwienie swoich spraw po psiemu. Zwierzak przytrzymywany na siłę w czasie, gdy grozi rywalowi, szybko może się stać nadmiernie agresywny. Natomiast jeśli dzięki kontroli, którą nad nim mamy, uda nam się powstrzymać go od agresywnych zachowań, przynajmniej nie damy mu okazji do przeżywania emocji będących dla niego nagrodą.
Jeżeli musimy używać siły fizycznej, lepiej zamiast tradycyjnej obroży stosować kantarek. Za jego pomocą łatwiej uniemożliwić czworonogowi patrzenie na drugiego osobnika i grożenie mu. W wypadku małego psa sprawa jest prostsza – można przytrzymać go niemal w dowolnej pozycji, uniemożliwiającej grożenie. Oczywiście nie wolno go podnosić – gdy znajdzie się na rękach, nie tylko sądzi, że ma pełne wsparcie właściciela, ale i przerasta największe psy!

Z obawy
Psy, które od początku starają się odstraszyć pobratymców bez względu na płeć i wiek, robią to z obawy. Szybko się uczą, że agresywne zachowanie prowadzi do rozwiązania ich problemu: właściciele obu zwierzaków odciągają je od siebie. W tym wypadku psy też nie ponoszą porażki, a emocjonalne pobudzenie może być nagrodą. Chodzi tu o agresję dystansującą, opisaną w kwietniowym numerze „MP”. Na jej rozwój wpływają odziedziczone skłonności i traumatyczne przeżycia, zwłaszcza
w wieku 6-12 miesięcy, np. nagły brutalny atak ze strony innego psa.

Broniąc terytorium
Motywacją do agresji wobec innych psów może też być chęć obrony terytorium (więcej w „MP” 5/09). Psy miewają inne niż my wyobrażenie o granicach, których bronią. Zazwyczaj te, które mieszkają w mieście, uczą się tolerować obce czworonogi już za drzwiami mieszkania, a przynajmniej budynku, choć i własne podwórko bywa obszarem zapalnym. Na ogrodzonej działce granice są wyraźnie zaznaczone. Ale jeśli poza nią rzadko spotykają pobratymców, także obszar przylegający do niej mogą traktować jak własny.

Joanna Iracka

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0.0
Zobacz także artykuły:
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 0