Psy.pl

reklama

Obaszar logowania się do serwisu
Obaszar wyszukiwania
szukanie zaawansowane
Zapisz się do naszego newslettera

Forum

Kominek, nie maskotka

Magda Urban

24-05-2011

Mój Pies: 6/2011 (237)

strona: 54

Psy przyciskane do podłogi przez siedzące na nich dzieci, przytrzymywane w nienaturalnych dla siebie pozycjach, całą swoją postawą wyrażające niepokój i stres. Niestety, często tak właśnie wyglądają zajęcia terapeutyczne z udziałem czworonogów.

Dogoterapia istnieje w Polsce od ponad 20 lat i zajmują się nią zarówno wyspecjalizowane organizacje pozarządowe, jak i osoby prywatne. Zapotrzebowanie na wizyty terapeutów z psami zgłaszają przedszkola, szkoły i rodzice dzieci cierpiących na różne zaburzenia rozwojowe, a także domy opieki społecznej. Do dziś jednak nie stworzono jednolitych standardów dotyczących zawodu dogoterapeuty, które byłyby akceptowane przez osoby zajmujące się tą dziedziną. Brak także wytycznych dotyczących etyki zarówno pracy z pacjentem, jak i wykorzystywania psów.

Pies jak kominek
Hiszpanka Cristina Muro jest z wykształcenia matematyczką. Zainteresowana pracą z psami 13 lat temu zgłosiła się na kurs szkolenia psów asystujących. Metody, z jakimi się tam spotkała, były tak drastyczne, że zrezygnowała z niego i razem z grupą przyjaciół założyła organizację AEPA-Euskadi. Jednym z jej głównych celów jest przygotowywanie zespołów człowiek-pies do pracy z osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym – seniorami, więźniami czy chorymi na AIDS.

Cristina jest często zapraszana do innych krajów, gdzie opowiada o humanitarnych metodach szkolenia psów pracujących. W ubiegłym roku odwiedziła również Polskę. – 99 procent szkolenia pozytywnego to wiedza na temat zwierząt danego gatunku. Przewodnik psa musi znać jego podstawowe potrzeby, sposoby komunikowania się i wyrażania emocji. Niezbędna jest też ogólna wiedza o stresie i jego skutkach. Nauka konkretnych zachowań to zaledwie jeden procent całej edukacji – twierdzi Cristina.

Jej zdaniem tylko głęboka wiedza o psach pozwala tak planować zajęcia terapeutyczne, by nie wywoływać u nich dyskomfortu czy stresu. – Każde spotkanie z naszymi podopiecznymi w domu opieki czy w więzieniu jest dla czworonogów dużym wysiłkiem emocjonalnym. Dlatego ciężar aktywizowania uczestników spoczywa na prowadzącym – tłumaczy Cristina, która sama prowadzi zajęcia poprawiające zdolności poznawcze lub umiejętności społeczne uczestników. – Pies bierze udział w powitaniach i pożegnaniach, natomiast później celowo skupiamy uwagę uczestników zajęć na innych tematach, by go chronić. On powinien być jedynie pretekstem do rozmów i ćwiczeń, dodatkową atrakcją. W czasie godzinnego spotkania nasze zwierzaki są angażowane przez pięć, dziesięć minut. Przez resztę czasu odpoczywają lub śpią. Śmiejemy się, że pies jest jak kominek, który rozsiewa ciepło przez samą swą obecność - opowiada Cristina.
 
Pies jak pluszowa maskotka
Niestety, niewielu dogoterapeutów szanuje specyfikę psów tak jak Cristina Muro. Często traktują je jak pluszowe maskotki czy przyrządy gimnastyczne. Nie przejmują się samopoczuciem czworonoga w trakcie zajęć lub nie potrafią go odczytać z mowy ciała zwierzęcia, więc wydaje im się, że czuje się ono dobrze. Nieetycznemu wykorzystywaniu psów w terapii sprzyja używanie ras o zwiększonej łagodności. – Agresja jest potrzebna, bo pozwala zwierzakom się bronić – podkreśla Włoszka Alexa Capra, która bada ją u psów. – W mojej pracy nie mam problemów z pitbulami czy owczarkami niemieckimi, tylko z goldenami, bo wiele z nich nie potrafi się bronić przed nękaniem przez ludzi czy inne psy. Nie umieją wyznaczać granic, co prowadzi do emocjonalnego wyczerpania. Uważam, że pies, który nie posiadł tej zdolności, nie jest psem dla każdego. Powinien żyć w warunkach, w których nie będzie mu ona potrzebna – dodaje Alexa.

Sztuka czytania psa
Podstawowym grzechem popełnianym przez dogoterapeutów w czasie zajęć jest unieruchamianie psa przez przytrzymanie go lub położenie na nim pacjenta. Wrażenie ograniczenia swobody ruchów jest dla zwierzaka stresujące i może prowadzić do uszkodzenia narządów wewnętrznych. Inne popularne błędy to używanie do pracy psów zbyt młodych, nadmierne ich eksploatowanie czy nieumiejętne używanie smakołyków, wywołujące u nich stan podobny do nerwicy pokarmowej.

Natalia Pieczyńska z poznańskiej Fundacji na rzecz Wspomagania Rehabilitacji i Szerzenia Wiedzy Kynologicznej Mały Piesek Zuzi dodaje do tej listy jeszcze brak troski o bezpieczeństwo czworonoga. – Sadzając dziecko blisko psa, należy przewidzieć, że może ono gwałtownie wyprostować nogi i kopnąć go. Zdarza się też, że maluchy rzucają w zwierzaka zabawkami, chwytają za sierść tak mocno, że ją wyrywają, a nawet potrafią niespodziewanie psa ugryźć – wylicza. Dlatego w fundacji Mały Piesek Zuzi podczas zajęć obecnych jest dwoje dorosłych – terapeuta, zajmujący się dzieckiem, oraz pomocnik, który dba o to, by pies w przerwach między ćwiczeniami mógł się zrelaksować.

Pierwszym sygnałem świadczącym o nastawieniu psa do danej sytuacji jest to, czy sam, bez kuszenia smakołykiem, decyduje się podejść do pacjenta, czy nie. Jeśli trzymamy zwierzaka cały czas na smyczy, to tracimy szansę na zaobserwowanie jego emocji. W trakcie zajęć pies powinien też mieć możliwość odejścia od ludzi – takie zachowanie oznacza dyskomfort i nie wolno go ignorować. Inne typowe oznaki stresu to zamknięty pysk, odwracanie głowy w bok, oblizywanie się, smutne oczy, zerkanie na przewodnika lub wpatrywanie się w przestrzeń, siadanie tyłem do ludzi oraz dyszenie.

Pies, który czerpie przyjemność z kontaktu z dzieckiem czy osobą dorosłą, skupia swoją uwagę na nich i sam się do nich przysuwa. Jeśli zastanawiamy się, czy ćwiczenie, które chcemy przeprowadzić, jest dla psa komfortowe, spróbujmy wyobrazić sobie, jak w danej sytuacji czułby się człowiek dorosły lub – jeszcze lepiej – dziecko. Wiemy przecież, że psy czują i myślą podobnie jak dwuletnie dzieci.

W trosce o psy
Istnieje kilka argumentów przemawiających za wykorzystywaniem psów w zajęciach terapeutycznych. Pies ma wyższą temperaturę ciała niż człowiek, przyjemną w dotyku sierść i równomiernie oddycha. Powolne głaskanie go powoduje wytwarzanie w organizmie hormonów sprzyjających relaksowi. Przede wszystkim jednak dzieci zwykle wykazują silne zainteresowanie zwierzętami i możliwość przebywania z psem jest dla nich zwykle wielką nagrodą.

Rehabilitacja często wiąże się z wykonywaniem trudnych, a nawet bolesnych ćwiczeń. Dzieci mogą więc mieć mieszane uczucia wobec rehabilitanta czy pedagoga. Obecność psa, z którym dziecko nawiązało bliską więź, jest wtedy bardzo ważna dla powodzenia terapii. – Pies niczego od dziecka nie wymaga i nie ocenia go, dlatego małemu człowiekowi łatwiej jest nawiązać kontakt z nim niż z terapeutą – mówi Natalia Pieczyńska, która możliwość pobawienia się z psem stosuje jako nagrodę dla swoich podopiecznych.

Większość psów jednak wcale nie przepada za kontaktem z dziećmi, których gwałtowne i nieprzewidywalne zachowania mogą być męczące. Bliski kontakt z osobami obcymi nie tylko dla zwierzaków, ale i dla nas bywa trudny. Zachowania wyrażające emocje, takie jak obejmowanie, przytulanie, ściskanie czy całowanie, są charakterystyczne dla ssaków naczelnych, a nie dla drapieżników, i dlatego są przez psy odbierane zupełnie inaczej niż przez nas. Chwytanie przednimi łapami za głowę lub kark to w ich języku zachowanie wysoce prowokujące, a przybliżanie pyska może być odczytywane wręcz jako agresja.

Można nauczyć psy tolerować kontakt z dziećmi czy obcymi osobami, lecz trzeba spełnić kilka warunków. Zanim rozpoczną pracę, muszą być dojrzałe psychicznie, czyli mieć ukończony drugi rok życia. Do tego czasu powinny być prowadzone wyłącznie metodami pozytywnymi, z dużą ilością przyjemnych doświadczeń wiążących się z ludźmi i nowymi miejscami, a samo przygotowanie do pracy powinno się odbywać stopniowo i powoli, bez wymagania od zwierzaków bezwarunkowego posłuszeństwa.
 
W trosce o dzieci
Uczenie dzieci, że w kontaktach z psem liczą się wyłącznie ich zachcianki, nie jest właściwe. Specjaliści zajmujący się agresją psów podkreślają, że do większości wypadków pogryzień dochodzi po zainicjowaniu nieodpowiedniego kontaktu przez dziecko. Zachęcając do traktowania psów jak pluszowe maskotki, do dotykania ich bez względu na to, czy się im to podoba, czy nie, do obejmowania ich, przytulania się do nich czy kładzenia się na nich, albo pokazując im, jak sami bezceremonialne traktujemy zwierzęta, działamy tak naprawdę na szkodę dzieci. Nawet jeśli pies na zajęciach z dogoterapii nie reaguje negatywnie na uścisk dziecka, to podobne zachowanie wobec innego czworonoga z dużym prawdopodobieństwem może się zakończyć ugryzieniem malca w twarz. O wiele lepiej jest uczyć dzieci odczytywania oraz szanowania tego, co czują zwierzęta.

 
Złe praktyki dogoterapii

• Psy biorące udział w zajęciach mają kolczatki, łańcuszki lub obroże uzdowe.
• Dzieci są kładzione na psach lub psy na dzieciach.
• Prowadzący zajęcia nie mają wykształcenia uprawniającego do prowadzenia edukacji lub terapii.
• Prowadzący zajęcia nie znają mowy ciała czworonogów.
• Do zajęć wykorzystywane są zwierzaki, które nie ukończyły drugiego roku życia.
• Pies uczestniczy w zajęciach częściej niż dwa razy w tygodniu.
• Zwierzak nie ma ochoty na udział w zajęciach, ale jest do tego zmuszany.
• Dziecko nie ma ochoty na kontakt ze zwierzakiem, ale jest do niego zmuszane.
• Pies jest stale kontrolowany za pomocą komend albo smyczy.
• Czworonóg jest zaangażowany przez cały czas trwania zajęć.
• Zwierzak otrzymuje nadmierną liczbę smakołyków w trakcie zajęć.

Magda Urban

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.8
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 0