Psy.pl

partnerzy serwisu

                                                      

Obaszar logowania się do serwisu
Obaszar wyszukiwania
szukanie zaawansowane

POLECAMY

Chcesz wiedzieć więcej? 

Przeczytaj artykuły, które polecamy!

CZYTAJ

Kącik adopcyjny

Porady ekspertów

Behawiorysta

Behawiorysta

Na pytania odpowiada lekarz weterynarii i behawiorystka Joanna Iracka

2012-01-18 gość serwisu Witam, proszę o pomoc. Mam 3,5 miesięcznego westa, który nie lubi wychodzić z domu. Zapiera się jak osiołek. Zmuszam go i chodzę z nim codziennie chociaż raz na krótki spacer, załatwia wtedy swoje potrzeby i zaraz chce wracać. Zapewniam mu smakołyki i jakieś zabawy ale wogóle nie jest zainteresowany. Natomiast w domu rozpiera go energia. Jak mam postępować? Czy to minie?

Co do obróżki: kupiłabym lekką obrożę i założyłabym mu ją na stałe. Najpierw można zacząć od karmienia go z ręki za kolejne kroki przy zakładaniu obroży (zbliżanie do szyji lub pyska, jeśli zakłada się zapiętą, zapinanie/wsuwanie na głowę, trzymanie jej coraz dłużej) - w ten sposób podawać mu całość dziennej karmy. To z pewnością zmieni jego nastawienie do obroży, ale jeśli nie wystarczy, aby nie zwracał na nią uwagi, to od chwili, gdy będzię umiał wytrzymać 10 minut podczas karmienia przestałabym ją zdejmować. Po pewnym czasie należałoby doczepić do niej ok. dwumetrową linkę bez ucha czy węzłów, które mogłyby się zaczepiać o meble, i pozwolić mu ją ciągnąć za sobą. Na to prawdopodobnie również zareaguje niepewnością, ale po jakimś czasie (bez zdejmowania) i do tego się przyzwyczai. To, co Pani robiła - różne sposoby odwracania uwagi - to dobra technika. Można ją stosować odkąd zapnie się obrożę, a potem linkę na stałe.

Joanna Iracka
2012-01-14 gość serwisu Witam. Mamy problem z adoptowaną sunią. Piesia jest bardzo grzeczna, świetnie dogadała sie z naszym "domowym" psem i szybko zaaklimatyzowała się w nowym domu.Niestety, gdy tylko wychodzimy z domu, rozpaczliwie zaczyna piszczec, a potem głośno wyje. Próbowaliśmy róznych sposobów, ale niestety skończyło się tylko na skargach sasiadów. Sunia w żadnym razie nie może wrócic do schronu.Chcemy, żeby była z nami już na zawsze. Jak poradzioc sobie z z jej wyciem?Dziękuję z góry za podpowiedź.

Ten problem często się zdarza u psów adoptowanych ze schroniska i wynika z lęku odczuwanego przez psa kiedy zostaje bez ludzi, lub z faktu, że zwierzak nigdy nie nauczył się czuć dobrze sam w domu (obecność drugiego psa niestety często jest bez znaczenia). Oprócz standardowych rad (można je znaleźć w internecie pod hasłem lęk separacyjny lub lęk przed samotnością) nie mogę wiele poradzić "na odległość". Sprowadzają się one do kilku zasad: dać psu dużo okazji do ruchu i zabawy, aby zostawał zmęczony; przed wyjściem z domu dawać super smakołyk, który pies będzie jadł przynajmniej 10-15 minut: prawdziwą kość wołową udową lub ramienną, lub zabawkę, którą można wypchać jedzeniem (serkiem, pasztetem itp), np. Kong; zlikwidować żywiołowe powitania po powrocie domowników do domu; uczyć tego, że ludzie nie są dostępni w każdej chwili, nawet, jeśli są w domu; ćwiczyć zamykanie w innym pokoju gdy ktoś jest w domu (jeśli pies zachowuje się w tej sytuacji spokojnie, to oczywiście to ćwiczenie nie ma sensu). Radziłabym skonsultować się osobiście z lekarzem weterynarii-behawiorystą, który zdiagnozuje problem i będzie mógł ewentulanie przepisać suni leki.

 

Joanna Iracka
2012-01-13 gość serwisu Witam serdecznie! Mam pewien problem, a może raczej zagwozdkę... Zamierzamy kupić z hodowli szczeniaczka rasy nowofundland. W domu mamy już dwie świnki morskie - zamieszkują one klatkę o wymiarach 120x60 cm, która stoi na znacznym podwyższeniu (na biurku). Prosiaczki morskie to z natury bardzo kochane stworzonka, które niezwykle silnie przywiązują się do właściciela, uwielbiają jeść i rozpłaszczać się na ludzkich kolanach. Wydają bardzo dużo różnych dźwięków, również charakterystyczne, bardzo głośne kwiczenie, kiedy domagają się zainteresowania - wzięcia na ręce lub podania jakiegoś smakołyku. Są jednak z natury dość płochliwe. Jedna z moich świnek jest bardzo odważna i niczego się nie boi, więc o nią się nie martwię, druga jednak jest strasznym panikarzem. Z psem świniaki spotkały się tylko raz - na jednej nie zrobił on żadnego wrażenia, druga niemal dostała zawału, mimo że sznaucer chciał ją tylko powąchać. Chciałabym, aby poradziła mi Pani, jak powinnam zapoznawać 8-tygodniowego szczeniaka ze świnkami tak, aby było to stosunkowo mało stresujące dla obu stron. Czy zapoznawanie rozpocząć zaraz po pojawieniu się pieska w domu, czy poczekać aż trochę podrośnie? Docelowo chciałabym, aby pies po prostu świnki ignorował i nie zwracał na nie większej uwagi - wiem, że wtedy one po kilku dniach odwdzięczą się tym samym i przestaną się go bać. Dodam, że bardzo zależy mi, aby zwierzęta się "dogadały" zwłaszcza dlatego, że chciałabym, aby legowisko psa znajdowało się w tym samym pokoju, w którym stoi klatka - moja sypialnia jest stosunkowo najspokojniejszym i najchłodniejszym miejscem w domu, znajduje się jednak blisko salonu, w którym wszyscy najczęściej przebywamy. Oczywiście nie zamierzam na siłę, od razu zmuszać ich do wzajemnego towarzystwa - przewiduję, że na czas przyzwyczajania się do siebie zwierząt, klatka świniaków stanie w innym pokoju, ale wolałabym, aby nie stało się to sytuacją permanentną. Z góry dziękuję za wszelkie sugestie. Pozdrawiam serdecznie!

Ponieważ myśli Pani o tym zawczasu, wszystko powinno pójść dobrze. Rzeczywiście, zawsze celem jest doprowadzenie do tego, aby zwierzęta nie zwracały na siebie nawzajem uwagi. Warto oswajać je ze sobą od samego początku, bo im młodszy będzie szczeniak poznając je (8 tygodni to jeszcze wystarczy, ale nie zwlekałabym ani tygodnia dłużej) tym lepiej się z nimi zsocjalizuje (uzna za gatunki "zaprzyjaźnione", a nie drobne ofiary ;-) ). Aby prosiaczki nie były za bardzo przerażone, zaczęłabym od tego, żeby jedna osoba brała je na kolana, a druga zajmowała się szczeniakiem - bawiąc się z nim lub choćby karmiąc po granulce z ręki. Chodzi o to, żeby piesek był świadom obecności świnek, ale nie miał czasu za bardzo się nimi podniecić. Po kilku, najwyżej kilkunastu takich sesjach szczeniak nie powinien już reagować podnieceniem, a świniaki również oswoją się z jego obecnością. Aby poszło im to jeszcze lepiej dawałabym im w obecności malucha ich ulubione przysmaki, których poza takimi okazjami nie powinny dostawać (w okresie adaptacji) - zawsze co dobre skojarzenie, to dobre skojarzenie, a prosiaczki są przecież zwykle nader łakome.

Joanna Iracka
2012-01-12 gość serwisu Witam, od kilku miesięcy jesteśmy szczęśliwymi "rodzicami" naszej Tequili-6miesięcznego owczarka niemieckiego długowłosego. Właściwie nie mamy już żadnych problemów związanych z wychowaniem naszej piękności. Bardzo szybko orientuje się co jej wolno, a czego nie. Pozostał jeden olbrzymi problem, którego rozwiązanie sprawia nam wiele problemów. Tequila uwielbia zabawy z innymi psami, tylko, że będąc na spacerze widząc innego psa zaczyna szczekać, wyrywać się i podskakiwać w kierunku zauważonego towarzysza zabaw. Szczeka bardzo głośno i właściwie bez przerwy do momentu gdy pies nie zniknie z jej oczu. Uważam, że nie jest to agresja, a ekscytacja. Tylko jak temu zaradzić? Ja wiem, że nie jest agresywna w stosunku do zauważonego psa-wydaje mi się, że próbuje go przywołać, zwrócić na siebie uwagę, ale przechodnie tego nie wiedzą. Poza tym trudno ją utrzymać, a ma dopiero 6 miesięcy. Co będzie później. Czy to tylko szczenięcy problem, który zniknie?

Bardzo prawdopodobne, że jest właśnie tak, jak Pani pisze - suczka bardzo się pobudza na widok psów i stąd takie zachowania. Czy ma dużo okazji do swobodnej interakcji z psami? Takie pobudzenie nie jest normalną formą komunikacji między psami i Tequila powinna się nauczyć stosować psią etykietę. Zaczęłabym od umówienia się z kilkoma właścicielami psów miłych i spokojnych w relacjach z psami na ćwiczenia. W zaaranżowanych sytuacjach nie musiałaby się Pani bać o to, co pomyśli właściciel drugiego zwierzaka i mogłaby Pani pozwolić psu na swobodę i uczenie się grzecznych (po psiemu) zachowań od starszych i "kulturalnych" znajomych :-). Jest jeszcze bardzo młoda i musi się naprawdę dużo nauczyć, a nie ma lepszego nauczyciela, niż dorosły, pewny siebie i biegły w psim języku osobnik.

Joanna Iracka
2012-01-10 gość serwisu Witam Mam 8- mio miesięcznego owczarka niemieckiego jest piękny i potulny. Szybko się uczy , ale niestety 2 miesiące temu popełniłam błąd , bo przyzwyczaiłam go do przebywania na dworze . Teraz zdałam sobie sprawę ,że brakuje mi jego w domu i nie wiem jak go znów przenieść do domu. Wiem ,że wiąże się to ze zmianą jego trybu życia. Proszę o danie jakichkolwiek porad , aby znów mieć go w domu. Pozdrawiam

Nie pisze Pani o żadnych konkretnych obawach - nie jestem więc pewna, czego one dotyczą. Zwykle owczarki niemieckie są przeszczęśliwe gdy mogą być blisko właściciela i przeniesienie ich do domu nie stwarza problemów. Oczywiście pies potrzebuje ruchu, okazji do eksploracji, znakowania i kontaktów społecznych, ale tych potrzeb i tak nie zaspokaja samo przebywanie na działce. Konieczne są spacery, czas na zabawę i na "pracę intelektualną" - rozwiązywanie zadań (szukanie przedmiotów, uczenie się nowych zachowań).

 

Joanna Iracka