Psy.pl

partnerzy serwisu

                                                      

Obaszar logowania się do serwisu
Obaszar wyszukiwania
szukanie zaawansowane

POLECAMY

Chcesz wiedzieć więcej? 

Przeczytaj artykuły, które polecamy!

CZYTAJ

Kącik adopcyjny

Porady ekspertów

Behawiorysta

Behawiorysta

Na pytania odpowiada lekarz weterynarii i behawiorystka Joanna Iracka

2012-01-10 gość serwisu Przygarnelam pieska ktoremu auto przejechalo łapke...włóczył sie po okolicy,,Dłuzszy czas...Z moich ustalen wynika ze wczesniej zyl w stadzie bezpanskich psow przy okolicznym kurniku.Mam tez od 5lat Huskiego swietnie sie rozumieja i bawia ale piesek kopie doły gdzie stanie,ciagle wyciaga cos gryzie niszczy,jego okazywanie milosci jest namolne imeczace i ciagle podaje te zlamana łapke.Najgorsze ze tak kopie i niszczy .Nie moge sobie poradzic,Prosze o porade

 Niestety tak mało o nim wiedząc nie potrafię poradzić nic konkretnego. Być może piesek jest po prostu aktywny i musi coś robić - kopanie dołów to typowe psie zachowanie, niektóre zwierzaki mają do tego większe, a inne mniejsze upodobanie. Gryzienie również służy rozrywce, a także rozładowaniu napięcia emocjonalnego. Zaspokojenie potrzeby aktywności psa (spacery, zabawy, zadania - szukanie przedmiotów, uczenie się nowych sztuczek) i danie mu szansy na wyładowanie emocji w akceptowalny dla Pani sposób powinno znacznie poprawić sytuację. Jeśli niszczy tylko pod nieobecność ludzi w domu, to może to być związane ze stresem spowodowanym rozłąką. Na zachowanie w stosunku do Pani, a zwłaszcza namolność łatwo można wpłynąć własnym zachowaniem. Jeżeli nie będzie Pani wcale reagować na jego napraszanie się, przestanie to robić, albo poszuka innych sposobów. Najlepiej od razu pokazać mu, kiedy i na jakich warunkach może liczyć na uwagę - na przykład tylko wtedy, gdy Pani go zawoła do siebie, lub tylko w określonej sytuacji. Można mu pokazać, że gdy siedzi Pani przy stole lub komputerze pies nie ma szans na kontakt, ale gdy siedzi Pani na kanapie, przed telewizorem itp. wtedy jest Pani chętna do zabawy czy pieszczot.

Joanna Iracka
2012-01-09 gość serwisu witam, mam małą sunię( waży 9kg i jest niska), która skonczyła 13 miesięcy, wzięłam ja ze schroniska jak miala 2 miesiące, głownym problemem wychowawczym jest brak sygnalizacji swoich potrzeb, sunia wychodzi regularnie na dwór o stałych porach i tam się załatwia, jesli jednak potrzebuje wyjsc między tymi porami to nie daje żadnego sygnału tylko sika gdzie popadnie w domu, najgorzej jest w nocy bo zwykle budzi sie jak wychodzi mąz do pracy koło 4 rano i trzeba z nia wyjśc szybko na dwor bo jak nie to sie posiusia, ani nie piszczy,a ni nie szczeka nic, po prostu siada i siusia, drugio problem to rzucanie się na inne psy szczegolnie te większe od niej, jestw tym strasznie zaciekła, nie wiem jak mam ja tego oduczyc, odwracanie uwagi czy zwracanie jej na mnie nic nie daje, bo potrafi mnie w złosci złapać za nogawke, smakolyki tez nic nie dają, bardzo proszę o poradę

Wygląda na to, że suczka nie nauczyła się do końca czystości, czyli nie wie o tym, że ma się załatwiać tylko na dworze. Tak naprawdę nie chodzi o to, aby sygnalizowała potrzeby (przecież mogłaby to robić dziesięć razy na dobę, z czego trzy w nocy), ale aby nauczyła się wytrzymywać do spaceru. Na razie gdy tylko poczuje potrzebę, to ją od razu realizuje. Właściwie jedyny skuteczny sposób, to utrudnić jej siusianie w domu - trzeba stale mieć ją na oku, a w czasie, gdy to niemożliwe - ograniczać jej przestrzeń. Nawet pies o małym zamiłowaniu do czystości nie kładzie się tuż koło zrobionej przez siebie kałuży, dlatego wiązanie jej (choćby do siebie samego, lub do krzesła, na którym się siedzi) czy przyzwyczajenie do spania w klatce zwykle wystarcza, aby zwierzak nauczył się czekać na odpowiedni moment. Oczywiście zanim spuścimy psa z "uwięzi" trzeba z nim wyjść na spacer. Po 3 miesiącach nie załatwiania się w domu suczka powinna się przyzwyczaić do tego, że siusia tylko na dworze.

Gdy chodzi o agresję do psów sprawa jest bardziej skomplikowana. Zachęcam do poszukania trenera, który pomaga psom uczyć uprzejmego rozmiawania z pobratymcami poprzez dobieranie ich w pary i umożliwianie kontrolowanych interakcji. 

Joanna Iracka
2012-01-09 gość serwisu Witam Mam w domu psa rasy buldog angielski, (rok i dwa miesiace), niekastrowany, mimo, iż reguralnie wyprowadzany, sika w domu. Sika w jednym miejcu - pierwszy raz na dywan, po wyniesieniu dywanu, nadal załatwia się tym samym miejscu. Rzadko zstaje sam, nikt nie krzyczy na niego i go nie bije. jest psiakiem mskotką (tylko sikającą:-). Czy jest na to jakaś rada? Pozdrawiam Monika Krakowiak

Najprawdopodobniej nie nauczył się nigdy, że sikać można tylko na dworze. Po swojemu jednak stara się zachować czystość - dlatego robi to zawsze w jednym, tym samym miejscu. Aby to przezwyciężyć należy przez kilka miesięcy nie spuszczać go z oka, a kiedy jest się zajętym, zamykać się z nim w niewielkim pomieszczeniu lub przywiązywać do siebie. Chodzi o to, że jeśli nie będzie mógł pójść w wybrane przez siebie miejsce, ani znaleźć nowego, bo przestrzeń będzie za mała, sam będzie się starał powstrzymać od siusiania. Taką dyscyplinę trzeba utrzymać tak długo, aby conajmniej 3 miesiące wpadki praktycznie się nie zdarzały. Potem można ją stopniowo rozluźniać, oczywiście tylko pod warunkiem, że nie będzie nawrotu problemu.

 

Joanna Iracka
2012-01-08 gość serwisu Witam, mam suczkę sznaucera miniaturkę, ma 2,5 roku i jest naprawdę bardzo kochana, szalona i inteligentna, ale niestety mam z nią wielki problem. Pracuje dość dużo i często i mój narzeczony też więc ona musi zostawać sama dość długo; rozumiem że pieski maja potrzeby fizjologiczne tak jak człowiek i musi gdzieś zrobić siusiu jak jej się bardzo chce, ale problemem jest to że ona robi gdzie popadnie i mimo, że próbowaliśmy nauczyć ją załatwiania się na ręcznik to ona i tak wybiera inne miejsca. Generalnie ona siusia tylko jak jest sama nawet 1h, a wcześniej była na spacerze, jak któreś z nas jest w domu to ona nawet i pół dnia mogłaby wytrzymać. Na razie zamykamy pokoje i ona ma do dyspozycji tylko przedpokój i kuchnie, ale jak wracamy do domu to czasem na ręczniku jest raz obsiusiane a dookoła jeszcze z 5 razy. Wydawało nam się, że jak już przez kilka miesięcy załatwiała się tylko w przedpokoju to wychodząc na 1h zostawiliśmy otwartą sypialnie, ale niestety po powrocie była wielka kałuża właśnie w sypialni. Nie mamy pojęcia co robić bo ja nie mam serca jej karać, zwłaszcza że ona wie że zrobiła źle bo od razu jak do niej mówię że zrobiła siusiu to się poddaje i mam wrażenie że to rozumie, ale nie może się powstrzymać. Dodam, że wcześniej często zmienialiśmy miejsce zamieszkania i nie wiem czy to może mieć jakieś znaczenie, ale teraz już od 6 m-cy mieszkamy w jednym miejscu i nie zmieni się to jeszcze długo. Bardzo proszę o radę bo my ja strasznie kochamy i chcemy żeby w końcu nauczyła się, że jeśli już musi to w wyznaczonym do tego miejscu. Z góry dziękuję za odpowiedź.

Jeżeli siusia wyłącznie, gdy jest sama w domu, to prawdopodobnie nie chodzi tu o potrzebę fizjologiczną, lecz reakcję emocjonalną na samotność. Wskazuje na to nie tylko fakt, że nie trafia na ręcznik, ale także to, że kałuż jest kilka. Kiedy siusianie wynika ze stresu, pies nie wybiera określonego miejsca, często oddaje mocz nawet w ruchu. Trzeba to koniecznie wyjaśnić - najlepiej osobiście skonsultować się ze specjalistą, cierpi bowiem nie tylko podłoga, ale także pies.

To, że suczka przyjmuje uległe pozy gdy wyrzuca jej Pani zrobienie kałuży świadczy tylko o tym, że jest świadoma Pani niezadowolenia i stara się Panią udobruchać. To jednak zupełnie co innego, niż zdawanie sobie sprawy, że kiedy siusia, to potem będzie kałuża, a gdy Pani zobaczy kałużę, to będą kłopoty. To o wiele za odległy ciąg skojarzeń. Niektóre psy umieją skojarzyć kałużę (albo zniszczone przedmioty) na podłodze z niezadowoleniem właściciela, ale skąd i kiedy ta kałuża (śmieci) znalazły się na podłodze, to już zupełnie inna sprawa.

Joanna Iracka
2012-01-07 gość serwisu Witam! Mam 15 lat.Potrzebuję pomocy. Mam 2 psy (kundelki), ale są to psy z nietypową historią. Kiedy 4 lata temu przeprowadziliśmy się z rodzicami i dziadkami na wieś, koleżanka pokazała mi 2 psy, które żyły w strasznych warunkach. Jeden był na łanćuchu, nie miały budy, jedzenia, na ziemi (po której chodziły) były kawałki szkła, zamiast czystej wody miskę z rozmiękłym chlebem. Miały jakieś 5-6 miesięcy (sąsiadka mówiła, że parę razy były bite) wabiły się Sonia i Cezar (rodzeńtwo). Na ich widok serce mi się krajało więc je regularnie dokarmiałam i przynosiłam wodę. Po 3 tygodniach Cezar urwał się z łańcucha i razem z Sonią zamieszkał u mnie. Właścicielka nie bardzo się przejeła (to była starsza kobieta, chora psychcznie, teraz jest w klinice). Psiaki zadomowiły się, przywiązały do rodziny. Sonia kocha wylegiwać się u babci, ale... Mam mały problem z Cezarem. On się wszystkiego boi! Nie chce chodzić na smyczy, boi sie wszystkich ludzi (na początku bał się też wchodzić po schodach ale się przemógł) Myślę, że są u nas szczęśliwe i że czują się kochane, ale nie chce żeby Cezar drżał na widok piłki. Chciałabym jakoś "nauczyć go jak się bawić" i chodzenia na smyczy (żeby się nie wyrywał i nie siadał na środku ulicy kiedy widzi jakiegoś przechodnia na chodniku). Sonia nie jest taka strachliwa. Rozumiem, że oba miały straszną przeszłość. Bardzo proszę o radę! Agnieszka

Myślę, że najlepiej będzie, jeśli polecę Ci dobry podręcznik do przeczytania. Chodzi mi o "Mój pies się nie boi" Nicole Wilde (wydawnictwo Galaktyka, można kupić w internecie). Autorka dała tam całe mnóstwo wskazówek, jak postępować ze strachliwym psem w konkretnych sytuacjach. Gdyby mimo ich stosowania nie udawało Ci się uzyskać wyraźnej poprawy, warto skonsultować się z lekarzem weterynarii-behawiorystą, który może wspomóc terapię behawioralną lekami.

Joanna Iracka