35 kilo do przytulania - wywiad z Otylią Jędrzejczak - Psy.pl - mamy nosa!
Otylia Jędrzejczak

35 kilo do przytulania – wywiad z Otylią Jędrzejczak

Labradorka Atena Otylii Jędrzejczak ma tylko jedną wadę - zgubny pociąg do sportowego obuwia.

Co było dla Ciebie większą niespodzianką – złoty medal na mistrzostwach czy piesek, którego dostałaś w prezencie po powrocie do Polski?

Zdecydowanie medal! Gdy mój chłopak Maciek przyniósł Atenę na lotnisko, byłam bardzo szczęśliwa, ale nieszczególnie zaskoczona.

Skąd wiedziałaś, że to będzie labrador?

Oboje z Maćkiem przepadamy za tą rasą. Labradory są nie tylko śliczne, ale też takie dobroduszne i przyjacielskie. No i kochają wodę…

Pływasz z Ateną? Ty motylkiem, ona pieskiem…?

Niestety nie. Pływackie popisy moja sunia daje na razie tylko w wannie podczas kąpieli. Ale już nie mogę się doczekać wspólnego pływania.

Jeździsz z nią na zgrupowania?

Teraz, w Szczyrku, zdarzyło się to po raz pierwszy. Na szczęście obsługa Centralnego Ośrodka Sportu jest bardzo wyrozumiała. Pies nikomu nie przeszkadza. Ale trzeba też przyznać Atenie, że zachowuje się nad podziw porządnie. Jeszcze nie obgryzła żadnej nogi stołowej, nie nasiusiała do kwiatków. Wychodząc na trening staram się, żeby miała zawsze jakieś gryzaki, piszczące zabawki, smakołyki. Coś, co odwróci jej uwagę od innych przedmiotów…

I to się rzeczywiście udaje?

Atena ma niszczycielskie zapędy, ale tylko wobec moich butów. Zjada je po kawałku, kiedy zbyt długo – jej zdaniem nie wracam. Potrafi nawet wywlec je z szafy! To niestety dość kosztowne hobby… A taka jest sprytna, że za każdym razem szuka nowej ofiary. Nigdy nie ruszy buta, który już napoczęła. Ale za to nie rusza żadnych innych przedmiotów. Raz tylko ze zdenerwowania obgryzła bagażnik w jeepie.

A nie byłoby wygodniej zdecydować się na yorka, jak to zrobił Mateusz Kusznierewicz? Mały, poręczny, można go bez problemu zabrać nawet na mistrzostwa…

Nie, nie przepadam za małymi psami. Pies musi być duży, postawny, pięknie zbudowany. Trzeba mieć na co popatrzeć i co potarmosić. Pies jest po to, żeby go przytulać, żeby go kochać. A co może być lepszego do przytulania niż takie cudowne trzydzieści pięć kilo? Odczuwam jednak na własnej skórze skutki moich upodobań, bo Atena oczywiście śpi ze mną w łóżku i uwielbia kłaść się na moich nogach. Co gorsza, spycha mnie na ziemię, a kiedy próbuję ją ściągnąć, zapiera się wszystkimi łapami i ani drgnie. Ale ma za to niesamowicie ciepłe futro.

Olimpijczyk cierpi na chroniczny brak czasu. Kto zajmuje się Ateną, gdy Ty pracujesz na kolejne złote medale?

Na co dzień mieszkam z nią w akademiku. Ma tam mnóstwo „cioć” i „wujków”, którzy często zabierają ją na spacery. Nie cierpi na brak wzięcia w towarzystwie. Kiedy jadę na zawody, zabiera ją do siebie Maciek. Albo jedzie na agrowczasy, czyli do moich rodziców na działkę, gdzie może wyhasać się do woli. Ciężko pogodzić psa i zawody, życie rodzinne i zawodowe, ale bardzo się staram. Nigdy nie ukrywałam, że sport jest dla mnie na pierwszym miejscu i że będę do niego naginać resztę moich spraw. Z rodzicami widuję się raz na jakiś czas, ale są przyzwyczajeni, bo przecież od pięciu lat mieszkam poza domem. Maciek też to rozumie, bo długo był piłkarzem wodnym. Gorzej z sunią…

W dzieciństwie pewnie nie miałaś czasu na psa?

Rzeczywiście. Trenowałam szermierkę, tańczyłam, wreszcie zdecydowałam się na pływanie. Marzyłam o piesku jak każdy dzieciak, ale to było niewykonalne.

Jakie masz wyniki w roli trenera własnego psa? Co już umie Atena?

Daje łapę, umie aportować patyki ale tylko wtedy, gdy ma ochotę. Kiedy ją traci, natychmiast „głupieje” i nagle nic już nie potrafi. Nie mam jeszcze szczególnych wyników jako psi trener. Pieczę nad wychowaniem Ateny zostawiam mężczyznom – ojcu i narzeczonemu.

Czy pies to odpowiednie zwierzę dla sportowca?

O, tak. Zmusza do biegania, co poprawia kondycję. No i wymaga długich spacerów. Do tej pory chętnie spałam między treningami, teraz nic z tych rzeczy chodzę z Ateną na piesze wycieczki. Pies świetnie wyrabia też siłę woli i cierpliwość. Na przykład wtedy, gdy o czwartej nad ranem natarczywie domaga się przechadzki. Jestem uparta, ale to Atenie zwykle udaje się postawić na swoim…

Otylia Jędrzejczak
fot. Facebook / Otylia Jędrzejczak

Macie podobne charaktery?

Tak, ona jest do mnie podobna. Potrafi się uprzeć, jest niezależna, umie się czasem odgryźć zupełnie jak ja.

Jak wyobrażasz sobie wasze życie za kilka lat?

Mam nadzieję, że Atena będzie mniej rozrabiała. Może weźmiemy wspólnie udział w jakiejś kampanii na rzecz zwierząt? Oczywiście marzę o medalu na igrzyskach. Może Atena też już wtedy będzie złotą medalistką? Zamierzam jeździć z nią w przyszłości na wystawy. Na razie jednak nic z tego, bo Atena nie potrafi grzecznie chodzić na smyczy. Za to gdy chce iść pobiegać, bierze jej koniec w zęby i patrzy przekornie, jakby mówiła: „No dobrze, już pójdę z tobą na ten spacer.”

Autor: Joanna Wajs
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *