80 funtów za niesprzątnięcie po psie w Oxfordzie - Psy.pl - mamy nosa!

80 funtów za niesprzątnięcie po psie w Oxfordzie

Urzędnicy z Oksfordu – siedziby najstarszego anglojęzycznego uniwersytetu – wprowadzili w mieście ograniczenia – Dogs control order - które łamią prawa psów.

Rada miejska zdecydowała się na ten krok w związku z rosnącą liczbą pogryzień, przypadków niesprzątania po psach i niewłaściwej opieki nad nimi. W myśl nowych rozporządzeń kara za pozostawienie na ulicy oraz terenach zieleni miejskiej psich nieczystości wzrośnie z 50 do 80 funtów (prawie 400 zł), a właściciele ukarani mandatem nie będą mieli także wstępu na place zabaw dla psów, które znajdują się niemal w każdym parku. Poza tym jedna osoba nie może wyprowadzać na raz kilku psów w miejsca publiczne, a każdy, kto pozwala pupilowi swobodnie biegać, na polecenie policjanta lub strażnika miejskiego musi natychmiast zapiąć go na smycz.

Jak jednak zauważyła organizacja charytatywna Blue Cross, która na Wyspach prowadzi szpitale dla zwierząt i serwis adopcyjny, nowe przepisy łamią prawa psów   zawarte m.in. w The Animal Welfare Act (Ustawa o ochronie zwierząt). Zgodnie z jej zapisami wszystkie zwierzęta powinny mieć możliwość swobodnego wyrażania swoich naturalnych zachowań, a więc również biegania bez smyczy w miejscach publicznych, np. parkach. – Te, którym taką możliwość się odbiera, mają problemy z poprawnym zachowaniem oraz cierpią na nadwagę – zaznacza Nikki Smith, menedżerka centrum adopcyjnego Blue Cross. Podkreśla jednocześnie, że właściciele, którzy w parkach i na skwerach bawią się czy trenują ze swoimi czworonogami, przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na tych terenach. Blue Cross alarmuje, że jeśli przepisy nie zostaną zmienione, część mieszkańców Oksfordu pozbędzie się posiadanego psa lub zrezygnuje z planowanego zakupu czy też adopcji. Sugeruje, by rada miejska zamiast ograniczać swobodę zwierząt i uprzykrzać życie ich właścicielom rozdawała darmowe woreczki na odchody, a w parkach postawiła więcej koszy.
Szef lokalnego ratusza John Tanner nie rozumie pretensji Blue Cross. Uważa, że przestrzeganie ustawy o ochronie zwierząt leży w gestii ich właścicieli, a nie urzędników. – Chcemy tylko zmusić nieodpowiedzialnych posiadaczy psów do większej kontroli nad czworonogami – zaznacza. – Dość już przypadków ogryzania kory z drzew, wykopywania krzaczków czy kwiatków i zanieczyszczania trawników – dodaje. W związku z zamieszaniem, jakie spowodowały nowe przepisy, 10 lutego oksfordzccy urzędnicy ponownie skonsultują je z mieszkańcami.
 

Katarzyna Kopacz, Londyn

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *