Ach, te dziewczyny - Psy.pl - mamy nosa!

Ach, te dziewczyny

Dziewczyny są kością życia. Ludzie powiedzieliby, że solą. Ale co to za prymitywne porównanie... Są kością cielęcą. Smakołykiem. I kością niezgody też, bo kiedy zainteresujemy się którąś z dobrym kumplem jednocześnie, kończy się to pokazywaniem zębów i warczeniem.

W takim konflikcie, prężeniu muskułów, groźbach i szpanowaniu zębami nie chodzi o to, żeby rywala poturbować. Chodzi tylko o to, żeby temu drugiemu nie dać, nie pozwolić, odpędzić.
Dziewczyny natomiast są cyniczne. Zachowują się zalotnie, kręcą kuperkami, pachną rozkosznie i ekscytująco, dają nadzieję każdemu, ale nie ma dla nich większej satysfakcji, niż doprowadzić do konfliktu. Skłócić dobrych przyjaciół. Niech stracą głowę, wybałuszą oczy. Niech się nawet pogryzą. Taka pannica patrzy wtedy z pogardą na obu. A jak nie ma w pobliżu żadnego rywala, jak jest się z nią sam na sam i próbuje się przejść do intymności, sama zamienia się nagle w złośliwą bestię, kłapiącą szczęką i odpychającą.
Ludzie nie mają pojęcia, jak ciężko jest przeżyć niektóre okresy w roku, kiedy na każdym trawniku, pod każdym drzewem dziewczyny zostawiają jednoznaczne sygnały – figlarna jamniczka, zgrabna pudliczka. W głowie się kręci, apetyt znika, śnią się sceny miłosne w ogrodzie. Cierpienie jest fizyczne i psychiczne, a jak już nawet pojawi się szansa, jak już dziewczyna, oszołomiona moją urodą ani nie kłapie, ani nie ucieka, wtrącają się źli, nieczuli ludzie, odpędzają i odciągają. A przecież nie ma nic tragiczniejszego niż miłość namiętna i niespełniona. Czy państwo nigdy się nie zastanawiają, jakby się czuli, gdybym to ja ich wygryzł z łóżka?
Miłość spełniona też jednak ma posmak goryczy. Miałem narzeczoną, labradorkę Sepię. Byliśmy ładną parą. Ja czekoladowy, ona biszkoptowa, ludzie oglądali się za nami, kiedy szliśmy razem. Bawiliśmy się świetnie, biegaliśmy z patykami. Sielanka. Potem miłość. Ciąża. Byłem bardzo dumny z ośmiorga dzieci, a zwłaszcza z tego, że aż siedem z nich to były chłopaki. Ale okazało się, że wszystkie czarne. Najbardziej ufny pies powziąłby podejrzenia. Starałem się nie okazywać wątpliwości, ale od tamtej pory Sepia mnie odpędza. Więc może jednak ma innego. Nie jestem cyniczny, ale najlepsze są przypadkowe, anonimowe romanse bez zobowiązań.
Lucky, pies z charakterem

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *