Batalia o Nera - Psy.pl

Batalia o Nera

Czy można oddać do adopcji psa, którego ślady zębów znaleziono na zwłokach zamordowanego opiekuna?

Nero to trzyletni pitbull red nose. Od marca na internetowych forach i w lokalnej prasie trwa dyskusja na temat jego dalszych losów: uśpić, skazać na dożywotnie schronisko czy oddać do adopcji? Internauci ślą maile w obronie psa, gotowość jego przygarnięcia zadeklarował m.in. znany satyryk Stanisław Tym. Są też jednak tacy, którzy przekonują: pies, który zasmakował ludzkiej krwi, jeszcze za nią zatęskni…

Kto zabił?
Początek całej historii to noc z 3 na 4 marca tego roku. W Poznaniu przy ulicy Azaliowej sąsiedzi znaleźli pokąsane zwłoki 54-latka. Mężczyzna miał wygryzioną jamę brzuszną i jedną z kończyn. Jeszcze zanim zaczęło się śledztwo, media i lekarz weterynarii wydali wyrok: pies zagryzł człowieka i ma zostać uśpiony. W trakcie dochodzenia okazało się jednak, że ofiarę dźgnął nożem 30-letni kompan od kieliszka. Pojawiły się wątpliwości, co przyczyniło się do śmierci mężczyzny: ciosy nożem czy pogryzienie? Kluczowe stało się pytanie, w którym momencie pies zaatakował swojego tymczasowego opiekuna (jego właściciel siedzi w areszcie) – za życia czy już po śmierci? Oczekiwanie na odpowiedź dłużyło się miłośnikom zwierząt i „podejrzanemu” psu, który – wygłupiony – czekał na wyrok.

Ułaskawić!
Pierwszy przystanek na drodze Nera to klinika przy ulicy Grunwaldzkiej. Normalna procedura w takich przypadkach to 15-dniowa obserwacja, czy pies nie jest chory na wściekliznę. Pozytywny wynik jest równoznaczny z natychmiastowym uśpieniem. Nera przyjmował Jarosław Paryzek, lekarz weterynarii, który stwierdził, że psa trzeba zabić. W mediach pojawiła się jego opinia, że zwierzę włączyło się do bójki między mężczyznami i jednego z nich pokąsało. Jego zdaniem, to się może powtórzyć. – To okrutna i nieetyczna decyzja – oburza się Stefania Kozłowska, prezes TOZ w Poznaniu. – Nero nie zasłużył na śmierć. Byłam na Azaliowej kilka dni po zdarzeniu. Rozmawiałam z sąsiadami. Nero był katowany i głodzony, ale nigdy nikogo nie zaatakował. Biegał luźno po podwórku, nie było w nim krzty agresji. Do obrony psa włączyły się m.in. Obywatelska Koalicja Zielonych, Stowarzyszenie Empatia i tysiące internautów. – Dostałem ponad 1000 maili w obronie psa – mówi Lech Gogolewski, powiatowy lekarz weterynarii. – Z ostateczną decyzją musiałem jednak poczekać na wyniki badań w sprawie wścieklizny. Okazało się, że pies jest zdrowy. Zadecydowałem, żeby go nie usypiać, i decyzji nie zmienię. Problemem pozostaje, pies ma spędzić całe życie w schronisku, czy trafić do adopcji. Skąd więc pierwsza, drastyczna decyzja o uśpieniu? Lech Gogolewski twierdzi, że była podyktowana przekonaniem, że pies zagryzł. Ustawa o ochronie zwierząt (art. 33, pkt 4) mówi: „Uśmiercanie zwierząt może być uzasadnione wyłącznie (…) nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego.” Zdecydować o losie psa może właściciel, a kiedy go zabraknie, weterynarz z jednostki, do której zwierzę zostanie skierowane. Stąd decyzja Jarosława Paryzka.

Mniejsza wina
Poznańskie schronisko przy ul. Bukowskiej to drugi przystanek na drodze Nera. Marek Walkowski, weterynarz ze schroniska, jest oszczędny w słowach: – Pies jest zdrowy i zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. Jedno jest pewne: nie zostanie uśpiony. Pracownicy schroniska są bardziej rozmowni: irytuje ich to, że nie milkną telefony chętnych do adopcji Nera. Zgłaszają się różni ludzie: od tresera psów policyjnych, który obiecuje, że wyeliminuje agresję u zwierzęcia, po 75-letnią staruszkę, która chce okazać serce stworzeniu. Wreszcie prowadzący sprawę prokurator Hieronim Mazurek obwieszcza opinię Zakładu Medycyny Sądowej: Nero pogryzł ciało martwego już mężczyzny. Co to oznacza dla psa? – Jeśli do ataku doszło po śmierci właściciela, sprawa jest nieco prostsza – tłumaczy Joanna Iracka, specjalista od zachowań zwierząt. – Człowiek po śmierci przestaje być dla psa człowiekiem. Jest mięsem, padliną. Obserwowałam psy, które pogryzły nogę zmarłej babci właścicielki. Były spokojne, pozbawione agresji. Nie budziły zastrzeżeń jako psy towarzyszące. W ich sprawie także długo nie było decyzji, ale po kilkunastomiesięcznym pobycie w schronisku, gdzie oczekiwały na wyrok, darowano im życie i oddano właścicielce (narzucając pewne ograniczenia dotyczące ich dalszych losów).

Dożywocie czy adopcja
Co będzie dalej z Nerem? Czy trafi do adopcji, czy spędzi resztę życia w schronisku? Właściciel Nera zdecydował, że pies zostanie przekazany poznańskiemu Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami. – Szykujemy dla niego oddzielny boks w swarzędzkim schronisku należącym do TOZ – mówi Stefania Kozłowska. – Dostanie tu troskliwą opiekę i wiele serca. Byli właściciele będą mieć z nim stały kontakt. Ułożeniem psa i wyprowadzeniem go z traumatycznych przeżyć ostatnich miesięcy zajmie się konsultant ds. szkolenia psów Waldemar Beyme, który wyjaśnia: – Dopóki nie zobaczę Nera, nie mogę powiedzieć, w jaki sposób będę z nim pracować. Za każdym razem, w zależności od rozeznania sprawy, robię to inaczej. Ostatnio pracuję z 6-letnim owczarkiem niemieckim, który miał zostać uśpiony, bo dwukrotnie pogryzł swojego właściciela. O pomoc poprosiła mnie lekarka weterynarii, której sumienie nie pozwalało uśpić tego psa. Najpierw pracowałem z nim przez kraty kojca. Potem stopniowo zbliżałem się do niego, aż mogłem wejść do środka. Kilka dni temu wyszedłem z nim na pierwszy spacer. Być może podobnie będzie wyglądać praca z Nerem: stopniowe zmniejszanie dystansu, zyskiwanie zaufania. Słowem: praca miłością. – Nie wykluczamy oddania Nera do adopcji – mówi Stefania Kozłowska. – To musi być wyjątkowo odpowiedzialna osoba. Oczywiście poinformujemy ją o przeszłości zwierzęcia. Największym ryzykiem jest kolejka chętnych do adopcji Nera. Z pewnością są wśród nich ludzie o dobrych intencjach. Ale z doświadczeń Joanny Irackiej wynika, że psy takie jak Nero fascynują ze względu na swoją historię. Do jednego ze schronisk trafił rottweiler, który zagryzł swoją właścicielkę. Natychmiast ustawiła się po niego kolejka chętnych… – Nowy właściciel musi być świadomy historii psa, ale również jego intencje powinny być czyste – podkreśla Joanna Iracka.

Nie ma przepisów, które pozwalałyby kontrolować relacje psa po przejściach z nowym właścicielem. Jeśli dojdzie do adopcji Nera, Lech Gogolewski chce mieć zagwarantowany kontakt z jego panem.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *