Bernardyn czyli Beethoven - Psy.pl

Bernardyn czyli Beethoven

Pamiętacie bernardyna, który żywiołowo reagował na muzykę wielkiego niemieckiego kompozytora i dlatego otrzymał imię Beethoven? W rzeczywistości olbrzym nazywał się bardziej prozaicznie - Chris - i był znacznie lepiej ułożony niż filmowy bohater

Bernardyn Chris, czyli filmowy Beethoven, zabłysnął dzięki swej treserce Eleanor Keaton, aktorce i wdowie po słynnym amerykańskim komiku Busterze Keatonie. Wychowała ona pokolenia czempionów, potomków ukochanego psa Bustera – Juniora. Wiele z nich wystąpiło w filmach o sympatycznym bernardynie, całkowicie odmieniającym ustabilizowane życie rodziny Newtonów, do której trafia przez przypadek. Za koordynację pracy psów na planie odpowiadał Karl Lewis Miller, który po pierwszym „Beethovenie” został właścicielem Chrisa.

Chris świetnie czuł się przed kamerą i potrafił wykonać każdą sztuczkę. Rodzinny film „Beethoven” z 1992 r. i „Beethoven 2”, nakręcony rok później, uczyniły z niego gwiazdę. Bernardyn wystąpił też w serialu „Step by Step”.

Dubler w psim stroju
W pierwszej części filmu Beethoven nie miał czworonożnych dublerów, ale w niektórych scenach zastępowali go zmechanizowany pies lub… człowiek w psim stroju. Dzięki temu uniknięto udziału zwierzaka w ujęciach zbyt trudnych lub zbyt niebezpiecznych – na planie obecni byli przedstawiciele American Humane Association, organizacji zajmującej się ochroną zwierząt i dzieci. American Humane Film and Television Unit, odpowiedzialny za zwierzęta pracujące w filmie, kontrolował przebieg przygotowań psów do wykonania poszczególnych sztuczek i postępowanie z nimi na planie.

Film otrzymał Nagrodę Genesis, przyznawaną przedsięwzięciom związanym ze zwierzętami w filmie i w telewizji. Historia Beethovena nie porwała natomiast amerykańskich lekarzy weterynarii, którzy wystosowali list protestacyjny do szefa Motion Picture Association of America przeciw ukazywaniu przedstawiciela ich zawodu jako przywódcy szajki porywaczy psów…

Żarłoczny na komendę
Początki pobytu Beethovena w domu Newtonów obfitują w zabawne epizody. Pies psoci na różne sposoby – gryzie buty, brudzi ubrania i pościel, podkrada jedzenie. Jeśli chodzi o podjadanie, które oglądamy w filmie, nie była to samowola Chrisa – bernardyn jadł tylko na znak treserki. Czasem nawet trzeba go było do jedzenia zachęcać, np. smarując miski jedzeniem dla niemowląt w scenie, gdy Beethoven z panem bierze udział w zawodach w jedzeniu hamburgerów (psy dostały specjalne hamburgery z jagnięciną).

Gwiazdor próbował też posługiwać się mimiką – z różnym skutkiem. Gdy Beethoven podczas wizyty u weterynarza widzi pielęg­niarkę z wielką strzykawką, oczy wyskakują mu z orbit. Filmowcom trudno było uzyskać taki efekt, musieli więc wykorzystać mechaniczną głowę psa. Także w scenie omdlenia na widok strzykawki Chrisa zastąpił człowiek przebrany za psa. Beethoven wyrządza wiele szkód, ale ma też sporo zasług – np. ratuje tonącą małą Emily. Aby tego dokonać, musi najpierw uwolnić się z klatki, przeskoczyć przez wysoki płot, a potem zanurkować w basenie. Skok wymagał wielu treningów, pies nie pokonywał jednak prawdziwyego płotu, lecz skakał z jednej specjalnej platformy na drugą (kamera filmowała to od dołu). Natomiast do basenu Chris został wrzucony przez treserów, którzy potem nawoływali go z drugiego końca. W ujęciu, w którym Emily wspina się na Beethovena i ten wydobywa ją z wody, bernardyna zastąpił człowiek w stroju psa. W niektórych ujęciach wykorzystano mechaniczną głowę zwierzęcia, by ani dziecko, ani pies nie odnieśli obrażeń.

Sztuczki demonicznego doktora
Uroczym olbrzymem niestety zaczyna się interesować doktor Varnick, który chciałby wykorzystać go jako królika doświadczalnego. Usiłuje wmówić Newtonom, że bernardyn może być niebezpieczny dla dzieci. Gdy słowa nie wystarczają, pozoruje sytuację, w której pies go atakuje. W tej scenie aktora dublował treser, który po prostu energicznie bawił się z bernardynem. W niektórych ujęciach psa grał przebrany za niego aktor.

Po ataku na weterynarza ojciec rodziny ku rozpaczy dzieci odwozi Beethovena do kliniki Varnicka. Na szczęście Newtonowie orientują się, że popełnili błąd, i ruszają psu na ratunek. Dzieci wjeżdżają autem do laboratorium pełnego zwierząt w klatkach – w rzeczywistości były w nich manekiny.

Uwięzione czworonogi zostają w finałowej scenie uwolnione przez rodzinę i gonią złoczyńców po ulicach miasta. Psy wyskakujące z klatek lądowały na specjalnych matach, żeby się nie poraniły. Sama gonitwa była już dla nich czystą zabawą. Treserzy przywoływali je tylko i wabili ulubionymi zabawkami, aby biegły w jedną stronę.

3 żony i 44 dzieci
Chris pojawił się też w drugiej części filmu, w której dorosły już Beethoven zakochuje się w pięknej bernardynce Missy. Rolę ukochanej grały aż trzy suczki, a Chrisa dublował jeden pies. W jednej ze scen widzimy, jak zauroczone bernardyny ocierają się nosami. Robiły to na komendę treserki – doświadczonemu Chrisowi ta sztuczka wychodziła świetnie, jednak jego partnerka została dodatkowo zachęcona smakołykami umieszczonymi za obrożą Chrisa.

Psie amory przynoszą skutek w postaci czterech szczeniaczków. Widzimy je z Missy i Beethovenem w piwnicy domu jej właścicielki. Maluchy grające w tej scenie w rzeczywistości miały już cztery tygodnie. Choć ich matka była stale w pobliżu, pieski odstawiono od piersi – w przerwach między ujęciami karmiono je kozim mlekiem.
Dzieci Beethovena zagrały aż 44 szczeniaki. Ponieważ rosły bardzo szybko, ekipa nie nadążała z kręceniem – co dwa tygodnie pieski trzeba było wymieniać, by miały odpowiednią wielkość. Były trenowane co godzinę i karmione trzy razy dziennie. Zjadały znacznie więcej, niż wynosi dzienna porcja dorosłego bernardyna.

Zły bernardyn

Zanim na ekranach pojawił się „Beethoven”, wydawało się, że już nic nie uratuje wizerunku bernardyna, zepsutego przez Stephena Kinga w powieści „Cujo” z 1981 r. i w jej o dwa lata późniejszej ekranizacji. Horror opowiadał historię psa zarażonego wirusem wścieklizny i w wyniku postępującej choroby zmieniającego się w morderczą bestię. A przecież bernardyn to spokojny pies, znany z lojalności wobec właściciela i tolerancji w stosunku do innych zwierząt oraz dzieci. Toteż w filmie, oprócz pięciu prawdziwych bernardynów, musiał zagrać także rottweiler, ponieważ filmowcom nie udało się sprawić, by łagodny olbrzym wyglądał wystarczająco strasznie…


Najtrudniejsza scena – jazda na deskorolce

Do sceny, w której szczeniak wdrapuje się na deskorolkę, zjeżdża na niej w dół ulicy i uderza w śmieciarkę, trenowano wiele psów. Wybrano tego, który miał najlepsze wyczucie równowagi. Na deskorolce umieszczono trochę jedzenia, żeby zachęcić psiaka do wejścia na nią. Najpierw nauczył się utrzymywać na stojącej deskorolce, potem musiał ustać na niej, kiedy powoli się przemieszczała. Scenę kręcono w kilku ujęciach – grały w niej szczeniak i manekin. Prawdziwy pies zjeżdżał ulicą (deskorolka była sterowana mechanicznie, tak by nie poruszała się zbyt szybko). Gdy dochodzi do uderzenia w ciężarówkę, w powietrzu widzimy oczywiście manekin.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *