Bezdomna nie chciała porzucić psów, więc zamieszkała z nimi w samochodzie - Psy.pl

Bezdomna nie chciała porzucić psów, więc zamieszkała z nimi w samochodzie

Robbie i Cleo od pół roku mieszkały ze swą opiekunką Hillary Barrows w 20-letnim samochodzie. Także w mróz i śnieg. Wydawało się, że tak już będzie zawsze. Jednak do całej trójki los się w końcu uśmiechnął.

„Marzę… żeby piekło, w którym żyję się skończyło. Marzę, żeby piekło, w którym żyją moje psy, się  skończyło. Czy kiedykolwiek spędziliście tydzień w samochodzie, samotni, bez środków do życia? A co dopiero mówić o kilku miesiącach. To piekło. Siódmy krąg piekła. Marzę o ciepłym łóżku, poduszkach, gorącym prysznicu. O regularnych posiłkach. To może spotkać każdego z was. Bezdomność może się przytrafić każdemu…” – napisała na stronie www.gofundme.com 57-letnia nauczycielka języka angielskiego Hillary Barrows o sobie i swoich dwóch psach Robbie i Cleo.

Tak, to może spotkać każdego z nas. Szczęściem jest wtedy, jeśli ma się choć 20-letnią Alfę Romeo, bo przynajmniej nie śpi się pod gołym niebem, choć nadal w zimnie… Jak to się stało, że Hillary znalazła się wraz ze swoimi psami na bruku albo, jak sama pisze, na zielonej trawce? Przez ostatnie siedem lat uczyła angielskiego w różnych krajach Europy. Gdy była na Majorce, przygarnęła Robbiego. Poprzedni właściciele znęcali się nad nim. Z kolei suczkę Cleo znalazła na ulicy na Sycylii jako trzymiesięczne szczenię. Wszystko było dobrze, póki francuscy pracodawcy Hillary nie przestali jej płacić. Musiała sprzedać swoją biżuterię, by powrócić do rodzinnej Anglii. W Canterbury znalazła się w styczniu tego roku. 


„Żyliśmy przez kilka miesięcy w moim 20-letnim aucie. Samotni, w zimnie i w deszczu. Nikt mi nie pomógł. Nikt się do mnie nie odezwał. Myłam się gąbką w toalecie w McDonaldsie. Prosiłam o gorącą wodę, by zrobić sobie i psom zupę z torebki. Czasem wcale nie mieliśmy co jeść” – pisała Hillary Barrows. Ponieważ przez wiele lat nie było jej w Wielkiej Brytanii, nie przysługiwał jej zasiłek dla bezrobotnych. Mogła nocować w schronisku dla bezdomnych, ale bez psów. „Byliśmy zmęczeni. Byliśmy załamani. Były dni, że nie myślałam o niczym innym, jak tylko o tym, by skończyć ze sobą, ale obiecałam, że będę kochać moich podopiecznych i że będę się nimi opiekować do końca ich dni. One mnie potrzebują i ja potrzebuję ich” – napisała.

Gdy już prawie gasła ostatnia iskierka nadziei, los się do nich uśmiechnął, nie bez udziału Hillary. Najpierw założyła konto pod hasłem „Jesteśmy bezdomni” na stronie www.gofundme.com i zaczęły na nie spływać pieniądze. Wiele osób opisywało też swoją sytuację, bardzo podobną do tej, w której znalazła się Hillary. To po pierwsze, a po drugie… Pewnego dnia, gdy poszła się umyć do McDonalsa, podszedł do nie Perry, szkoleniowiec zajmujący się psami i właściciel terenu, na którym znajdują się park dla psów i schronisko. Powiedział, że wie o jej trudnej sytuacji i zaproponował, by zamieszkała w domku na terenie jego posesji, a także zaczęła u niego pracować.

Teraz Hillary znów śpi w łóżku. Towarzyszą jej w nim oczywiście Robbie i Cleo, którym może w końcu zapewnić  godziwe warunki (dotąd jedzenie dla nich dostarczała jej Armia Zbawienia). Hillary chce teraz pomagać innym, by odwdzięczyć się za pomoc, którą otrzymała, gdy sama była w strasznym położeniu. MC

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *