Absurdy i mity dotyczące naszych psów, które wciąż funkcjonują.
Pies Tajga

Absurdy i mity dotyczące naszych psów

Mamy XXI wiek, a w społeczeństwie wciąż funkcjonuje wiele mitów oraz absurdów dotyczących psów.

Każdy właściciel psa spotyka się z nimi niemal każdego dnia. Jakie to absurdy i mity o psach wciąż funkcjonują w społeczeństwie?

Absurdy i mity o psach, czym są i dlaczego są krzywdzące?

Absurd jest to coś pozbawione sensu i/lub wyrażenie wewnętrznie sprzeczne.

Mit to niezgodne z prawdą mniemanie o kimś lub o czymś, ubarwiona wersja wydarzeń niemająca poparcia w rzeczywistości; wymysł, bajka, fantazja, mrzonka. [na podstawie SJP.pl]

Mówiąc potocznie, wśród psiarzy krąży bardzo wiele bzdur dotyczących psów. Najpopularniejsze to te związane z płcią, jednocześnie są one chyba najbardziej absurdalne i jednocześnie niebezpieczne dla samych czworonogów.

Kolejne mity dotyczą wychowania i szkolenia psów. Często tworzą je ludzie niemający pojęcia o psach oraz ich behawiorze, swoją wiedzę opierają tylko na tym, że od x lat posiadają psy.

Czasem przeraża mnie, że te mity i absurdy wciąż są przekazywane z pokolenia na pokolenie kolejnym napotkanym psiarzom na spacerze. Jeszcze gorsze jest to, że wielu w nie wierzy i stosuje się do nich. Tacy ludzie są głusi na logiczne argumenty i nie przyjmują w ogóle faktu, że jest inaczej. Na podstawie absurdów i mitów o psach często dochodzi między właścicielami psów do niemiłej wymiany zdań, a nawet awantur.

Nierzadko za sprawą nieprawdziwych przekonań właściciela psy są źle socjalizowane i prowadzone. To niestety często prowadzi do psich awantur, które mogą zakończyć się pogryzieniem lub złym doświadczeniem, które może mocno odcisnąć się na psychice wrażliwego psa.

Pies z psem i suka z suką się nie dogadają

Każdy z nas zna chyba standardowe pytanie, czasem wykrzyczane już z daleka: „pies czy suka?”. Nie odpowiadam na nie już od jakiegoś czasu. Dlaczego?

Jeśli pyta właściciel psa, to na moją odpowiedź, że suka, puszcza radośnie swojego amanta, który jest bardzo natarczywy i nachalny. Tajga na takie końskie zaloty nie ma najmniejszej ochoty i usiłuje adoratora zrównać z ziemią, bo ten nie rozumie wcześniejszych sygnałów przez nią wysyłanych, które mówią o braku zainteresowania. Potem wielkie zdziwienie, że jak to, suczka i taka niedostępna, i źle wychowana…

Jeśli nadchodzi suczka, to nagle jest lament, że mamy iść gdzie indziej, nie zbliżać się, bo to suki i na pewno się pogryzą… Z kolei jeśli psy się już bawią i są to suczki, i nagle zjawia się właściciel i krzyczy wniebogłosy, żeby zabrać psa, bo to suki i się pogryzą, to często dochodzi do spięcia pod wpływem negatywnych emocji człowieka.

Prawda jest taka, że Tajga lepiej dogaduje się z suczkami i częściej dobrze się z nimi czuje i bawi, bo nie są zainteresowane jej tyłkiem i nie piszczą jej do ucha. Rozumieją też, kiedy nie chce przedłużać z nimi kontaktu lub w ogóle nie podejmują interakcji.

Pies nigdy nie zaatakuje suki, suka nigdy nie zaatakuje psa

Nic bardziej mylnego! Wszystko zależy od charakterów psów, wychowania, poziomu socjalizacji oraz sytuacji, w jakiej się znalazły. Płeć nie ma tu większego znaczenia.

Tajgę ugryzł samiec. Z kolei ona na widok samca warczy i odpędza praktycznie każdego, jak tylko może. Jeśli już zetrze się z suczką, to kończy się na pyskówce i chłodnym pożegnaniu.

Najczęściej niechęć oraz negatywne nastawienie do przedstawicieli swojego gatunku tej samej płci zaszczepiają w psach ich właściciele. Psy bardzo dobrze odczytują nasze emocje i zachowują się tak jak tego oczekujemy/przewidujemy. Tajga nigdy nie była izolowana od innych suk i nie ma z nimi problemów.

Suka musi mieć przynajmniej raz szczeniaki

…większego absurdu nie słyszałam! Po co?! Podobno dla zdrowia, tylko nie wiem czyjego. Ciąża i poród to wielkie obciążenie dla organizmu oraz ryzyko. Nie prowadzisz hodowli, to nie rozmnażaj swoich psów! Proste. Suczki nie mają instynktu macierzyńskiego, a samce ojcowskiego. Nie marzą o rodzicielstwie, jak niektórym się wydaje.

Podobnie z samcami: „musi się wyżyć, znajdę mu suczkę, niech sobie ulży” – ręce opadają. Rozładuj emocje psa w inny sposób! Nie krzywdź suczek, bo Twój pies musi. Jeśli nie potrafisz nad nim zapanować, to najlepszym wyjściem będzie kastracja. Zabieg ten nie sprawia, że zwierzę jest wybrakowane, niekompletne i nie wie już kim jest, czy dziewczynką, czy chłopakiem. Kastracja to nie krzywda, którą wyrządzamy swojemu psu. To kolejne mity.

Pies/suczka po zabiegu kastracji/sterylizacji będzie leniwy, ospały i stanie się otyły

Nic bardziej mylnego! Wszystko zależy od Ciebie, od aktywności jaką zapewnisz pupilowi oraz rodzajowi i ilości podawanego pokarmu. Po zabiegu pieski bardzo szybko dochodzą do pełni sił, jeśli nie ma komplikacji, to po 10 dniach można wrócić do długich spacerów, a po 3 tygodniach powoli wracać do treningów.

Tak było w przypadku Tajgi. Jej aktywność oraz nastawienie na pracę z człowiekiem wręcz wzrosło po sterylizacji. O otyłości nie ma mowy (zdjęcie na górze). Nie ma co trzymać psa w łóżku pod kołderką przez kilka miesięcy, co niektórzy robią. Na efekty długo czekać nie trzeba. Kondycja Twojego psa w znacznym stopniu zależy od Ciebie!

Zabawa szarpakiem wyzwoli w psie agresję

Nie wiem, kto to wymyślił, ale zdarzyło mi się usłyszeć podczas zabawy szarpakiem z Tajgą, że trenuję psa do walk, uczę atakować i drażnię. Podobno Tajga miała nawet rzucić mi się do gardła w nocy, kiedy będę spała…

Prawda jest taka, że psy warczą podczas zabawy i nie każde warczenie jest objawem agresji. Szarpak jest dla psa świetna nagrodą za dobre zachowanie. Wspólna zabawa z właścicielem wzmacnia w psie pewność siebie, a relacja z opiekunem staje się bliższa. Jedynie należy uważać, aby nie bawić się z psem, kiedy w pobliżu są inne psy, zwłaszcza jeśli pies broni zasobów.

Pies dostający surowe mięso stanie się agresywny, a nawet może zagryźć właściciela

Smak surowizny oraz zapach i widok krwi zrobią z psa mordercę. Nie wiem, kto to wymyślił i na jakiej podstawie mit ten wciąż jest żywy, ale część ludzi w niego wierzy.

Nawet nie podejmę się próby wyjaśnienia, bo nie ma tu czego wyjaśniać. Można się za to pośmiać.

Psy z czarnym podniebieniem są bardzo agresywne

Ten mit ma tyle wspólnego z prawdą, co ten wyżej o jedzeniu surowego mięsa. Dla pewności sprawdźcie jednak, jakie podniebienie ma Wasz pupil, bo kto wie… Tajga ma niemal całe podniebienie czarne i jeszcze nikogo nie zjadła.

Podobnie ma się sytuacja z czarnym psem. Czarny pies na pewno jest agresywny, a jak jeszcze jest czarny i duży to już w ogóle bestia. Przez tę krzywdzącą opinię w schroniskach jest bardzo wiele czarnych psów, bo przecież są agresywne, więc lepiej wziąć białego lub w łatki. Nie wiem, skąd ludzie biorą takie pomysły.

Jak pies będzie wchodził pierwszy przez drzwi, to za chwilę Cię zdominuje

Z tego samego powodu pies nie może spać w łóżku. Psy nie dążą do zdominowania swojego właściciela. Czasem, jeśli relacja między psem i domownikami jest zaburzona, psy są zmuszone podejmować decyzje, które powinien podejmować właściciel, ale nie jest to dominacją.

Psy potrzebują opanowanego, konsekwentnego i stabilnego przewodnika, w innym przypadku mamy do czynienia z różnymi niepożądanymi zachowaniami psa, które wymagają przepracowania.

Kastracja/sterylizacja jako lek na wszystkie problemy behawioralne

Pies dzięki zabiegowi przestanie być agresywny, nie będzie niszczył, zacznie słuchać, nie będzie uciekał, skończy się ciągnięcie na smyczy. Brzmi znajomo?

Ile znacie osób, które uwierzyły w to, że kastracja/sterylizacja jest lekiem na całe zło i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki skończą się wszelkie problemy bez najmniejszego wysiłku włożonego w szkolenie?

Pies męczy się w bloku i/lub w małym mieszkaniu

Głupstwo! Mieszkamy w małej kawalerce, dwoje ludzi i Tajga, mamy do dyspozycji 25m2. Mój pies z tego powodu nie jest nieszczęśliwy. Psu duże mieszkanie lub dom z ogrodem nie są potrzebne do szczęścia. W domu pies ma być wyciszony i praktycznie przesypiać cały dzień i noc, a nie biegać z pokoju do pokoju.

To na spacerach pies rozładowuje swoją energię i ma być aktywny. W dużym mieście też można bez problemu zapewnić pupilowi odpowiednią dawkę ruchu, trzeba tylko chcieć. Mieszkamy w Warszawie, ale nie ma problemu z porannym 10-15 km spacerem lub treningiem frisbee na pustej parkowej polanie.

Bardziej męczy się pies, który jest więźniem domu z ogrodem i nie wychodzi na spacery, a właściciel nie bawi się z nim, nie trenuje niczego, nie poświęca mu czasu, bo uważa, ze ogródek psu wystarczy.

Jesteś w ciąży lub planujesz dzieci? Musisz pozbyć się psa

Pies jest w mniemaniu niektórych siedliskiem zarazków i brudu, no istna tykająca bomba biologiczna. Jeszcze alergia na sierść. Nie wspomnę już o chęci zamordowania noworodka, które psy planują już od chwili poczęcia dziecka. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie!

Pies i dziecko mogą, a nawet powinny iść w parze, ale trzeba zrobić to mądrze i przygotować pupila na nową sytuację w domu. Paradoksalnie dzieci wychowywane ze zwierzętami są zdrowsze, odporniejsze i rzadziej są alergikami. W dodatku uczą się empatii. Jeśli nie wiesz, jak przygotować psa na pojawienie się dziecka, to zasięgnij porady dobrego behawiorysty.

Psy się same ułożą/ustawią

Nie, psy same się nie ustawią! Zwłaszcza, kiedy jeden z nich jest lękowy lub agresywny. Takie pozostawienie psa samemu sobie niszczy zaufanie psa do nas, bo to do opiekuna należy chronienie psa. Najgorsze jest wepchnięcie szczeniaka w stado psów w parku i pozostawienie go samemu sobie, bo inne psy go nauczą.

Mnie osobiście zawsze irytuje, że ludzie ignorują moje prośby o zabranie psa, kiedy Tajga wyraźnie nie ma ochoty na kontakt. Co słyszę? „Niech go pogoni, dobrze mu tak. A niech go ugryzie, może nauczy się nie podchodzić do psów”.

Ręce – i nie tylko – opadają. Takie zachowanie ma zły wpływ zarówno na psa ustawianego jak i ustawiającego, utrwalają w sobie złe wzorce i niepoprawne zachowania. Ryzykujemy zdrowiem i życiem pupila, bo nie znamy drugiego psa ani jego reakcji, a o pogryzienie nietrudno.

Starego psa nie nauczysz nowej sztuczki

Na naukę nigdy nie jest za późno! Starszy pies dlatego nic nie umie, bo nikt z nim nie pracował i nie nauczył niczego. Znam wiele dorosłych psów, które dzięki odpowiedniemu postępowaniu i kochającemu opiekunowi wiele osiągnęły i zmieniły się nie do poznania.

Śmiać się czy płakać…?

Dobrze, jeśli absurdy i mity o psach, które usłyszymy lub doświadczymy z naszym udziałem są tylko zabawne. Oby łzy towarzyszyły Wam tylko podczas śmiechu, a nie płaczu z bezsilności. Niegroźne dziwactwa są czasami urocze, ale uparte brnięcie i silne trzymanie się fałszywych przekonań i absurdalnych poglądów czy zachowań nikomu nie służy. Jeśli czujecie się na siłach i dysponujecie wiedzą, to gorąco zachęcam do kulturalnej edukacji propagatorów mitów dotyczących psów. Może do kogoś dotrze głos rozsądku, warto spróbować.

Mimo starań, raczej nie udało mi się opisać wszystkich absurdów i mitów o psach, które nadal funkcjonują w społeczeństwie. Mam jednak nadzieję, że rozprawiłam się z tymi najczęstszymi, z którymi zetknął się każdy posiadacz psa.

Autor: Anka & Tajga
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także
  • dwbem
    dwbem 7 sierpnia 2017 o 19:59

    Zgadzam się w 100% z całym artykułem. Mam psy od 50 lat i spotykałam się z tymi wszystkimi absurdami i nie tylko tymi bo miałam owczarki niemieckie 15 lat a od 35 lat mam rottweilery to nie muszę mówić jakie absurdy słyszałam. Wszystkie psy miałam dobrze wychowane, zsocjalizowane i szkolone, nigdy nie stanowiły zagrożenia dla otoczenia ale ja zawsze starałam się unikać ewentualnych konfliktów.
    Choć na komentarz na widok mojej kochającej wszystkich rottki - o idzie ten pies morderca - nie wytrzymałam i odpowiedziałam - oczywiście, właśnie zjadła dziecko na śniadanie. Ludzie oprzytomnieli i zaczęli się śmiać, na szczęście. Ale wyglądali na inteligentnych, dlatego tak zażartowałam.

    • Anka & Tajga
      Anka & Tajga 8 sierpnia 2017 o 11:58

      Dziękuje za komentarz :) Ludzie chyba zawsze będą "w coś" wierzyć, bo tak im łatwiej. Zdobycie wiedzy kosztuje trochę wysiłku. Nasz absurd z komunikacji miejskie, gdzie wymagany jest kaganiec: "taki agresywny, gryzie?". Czasem aż kusi odpowiedzieć "nie, je przez słomkę" ';)
      Pozdrawiam serdecznie :)

  • Sylwia
    Sylwia 8 sierpnia 2017 o 10:29

    Podpisuję się pod tymi bzdurami rękami i nogami. Mam psa w mieszkaniu-dużego rzecz jasna (DONek, dziewczyna). Nie widzę oznak depresji, braku szczęścia i nudy. Pies codziennie wychodzi na długie spacery w różne zakątki miasta, nad rzekę, do lasu. Prowadzam psa w nowe tereny, zawsze to nowe bodźce. W domu ma pełno zabawek w tym tzw. interaktywnych. Sama uczę psa nowych sztuczek (trafiłam kiedyś na kiepskiego tresera, fanatycznego wyznawcę teorii dominacji ale to pośrednio dzięki niemu zainteresowałam się zoopsychologią i zaburzeniami behawioralnymi, kończę właśnie kierunek technik wet. a później chcę ukończyć kurs dla behawiorystów i zająć się rehabilitacją psów). Ile razy ludzie łapali się za głowę kiedy słyszeli, że mam owczarka w mieszkaniu. A pies jest zadowolony z życia bo w przeciwieństwie do tych co mieszkają w domach z ogrodem codziennie ma nowe wyzwania i przygody. A to wiewiorę oszczeka, a to sarnę pogoni a to kaczki przegoni nad rzeką. Odkrywamy razem okolice bliższe i dalsze. Z psami o czarnym umaszczeniu lub czarną śluzówką jest tak, że gen odpowiadający za produkcję tego barwnika wpływa na odporność takiego osobnika ( te które mają czarną śluzówkę są ogólnie zdrowsze). Zabawa szarpakiem to jeden z najlepszych sposobów na wzmocnienie więzi z psem ( pod warunkiem, że pies zawsze ale to zawsze wygrywa-pies was będzie za to uwielbiał, jest to też doskonały sposób na naukę komend "weź" , " zostaw" lub "oddaj" czy "puść"i jest to też jeden z najlepszych sposobów na podniesienie pewności siebie u lękliwego psa)

    • Anka & Tajga
      Anka & Tajga 8 sierpnia 2017 o 12:02

      A pies pewnie podpisuje się łapami ;) cieszę się, że post się podoba. Dobrze, że coraz więcej jest świadomych opiekunów psów, którzy nie wierzą w te i inne mity. Prawdą jest to, że posiadanie psa w mieście, w bloku wymaga od człowieka więcej wysiłku, bo trzeba z tym psem wyjść, zorganizować mu czas. Niestety nie każdy biorąc psa zdaje sobie z tego sprawę i jest na to gotowy...
      Pozdrawiam serdecznie :)

  • May
    May 9 sierpnia 2017 o 16:01

    Zgadzam się z całym wpisem. Mieliśmy czarnego psa i ludzie omijali go szerokim łukiem mimo, że był najłagodniejszym stworzeniem na świecie.. Teraz mamy kundelka biszkoptowy futerku i wszyscy pchają się do niego z łapami, nawet jeśli prosimy żeby dać mu spokój. To psiak ze schroniska i różnymi przejściami i nie zawsze ma ochotę na to żeby obcy ludzie go dotykali i ma do tego prawo. Ale przecież on tak łagodnie wygląda...mam wrażenie,że pewnych rzeczy ludziom się nie przetłumaczy... To przecież tak jakby wierzyc,że bruneci są bardziej agresywni niż blondyni...kosmos. A szarpali są super! Pozdrawiam

    • Anka & Tajga
      Anka & Tajga 9 sierpnia 2017 o 16:42

      Czarne pieski bardzo na tym cierpią, ludzie nie chcą adoptować czarnego "agresywnego" psa :( A to wyciąganie rąk, cmokanie i próby głaskania obcych psów to masakra. Moja suka ostentacyjnie się odwraca i unika dotyku. Spuszczona ze smyczy nie podchodzi do obcych. Nawet jak chcą jej dać coś do jedzenia. Ludzie dopiero rozumieją, jak zapytam ich a gdyby Państwa ktoś gonił po parku, głaskał i klepał byłoby fajnie? Albo Wasze dzieci - nagle przychodzi opamiętanie, że faktycznie psy też tego mogą nie chcieć. Pies to nie maskotka. Może kiedyś mentalność ludzi się zmieni...? Pozostaje nadzieja, że tak.
      Pozdrawiam :)

  • Jakub
    Jakub 9 sierpnia 2017 o 20:07

    >>Często tworzą je ludzie niemający pojęcia o psach oraz ich behawiorze<<
    O psach i o czym?

    • Aleksandra Więcławska
      Aleksandra Więcławska 9 sierpnia 2017 o 23:32
      • Anka & Tajga
        Anka & Tajga 10 sierpnia 2017 o 08:47

        Dziękuje za czujność Pani Aleksandro :) Mylnie założyłam, że behawior jest pojęciem zrozumiałym wśród psiarzy.

  • Paulina
    Paulina 9 sierpnia 2017 o 22:05

    Zgadzam się w 100%. Kiedyś moja Fela akceptowała lub też nie (nigdy nie była specjalnie przyjazna dla innych psów) psy bez względu na płeć. Raz spięła się mocniej z suką, a ja uwierzyłam w stereotyp i od tej pory muszę się pilnować, żeby nie sztywnieć na podbiegające suki, a Fela oczywiście je atakuje. Atakuje również samce, bez mojego spięcia, ale gdzieś w głowie stereotyp mi pozostał. Nie znoszę również tekstów "a dobrze mu tak, niech go pogoni" na prośbę o zabranie psa. Nie mam siły tłumaczyć innym, że to u mojego psa tylko utrwala niewłaściwe wzorce zachowania....

    • Anka & Tajga
      Anka & Tajga 10 sierpnia 2017 o 08:51

      Trzymam kciuki za dalszą pracę z Felą, Pani życzę wytrwałości, cierpliwości, opanowania i mniej stresu, bo on nie pomaga naszym psom. Nie odwoływanie psów to plaga :( Ludzie myślą, że oduczą czegoś psa wykorzystując nasze psy, które później my musimy resocjalizować po tych akcjach... ręce opadają.
      Pozdrawiam :)

  • Maciek i Tango
    Maciek i Tango 11 sierpnia 2017 o 14:53

    Bardzo potrzebny i dobry artykuł. My jednak z Tangusiem (7 lat, 45kg, owczarek wieloowocowy) wolimy wiedzieć czy z naprzeciwka nadchodzi pies czy suka. Z suczką mamy o wiele większe szanse na pokojowe spotkanie natomiast samce raczej staramy się obchodzić w bezpiecznym dystansie.

    • Anka & Tajga
      Anka & Tajga 11 sierpnia 2017 o 19:28

      Dziękuje. Każdy opiekun psa zna go najlepiej i wie lub może przewidzieć jak się zachowa w danej sytuacji lub podczas spotkania z psem. Grunt to nie dopuszczać do niebezpiecznych sytuacji. Głaski dla Tangusia :)
      Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *