My tylko na pazurki…

Wizyta "na pazurki" jest krótka, ale zarazem bardzo trudna, choć nie zawsze. Dlaczego jednym psom pazury same się ścierają, a innym trzeba je regularnie przycinać?

Obcinanie pazurów jest ważne u piesków, które sobie ich wystarczająco nie ścierają. Wtedy przychodzą na szybką wizytę „na pazurki”. Jakie to psy? Po pierwsze, są to lekkie pieski, takie jak pinczerki. Ich masa ciała zwyczajnie nie pozwala na odpowiednio silne tarcie o chodnik, więc pazury wyrastają na tyle, że zaczynają stanowić problem.

Następną grupą są psy, które mają dużo sierści między palcami. Działa ona wtedy jak amortyzacja i u nich też dochodzi do znacznych przerostów pazurów.

Kolejny typ psów z długimi pazurami to psy podwórzowe albo takie, które wychodzą głównie na trawiaste i miękkie wybiegi. Wtedy pazurki nie mają możliwości skracać się samoistnie.

Niektóre znoszą to z godnością

Niektóre psy znoszą z godnością obcinanie pazurów. Czasem się trochę denerwują, ale zasadniczo taka wizyta jest króciutka. Sprawna pomoc właściciela jest nieoceniona w takich przypadkach.

A co z tymi psami, które sobie nie dają tego zrobić? I dlaczego? Psy zwykle muszą zostać nauczone tego, że lekarz będzie je dotykał. To najprawdziwsza nauka obsługi przez lekarza, czyli np. dotykania łap, zaglądania w uszy czy zęby. Te wszystkie czynności są kompletnie nienaturalne, nic więc dziwnego, że pies – w najlepszym przypadku – boi się tego. Gorzej, gdy jest agresywny albo boi się tak, że nie można sobie poradzić z przytrzymaniem go. Badanie psa „nieobsługiwalnego” jest zwyczajnie niewiarygodne, a bez badania klinicznego postawienie diagnozy może być niemożliwe.

Tak samo jest z pazurami. Jak pewnie każdy z czytelników wie, nie można ich przyciąć za krótko, bo zaczną krwawić. Czemu tak się dzieje? W puszce pazura znajduje się naczynie krwionośne i nerw. To ten drugi stanowi większy problem. Skaleczenie nerwu wywołuje silny ból, który pies zacznie kojarzyć z korekcją pazurów. Wystarczy więc psa raz zranić, a następnym razem będzie bał się jeszcze bardziej!

Jasne są proste

Jeśli pazurek jest jasny, to sprawa jest prosta – widać, gdzie przebiega naczynie i pazur obcina się poniżej. Niestety wiele psów ma ciemne, a nawet czarne pazury. Wtedy zwykła korekcja przerośniętych pazurów już nie jest taka prosta. Na szczęście lekarze mają swoje sposoby na to, aby ich nie zaciąć.

Trzeba jednak pamiętać, że weterynarz jest tylko człowiekiem, a nie magikiem, i w jego pracy czasem trzeba mu pomóc. Jeśli pies będzie się szarpał, niestety o zbyt krótkie przycięcie – i tym samym skaleczenie – pazura nie jest trudno! Czasem jest to kwestia milimetra…

Co możemy zrobić?

Po pierwsze, warto już od szczeniaka przyzwyczajać psa do dotykania łapek i przycinania pazurów. To bardzo ułatwi sprawę, gdy pies dorośnie. Poza tym należy zaufać lekarzowi, że wie, co robi i pomóc mu w pracy. Im szybciej wizyta się odbędzie, tym szybciej minie stres z nią związany i pies pójdzie do domu. Trzeba o tym pamiętać.

I najważniejsze – należy dobrze przygotować się do wizyty i grzecznego pacjenta nagrodzić czymś pysznym!