Niespodzianka - suczka w ciąży

Niespodzianka!

Jakiś czas temu do przychodni weterynaryjnej przyszła przemiła właścicielka niewielkiej, kilkuletniej suczki. Profilaktyczna wizyta, mająca na celu sprawdzenie, czy z małą Pusią jest wszystko w porządku, skończyła się nie lada niespodzianką.

Ale od początku. Suczka – kundelek – jakiś czas temu przybrała na wadze. Na początku nie było to widoczne, bo Pusia, zgodnie z imieniem, była dość puchata. Jednak w pewnym momencie rosnąca masa ciała pieska zaniepokoiła panią Monikę, postanowiła się więc poradzić specjalisty.

Przebadaliśmy psa, obejrzeliśmy z każdej strony, przeprowadziliśmy dokładny wywiad, czy przypadkiem nie jest przekarmiana. Badanie kliniczne, osłuchiwanie serca, podstawowe badanie krwi, dodatkowo badanie hormonów tarczycy (zdarza się, że tak jak u ludzi, dochodzi do niedoczynności tarczycy, a co za tym idzie, pojawia się szereg objawów, między innymi wzrost masy ciała; mówi się wtedy, że zwierzę tyje jakby z powietrza) nie przyniosły rozwiązania. Nic nie wskazywało na chorobę.

Niespodzianka małej biegaczki

Wtedy przyszła pora na USG jamy brzusznej i to był strzał w dziesiątkę! Szybko okazało się, w czym tkwi problem. Badanie uwidoczniło, że to nie choroba jest przyczyną zwiększonej masy ciała Pusi, a ciąża! Zdziwienie właścicielki było ogromne, bowiem codziennie obie trenowały, biegały po kilka kilometrów.

Pusia nigdy nie zostawała w tyle, zawsze radosna i w dobrej kondycji, bez nadmiernego zmęczenia kończyła trasę przed panią Moniką. Regularny, dość forsowny trening jak na małego psa na szczęście nie wpłynął negatywnie na jej odmieniony stan.

Wakacje z atrakcjami

Później pani Monika przypomniała sobie, że jakiś czas temu oddała Pusię pod opiekę przyjaciół, gdy sama miała wyjazd służbowy. To wtedy Pusia musiała uciec z posesji, gdy akurat miała cieczkę. Nie była podejrzewana o takie historie, zwłaszcza że sunia miała już ładnych kilka lat na karku i nigdy nie wykazywała nawet minimalnego zainteresowania chłopakami.

Cała historia na szczęście skończyła się dobrze. W niedługim czasie urodził się jeden szczeniaczek. Konieczne było cesarskie cięcie, bo, jak to bywa z pojedynczymi ciążami u psów, urósł zbyt duży, aby urodzić się w sposób fizjologiczny.

Kastracja, kastracja i jeszcze raz kastracja

Historia ta pokazuje, że nawet najbardziej pilnowana suka, taka, której nigdy byśmy nie podejrzewali o niespodziankę, może nas zaskoczyć. Przytoczona opowieść skończyła się dobrze, ale należy pamiętać, że gdyby nie czujność właścicielki i przeprowadzone badania, a w konsekwencji cesarskie cięcie, sytuacja mogłaby się skomplikować. Gdyby suczka zaczęła rodzić, a właścicielka nie zareagowała w porę, prawdopodobnie doprowadziłoby to do śmierci Pusi i szczeniaka.

Poza tym dla zdrowia każdej suki najlepsza jest kastracja, i to w dość wczesnym wieku. Ogranicza to występowanie nowotworów gruczołów mlekowych i innych schorzeń, takich jak ropne zapalenie macicy.

Autor: Z życia weterynarza
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników