Mój pies będzie miał operację! Czy powinienem się bać?


Poza standardowymi zabiegami lekarsko-weterynaryjnymi, takimi jak szczepienia czy badanie kliniczne, w przychodni przeprowadzane są oczywiście także zabiegi operacyjne. Co trzeba wiedzieć o zachowaniu psa po operacji? Na co zwrócić uwagę?

Do operacji należy się przygotować, bez względu na to, czy jest się psem, czy… człowiekiem. Każda osoba, która miała wątpliwą przyjemność przebywać w szpitalu i oddać się w ręce chirurga, dobrze o tym wie! W zależności od rodzaju zabiegu wcześniej należy wykonać szereg badań. Podstawowe to badanie krwi i EKG serca. Dokładnie to samo tyczy się naszych zwierząt, z tym że u zwierząt wykonuje się raczej echo serca niż EKG. Dlaczego?

EKG czy echo?

EKG to zapis elektrycznej pracy mięśnia sercowego. Echo serca to odpowiednik USG – całe serce, jego pracę i wygląd widać na ekranie. Również wady i choroby – takie jak niedomykalność zastawek, które mogą wywoływać upośledzenie wydolności organizmu, ewentualne rozrosty i nowotwory. Echo to badanie bardziej kompleksowe. Z punktu widzenia bezpieczeństwa psa podczas zabiegu nie należy rezygnować z tych badań. Może to niekiedy uratować psu życie, a i anestezjologowi ułatwia zadanie bezpiecznego znieczulenia pacjenta do operacji.

Co po operacji?

Wielu opiekunów martwi się, jak zajmą się psem po zabiegu i na czym ta opieka ma polegać. Pytają mnie, czy mają brać wolne w pracy na opiekę nad pupilem. Nie dziwią mnie te pytania. Człowiek zwykle zostaje w szpitalu pod okiem lekarzy. Ze zwierzętami jest inaczej. Oczywiście zdarzają się zabiegi, po których pies zostaje w szpitalu na noc pod opieką lekarzy. Ale zdecydowanie nie jest to regułą z kilku powodów.

Przede wszystkim mało lecznic oferuje nocną opiekę, a pies nie może zostać sam w szpitalu. To jest możliwe jedynie w placówkach całodobowych. Kolejna sprawa to to, że zwierzęta znacznie gorzej znoszą przebywanie poza domem, w dodatku bez właściciela, którego kochają. Zwyczajnie nie rozumieją, czemu zostały „porzucone”. Trzecim, ale prawdopodobnie nie ostatnim powodem jest fakt, że zwierzęta dużo lepiej znoszą znieczulenie i zabiegi niż ludzie. Niejednokrotnie właściciele – jak i lekarze – dziwią się, jak pies po poważnym zabiegu może następnego dnia biegać. Opiekunowie mają nawet trudności w utrzymaniu pupila w miejscu. Sama pamiętam pieska, który przebywał u mnie w domu na tymczasie. Był po amputacji łapki. Następnego dnia po zabiegu próbował biegać na trzech, które mu pozostały. Zwierzęta są niezniszczalne!

Wypis i do domu

Przy wydawaniu zwierzaka po operacji lekarz daje wypis, a wszelkie zalecenia omawia z opiekunem. Czy coś może zaskoczyć? Zwierzak po znieczuleniu jest osłabiony. Ja zwykle żartobliwie mówię, że jest jak po „dobrej imprezie”. Lekko się chwieje, może się potknąć, być mniej kontaktowy – ale zawsze z lecznicy wypuszczany jest w pełni wybudzony, wychodzi na własnych łapach.

Mogą się zdarzyć incydentalnie wymioty czy mdłości. Kto z ludzi nie miał mdłości po narkozie? To zrozumiałe. A do tego nie wolno psa karmić. Czemu? Ponieważ podczas znieczulenia „spać” idzie cały organizm, przewód pokarmowy także. Nakarmienie psa niedługo po sedacji prawie na pewno skończy się wymiotami. A te są bardzo niebezpieczne dla śpiącego zwierzęcia, bo może się zachłysnąć.

Strach przed operacją

Niejednokrotnie opiekun odbierający pupila z zabiegu zdziwiony pytał, czy psiak coś miał robione w łapę. Na początku ja byłam równie zdziwiona, bo w pierwszej chwili nie wiedziałam, o co chodzi. Rzecz dla mnie oczywista wprawiała w niepokój właściciela. O co chodzi? Po zabiegu pies zwykle ma w łapce zostawiony wenflon, a żeby go nie wygryzł – ukrywamy go pod opatrunkiem. Pozostaje wyłącznie dla bezpieczeństwa i zdejmowany jest następnego dnia na kontroli.

Operacja u psa zawsze wywołuje strach u właściciela zwierzaka. Nic w tym dziwnego! Odbiega to od normalnego życia codziennego psa i jego opiekuna. Ale nie należy się zabiegów bać. Dobrze przygotowany pacjent jest bezpieczny. A i opieka pooperacyjna nie jest wcale taka trudna.