Smycz - 5 najbardziej nielubianych sytuacji - PSY.pl - portal o psach
Smycz

Smycz – 5 najbardziej nielubianych sytuacji

Są sytuacje, kiedy smycz staje się dla nas udręką, nawet jeśli nasz pies opanował umiejętność chodzenia na luźnej smyczy. Przytrafiają się każdemu i większość z nas znalazła się w nich przynajmniej raz w życiu.

Jakie to sytuacje? Co musisz wiedzieć o chodzeniu z psem na smyczy i samej smyczy, która potrafi sprawiać kłopoty?

1. Metalowe okucia zimą

Wydawanie smaczków w rękawiczce jest niewygodne, ale jest przynajmniej ciepło. Z kolei bez rękawiczki zręczność naszych dłoni wzrasta. Jednak co potrafi zrobić niska temperatura z obślinioną dłonią, każdy psiarz doskonale wie. Bo właśnie w momencie takiego termicznego dyskomfortu smycz często przelatuje nam przez palce, uderzając nas metalowym okuciem.

Prawdopodobnie każdy opiekun psa choć raz w życiu poczuł to na własnej skórze, a w oczach stanęły mu łzy. Bynajmniej nie z miłości do swojego psa.

2. Nieporęczna flexi

Flexi to smycz dość dyskusyjna. Ma swoje zalety, ma też swoje wady. Jedną z największych jest ciężar. Ile razy już widziałam, jak mocniejsze szarpnięcie psa przyczyniło się do wypadnięcia uchwytu z dłoni właściciela. I ten rozstępujący się tłum ludzi na widok rozpędzonego psa, który ciągnie za sobą zagrażające życiu i zdrowiu wahadło w postaci obudowy flexi…

Jest to również poranny rytuał mojego sąsiada z góry. Dzień w dzień, o szóstej rano, pies żądny spaceru wyrywa na klatkę, być z łoskotem zbiegać w dół. Plus jest taki, że przynajmniej nie muszę nastawiać budzika.

3. Poplątało się

Teoretycznie psy nie powinny witać się na smyczy. Zwłaszcza napiętej. Czasami jednak sytuacja jest niespodziewana lub warunki na tyle niesprzyjające (bliskość ruchliwej ulicy), że jedyne na co możemy pozwolić, to taki właśnie kontakt.

I choć początkowo zaczyna się nieśmiało, w przeciągu kilku sekund psy są jedną wielką plątaniną taśmy. Ich łapy, ogony, nasze nogi… A im bardziej próbujemy je rozplątać, tym bardziej się zaplątujemy.

4. Oj, łapka się zahaczyła!

Smycz ma już to do siebie, że gdy pies zmienia odległość od nas podczas spaceru, smycz skraca się lub wydłuża. Dość częstym efektem tego jest znalezienie się smyczy pomiędzy psimi łapami. Przednimi czy też tylnymi. To właśnie wtedy zaczyna się taniec z psem. Próba podejścia do psa w pozycji skurczonej, zatrzymanie go, podniesienie łapki, odplątanie smyczy po to, żeby za kolejne 20 sekund sytuacja się powtórzyła.

Do tej pory waham się, co wymaga od psa większej cierpliwości – spacer z majdającą pod brzuchem smyczą, czy ciągłe próby jej odplątania.

5. Trzymać czy puścić?

Podjęcie tej kluczowej decyzji przeważnie spada na nas niespodziewanie. Na przykład gdy walczymy o czystość białej sierści naszego psa. Puścić smycz i pozwolić mu się wytaplać w błocie, czy trzymać i samemu się na nim poślizgnąć? Trzymać goldena, który zaraz będzie przeskakiwał przez rów i do niego wpaść, czy puścić smycz, a potem stracić godzinę na próbie przywołania psa? Oj, ciężkie to decydowanie, ciężkie.

A Wy czego najbardziej nie lubicie?

Autor: Grzeczni Podopieczni
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *