Kiedy suka myśli, że ma szczeniaki

Kiedy suka myśli, że ma szczeniaki… cz.2

Sterylizować czy nie sterylizować? Oto jest pytanie...

Przeczytaj najpierw część 1. – KLIK!

Dialog o mleku w gruczołach suczki z kolejną ciążą urojoną miał swoją kontynuację.

– Kiedy pan ją wysterylizuje? – zapytałam trochę zaczepnie po tym, jak w karcie pacjentki przeczytałam, że ciąża urojona pojawia się u niej od 2 lat, dwa razy w roku, czyli po każdej cieczce.
– A po co sterylizować?
– Tu nastąpiła długa przemowa, której nie będę przytaczała, bo była o tym mowa w pierwszej części artykułu (link powyżej).
– No tak… A ile to kosztuje?
– U suki tej wielkości jest to koszt kilkuset złotych.
– No właśnie, to strasznie drogo. Kiedyś były darmowe te zabiegi.

Czy to rzeczywiście za drogo?

Tu mnie coś tknęło. Suka rasowa, swoje na pewno kosztowała, a dla właściciela zabieg pozytywnie wpływający na zdrowie i samopoczucie psa jest za drogi.

Ale właściciele są różni i mają różne podejście. Niektórzy boją się, że to bolesne i niepotrzebne narażanie psa na ból pooperacyjny. Oczywiście, jest pewien dyskomfort, ale nigdy nie zostawia się zwierzaka bez leków przeciwbólowych, więc ten argument mnie nie przekonuje.

– Proszę pana, zabiegi były darmowe i nadal są. Należy dowiedzieć się w urzędzie gminy. Dużo naszych klientów już z tego skorzystało. Trzeba się dowiedzieć, jakie są wymogi, aby otrzymać bon i jakie lecznice biorą w tym udział. My akurat nie prowadzimy tej akcji.
– Wie pani, bo to jest bez sensu. Promuje się tych, co się znęcają nad zwierzakami i pójdą sobie na taką akcję i im wysterylizują za darmo. A takim porządnym właścicielom to się każe płacić.
– Nie ma rozróżnienia i nikt nie sprawdza, jakim się jest właścicielem. Tak naprawdę posiadanie psa to nasz przywilej i wiążące się z tym obowiązki, również finansowe, a akcje sterylizacji są wyłącznie dobrą wolą gmin i dzielnic.
– Oj, co pani opowiada! Przecież to wszystko powinno być za darmo…

Czy powinno być?

Moje zdanie jest inne. Gdy kupujemy samochód, to nikomu nie każemy płacić za wymianę opon czy inne rzeczy, które mogą się popsuć. Zwierzę to nie rzecz, więc niech nikogo to porównanie nie zraża, ale myślę, że jest bardzo obrazowe. Tym bardziej nie potrafię zrozumieć, jak można oczekiwać, że wszystko będzie za darmo.

Akcje sterylizacyjne są w większości miast w Polsce. Moim zdaniem powinny być skierowane właśnie do mniej zamożnych ludzi, którzy już mają zwierzę albo przeprowadzane u bezdomniaków. Każdy z nas, zanim podejmie decyzję o przygarnięciu lub kupnie psa/kota, powinien przemyśleć, czy stać go na taki luksus.

Autor: Z życia weterynarza
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników
Przeczytaj także