Czekamy na wyroki

Zarzuty przedstawiono kierownikowi schroniska i pracującemu tam weterynarzowi. Do masowego uśmiercania psów w legnickim schronisku miało dochodzić w latach 2002-2004. W tym czasie uśpiono połowę spośród blisko 3 tysięcy przyjętych do schroniska psów.

– Ze względu na bałagan w dokumentacji nie jesteśmy w stanie stwierdzić, ile z tych eutanazji było nieuzasadnionych, ale zarówno zeznania świadków, czyli pracowników schroniska, jak i dane z innych schronisk wskazują, że legnicka placówka nie funkcjonowała w tym zakresie prawidłowo – powiedziała Liliana Łukasiewicz rzeczniczka
Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

W śledztwie ustalono, że schronisko było przepełnione, a jego podopieczni nie mieli odpowiednich warunków. Ich kojce nie były zadaszone, a budy nie dawały schronienia zwierzętom, co powodowało, że w przepełnionych klatkach psy i koty zagryzały się nawzajem. Według aktu oskarżenia, w schronisku nie leczono psów, a półgodzinne wizyty weterynarza sprowadzały się do wyznaczania i dokonywania eutanazji, z których większość była nieuzasadniona. (PAP)