Darowane życie - Psy.pl

Darowane życie

Co roku wysyła się z Polski tysiące koni na rzeź. W strasznych warunkach jadą głównie do Włoch i Francji. Komitet Pomocy dla Zwierząt w Tychach stara się im pomóc

Inicjatorami utworzenia Komitetu byli Dorota Szczepanek i Dominik Nawa z Tychów. Zaczęło się od tego, że za pieniądze zebrane w jednej z tyskich szkół wykupili dwa konie. Z czasem dołączyły do nich inne osoby chcące ulżyć cierpieniom zwierząt. Dziś organizacja, prócz ratowania koni, zajmuje się również wszechstronną pomocą zwierzętom chorym, rannym, katowanym przez ludzi. Prowadzi również akcje, propagujące humanitarne obchodzenie się ze zwierzętami, interweniuje w drastycznych przypadkach. Członkowie Komitetu przeprowadzają częste kontrole targu koni rzeźnych w Bodzentynie i samochodów transportujących zwierzęta rzeźne. Jako organizacja, która nie otrzymuje żadnych dotacji od instytucji państwowych i gminnych, Komitet może liczyć wyłącznie na pomoc i wsparcie prywatnych osób i firm. Podstawą działalności jest hojność sponsorów, jak również praca i poświęcenie jego członków.

Odra czuje się lepiej
15-letnia klacz Odra przeszła właśnie ciężką operację w prywatnej gliwickiej klinice dla koni. Zanim trafiła do „Przystani Ocalenie” długie lata pracowała w hipoterapii. Jednak gdy zachorowała na ochwat – groźną chorobę kopyt, właściciel postanowił oddać ją na rzeź. Pozbawiona miejsca w stajni klacz stała przez kilka dni przywiązana do drzewa. Komitet wykupił ją. Przez rok leczono jej kopyta, jednak dopiero operacja dała jej szanse na odzyskanie sprawności. Koszty były ogromne, ale opłaciło się – Odra czuje się już lepiej. Fortka, jednorocznego ogierka wykupiono z targu końskiego w Bodzentynie w listopadzie ub. r. Został tam przywieziony na niestabilnej, zbitej z desek przyczepce ciągniętej przez traktor. Stał krótko uwiązany i czekał aż nadejdzie pora załadunku do jednego z TIR-ów. Był brudny, wystraszony, pokaleczony, zapasiony parowanymi ziemniakami. W efekcie takiej diety, w czasie miesięcznego pobytu w przytulisku miał już kilka zagrażających życiu kolek.

Czekają na ratunek
Niejednokrotnie działacze tyskiego Komitetu interweniowali w przypadkach znęcania się nad zwierzętami. Po jednej z takich akcji w przytulisku znalazł się Węgielek, dwudziestoletni wałach, który przewrócił się z wycieńczenia na jednej z ulic Zabrza w marcu 2003 roku. Ten stary i wyniszczony chorobami koń ciągnął trzytonowy wóz z węglem. Leżał przez kilka godzin na ulicy nie mogąc ponownie wstać. Wezwany weterynarz stwierdził krańcowy stan wycieńczenia. Zwierzę zostało przetransportowane w pozycji leżącej do schroniska. Obecnie jego stan poprawił się na tyle, że mimo uszkodzonych ścięgien spaceruje swobodnie po pastwisku. Decyzją Prezydenta Miasta Zabrze Węgielek został odebrany właścicielowi. W Ćwiklickiej „Przystani Ocalenie” mieszka kilkanaście spośród trzydziestu dwóch ocalonych koni. Reszta trafiła do osób, które zapewniły im właściwą opiekę. Kilka uratowanych koni doczekało się sponsorów, co bardzo odciążyło kasę Komitetu. Inne wciąż czekają na swoją „finansową opiekę”.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *