Gwarki przed mikrofonem

III Międzynarodowemu Festiwalowi Kataryniarzy w Kielcach towarzyszyły ptaki, zwłaszcza najczęściej kojarzone z katarynką papugi wszelkich odmian. Ale prawdziwą atrakcją były gadające gwarki

– Gwarki są w domu najważniejsze, to pełnoprawni członkowie rodziny – twierdzi hodowca. Tymi egzotycznymi ptakami, będącymi azjatycką odmianą szpaka (gracula religiosa) zajmuje się od 15-tu lat. W tym czasie przez jego dom przewinęło się 40 gwarków, ale ostatnia para: Niuniek i Ogonek podbiła serce pana Stefana. Nawet nie dlatego, że dwukrotnie zdobywała mistrzostwo Polski i wygrywała różne konkursy, np. na najmądrzejszego ptaka.

Mówią i śpiewają
Stefan Śmietański delikatnie wyjmuje z samochodu przykrytą kocem klatkę z czarnymi jak smoła ptakami. Pierwsze, co zwraca uwagę, to ich ślicznie wybarwione dzioby. Gwarki natychmiast witają swego pana, pokrzykując radośnie: „kochany, kochany!”.
Fenomen pary gwarków polega na tym, że nie obawiają się telewizyjnego studia i licznej publiczności. Po prostu siadają na ręce pana Stefana i bez żadnego skrępowania zaczynają „mówić”. W razie potrzeby mogą nawet „zaśpiewać” polski hymn. Nie bez przyczyny dziennikarze nazwali je „najlepiej oswojonymi z mikrofonem ptakami Europy”.

Intuicja świętych ptaków
Z gwarkami pan Śmietański zetknął się po raz pierwszy, gdy jako dziecko odwiedził warszawskie zoo. Od razu zakochał się w nich. Pasja hodowcy zrodziła się w Tajlandii, gdzie miał okazję obserwować je w naturze. Gwarki żyją zwykle ok. 12-tu lat, ale kochane i starannie pielęgnowane przez właściciela mogą dożyć nawet 25-ciu. Pan Stefan bardzo na to liczy.
– Gwarki mają niezwykłą intuicję, rzadko spotykaną u innych ptaków. Nie bez powodu w Indiach uznano je za święte ptaki. Ale ich wrodzoną inteligencję trzeba regularnie wzmacniać różnymi bodźcami. Dlatego staram się je zabierać wszędzie. Idę do restauracji, biorę je ze sobą. Jadę do Świnoujścia, one jadą ze mną – mówi Śmietański.

Z katarynką w tle

Gwarki nie tylko występują w telewizji i radio ale towarzyszą „najbardziej zakręconym ludziom w Polsce”, czyli kataryniarzom.
Do udziału w kataryniarskim tournee zachęcił pana Stefana Piotr Bot, warszawski kataryniarz, któremu zawsze towarzyszy seledynowa papuga. Dzięki pasji takich ludzi jak Piotr czy Przemysław Predygier, organizator festiwali, katarynka przeżywa swój renesans. A bez gwarków trudno sobie taki rodzaj rozrywki wyobrazić.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *