Hawański psi wnuczek - Psy.pl - mamy nosa!

Hawański psi wnuczek

Było w tym psie coś niezwykłego, choć na pierwszy rzut oka nie potrafiłam określić co

Miał dość sympatyczne spojrzenie, gęstą żółtą sierść i szpiczaste uszy. Siedział na wąskim chodniku przed drewnianymi drzwiami, ale nie wydawał się na nikogo czekać. Po jego obu stronach jak wierne wartowniczki czuwały dwie pulchne Kubanki.

Nagle zrozumiałam, dlaczego ten widok wydał mi się intrygujący: strażnikami wejść do ważnych miejsc niedostępnych dla zwykłych śmiertelników – takich jak zamki czy królewskie pałace – były zwykle lwy albo psy, tymczasem tutaj na kubańskiej ulicy funkcję strażniczek pełniły dwie kobiety. Co w takim razie robił między nimi ten miły rudy pies?

Podeszłam bliżej. Tajemnicze wysokie drzwi z pewnością nie prowadziły do pałacu. Były odrapane i zniszczone, a z rogu wystawał pęk grubych kabli. Za nimi kryło się zapewne typowe kubańskie mieszkanie, z wysokimi i wąskimi pokojami, usytuowanymi jeden za drugim, od skromnego salonu aż po sypialnię i kuchnię. Sekret nie mógł się więc kryć za drzwiami, ale przed nimi.

– Jaki ładny pies – zagadnęłam, podszedłszy bliżej. – I sławny – dodała jedna z Kubanek. – Jest w prostej linii potomkiem psa przyjaciela naszego Komendanta. Zmarszczyłam brwi, próbując rozwikłać tę dość skomplikowaną informację. El Comandante, czyli Komendant, to powszechnie używane na Kubie określenie prezydenta Fidela Castro. Ale kim był jego przyjaciel i dlaczego pies przyjaciela miałby być sławny? Kubanki porozumiały się wzrokiem, przekazując sobie w ten sposób informację w stylu: „Ach, ci Europejczycy, wszystko im trzeba tłumaczyć!”. A potem jedna z nich cierpliwie wyjaśniła:

– El Che podarował swojej narzeczonej pieska. To było dawno temu, a ten Wróci jest jego wnuczkiem. – Jest wnuczkiem psa Ernesta Che Guevary? – powtórzyłam i nagle rozjaśniło mi się w głowie. Rzeczywiście Ernesto Che Guevara podarował kiedyś w prezencie swojej narzeczonej szczeniaka, którego przywiózł jej na motocyklu. Piesek nazywał się Wrócę i miał symbolizować szczerość uczuć Ernesta, bo choć kochał on swoją narzeczoną, to właśnie wyruszał w podróż po Ameryce. Tylko że… Spojrzałam znów na żółtego psa i strzegące go kobiety. – Ale przecież on wtedy mieszkał w Argentynie – powiedziałam.

– To jest on – powtórzyły uparcie Kubanki. – Wnuczek psa przyjaciela naszego Komendanta. Podziękowałam za rozmowę i ruszyłam dalej. Właściwie to było całkiem prawdopodobne. Kuba jest tak pięknym miejscem, że być może – podobnie jak Ernesto Che Guevara – potomek jego psa też zapragnął zostać tam na zawsze.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *