Imiona dla psów. Wszystko, co powinien o nich wiedzieć każdy psiarz!

Abaj, Abdullah, Abi, Abil, Abram, Adar, Agat… i tak dalej, aż do litery zet – imiona dla psów dają nieskończone możliwości, jeśli chodzi o pomysłowość właścicieli. Jednak ten olbrzymi wybór wcale nie ułatwia nam zadania, bo – wiadomo – czasami od przybytku głowa boli…

To, jak wołamy na psa, świadczy nie tylko o naszym zwierzaku, ale i o nas. Określa temperament właściciela, jego inteligencję czy stosunek do świata – tłumaczy Andrzej Kłosiński, psycholog zwierzęcy.

Imiona dla psów z Wielkiej Brytanii

Jeśli wybieramy się do pracy do Wielkiej Brytanii i zamierzamy zabrać z sobą szczeniaka, możemy mu nadać któreś z popularnych tam imion. W klinice weterynaryjnej w Gloucestershire przeanalizowano kilka tysięcy kart pacjentów.

Okazało się, że najpopularniejsze imiona dla psów na wyspach to: Ben, Jack, Sam, Murphy, Max, Jasper, Jake, Duke, Barney, a dla suk: Molly, Millie, Penny, Megan, Holy, Jess, Meg, Phoebe, Tess, Lara.

Magiczne i modne 

Już w XVII wieku właściciele czworonożnych pupili w Polsce miewali kłopoty z wymyślaniem imiona dla psów. Porady, jak nazwać ogary, mogli znaleźć u Jana Ostroroga („Nomenklatura ogarów”), który podsuwał im do wyboru ponad 300 imion. Wiele z nich miało mieć magiczne znaczenie. Wierzono, że imiona mogą chronić zwierzęta przed chorobami, np. wścieklizną. Wystarczyło nazwać czworonoga tak jak rzekę – Dunaj, Wisła, Warta, Wołga – a mógł być wolny od tej strasznej choroby. Oprócz psów „rzecznych” po lasach ganiały wtedy również Cymbały, Grzmilasy, Szumlasy, Zagraje czy Buffony. Wiele imion było związanych z rolą psa myśliwskiego.

Oczywiście to, co przystawało psu myśliwskiemu, zupełnie nie pasowało do dworskiego. Dlatego imiona dla psów – ulubieńców wyższych warstw społecznych były całkiem inne – tu rządziła moda. Gdy na fali był Orient, we Francji nagminnie nadawano psom imię Mirza (z perskiego „syn księcia”). Polska nie zostawała w tyle. Król Stanisław August Poniatowski wołał na swojego pupila Kiopek (odmiana tureckiego słowa „kopek”, oznaczającego psa). Natomiast czworonożny pupil księżnej Izabeli Czartoryskiej wabił się Mufty (arab. „mędrzec, prawnik, teolog”).

Pies królewicza Zygmunta I zwał się Bielik. Na pieski pokojowe wołano: Finka, Mikuć, Wiernuć, Żabka, Tetka, a na podwórzowe kundelki: Łysek, Kruczek, Cygan, Murzyn, Mucek, Szpasio oraz – oczywiście – Burek.

Imiona psów najwierniejszych na świecie

Dżok (czarny mieszaniec) – przez rok (1990-1991) oczekiwał na rondzie Grunwaldzkim w Krakowie swojego pana, który zmarł w tym miejscu na atak serca; postawiono mu pomnik na Bulwarach Wiślanych
Bobby (skye terrier) – przez 14 lat przychodził na grób Johna Graya, zmarłego w 1858 r.; ma pomnik na cmentarzu w Edynburgu
Hachiko (akita) – 10 lat czekał na stacji metra Shibuya w Tokio na prof. Eisaburo Ueno, zmarłego w czasie wykładów na Uniwersytecie Tokijskim; jego pomnik, zburzony podczas wojny, odbudowano i dziś dotykają go nowożeńcy – aby pomógł im wytrwać w wierności
Clid (owczarek niemiecki) – przez dziewięć lat przychodził na grób swojego pana Alfreda Berniniego, w wiosce Catena, niedaleko San Miniato

Dziwne i śmieszne

Właściciele psiej arystokracji mają nieco związane ręce. Imiona dla psów rodowodowych nadaje hodowca, a w wypadku każdego szczeniaka z miotu musi się ono zaczynać na tę samą literę (jej wybór należy do hodowcy). Do imienia dodaje się przydomek, np. Kamilowy Dom – wszystkie szczeniaki danej suki otrzymują ten sam. Pomysłowość hodowców nie zna granic. Imię Duży Ciasteczkowy Potwór Kudłate Serce otrzymał pewien owczarek francuski, a Iwan II Łagodny z Kuny – polski owczarek nizinny.

Zmiana imienia psa jest formalnie możliwa – na wniosek hodowcy złożony w Głównej Komisji Hodowlanej – ale w praktyce trudno przekonująco uzasadnić jej konieczność. Dlatego o imieniu dla swojego pupila pomyślmy zawczasu – wielu hodowców jest elastycznych i z uzgodnieniem go nie ma problemu. Musimy jednak ustalić to przed założeniem karty miotu, czyli do dwóch tygodni po jego urodzeniu.

Niewątpliwie najprostszym rozwiązaniem jest nadawanie rasowym psom imion domowych, niezależnych od tych zapisanych w rodowodzie. Z badań przeprowadzonych przez OBOP na potrzeby programu edukacyjnego „Z psem za pan brat” wynika, że najpopularniejsze w Polsce psie imiona to: Maks, Misiek, Reksio, Dżeki, Kajtek, Roki, Nero, Saba, Brutus, Łatek i Pikuś.

Imiona dla psów słynne przez stulecia

STAROŻYTNOŚĆ
Soter (molos epiryjski) – obrońca miasta Korynt w czasie wojen peloponeskich w V w. p.n.e.; mieszkańcy Koryntu wystawili mu pomnik z napisem „Obrońcy i ratownikowi Koryntu”
Argos – pies Odyseusza, który jako pierwszy rozpoznał swojego pana po jego dwudziestoletniej nieobecności

ŚREDNIOWIECZE
Gelert – bohater średniowiecznej legendy, prawdopodobnie wolfhound; opiekował się synem króla walijskiego Llewellyna, którego obronił przed atakiem wilka; omyłkowo został zabity przez władcę, który w akcie skruchy ufundował mu pomnik

CZASY NOWOŻYTNE
Biche (chart włoski) – ukochana suczka Fryderyka II Wielkiego, miłośnika tej rasy; zawieruszyła się w szeregach armii austriackiej w czasie wojny Prus z Austrią, wydanie jej było warunkiem zawarcia pokoju
Barry – (bernardyn, 1800-1814) – słynny pies lawinowy, uratował życie czterdziestu osobom, omyłkowo zabity przez żołnierza armii napoleońskie

Krótkie i… psie

Jeżeli chcemy szkolić psa, wybierajmy twarde i krótkie imiona: Dragon, Kazan – radzi właścicielom szkoleniowiec Grzegorz Lipiński.

Zdaniem hodujących i szkolących psy mnichów z New Skete, których książka „Jak wychować szczenię” ukaże się wkrótce w Polsce nakładem wydawnictwa Galaktyka, imię powinno być na tyle krótkie, aby szczeniak mógł je łatwo skojarzyć, a właściciel – wymówić.

Najwygodniejsze są imiona dwusylabowe, które kończą się samogłoską: Nero, Oka, Sally, albo bezdźwięczną spółgłoską, jak Karat. Są one wygodne zwłaszcza podczas nauki przychodzenia na wołanie. Imię nie powinno przypominać komend stosowanych w szkoleniu. Nie może też być w żadnym razie dłuższe niż trzysylabowe. Zdaniem mnichów, psom raczej nie należy nadawać imion ludzkich. Łatwo zapominamy później, że jego posiadacz to pies, i skłonni jesteśmy przypisywać mu ludzkie cechy, co prowadzi do nieporozumień.

Trzeba też pamiętać, że imię może wpływać na to, jak nasz pies będzie postrzegany. Dlatego nie warto nadawać mu takiego, które mogłoby go ośmieszać. Według angielskich badań – dotyczących co prawda imion dla ludzi – lepiej postrzega się osoby, których imiona zawierają tzw. samogłoski przednie: a, i, y, e niż ochrzczone imionami z samogłoskami u czy o. Warto to rozważyć, nadając imię psu.

Imiona psów kwestujących

Psy zbierające datki na różne cele nie należały w przedwojennej Anglii do rzadkości. Oto niektóre z nich:

Zulu (curly coated retriever) – na nabrzeżu portu Hastings zbierał pieniądze na organizacje dobroczynne
Gyp (terier szorstkowłosy) – kwestował na rzecz ofiar wojny w Transwalu
Help (owczarek szkocki collie) – na londyńskiej stacji Paddington potrafił wyszukiwać z tłumu zamożnych przechodniów
Jack (labrador) – kwestował na dworcu Waterloo; zapoczątkował dynastię psów o tym imieniu – aż do Jacka V
Dandy – zbierał pieniądze na stacji Wimbledon w Londynie; po jego śmierci na peronie umieszczono tablicę z napisem: „Dandy – przyjaciel sierot”
Laddie (airedale terrier) – zbierał datki dla emerytowanych kolejarzy

Przywołuję psa samym imieniem. Czy to błąd?

Dla psa imię powinno być sygnałem przyciągającym jego uwagę, a więc bardzo przyjemnym. Dlatego przyzwyczajając szczeniaka do niego, wypowiadamy je podczas pieszczot lub podając mu jedzenie.

Nasz pies, słysząc swoje imię, powinien z zaciekawieniem na nas spojrzeć i oczekiwać dalszych zadań. Nie musi przybiegać – do przywołania służą komendy „do mnie”, „noga”. Ale nawet gdy zamierzamy zwrócić na siebie uwagę czworonoga, czasami lepiej po prostu klasnąć, cmoknąć czy zagwizdać. Oczywiście sporadyczne użycie imienia w celu zwrócenia uwagi też nie jest błędem.

Imiona psów bohaterów

Balto (alaskan malamute) – przodownik zaprzęgu, który w 1925 r., podczas epidemii dyfterytu, dostarczył szczepionkę do miasta Nome na Alasce; ma swój pomnik w Central Parku w Nowym Jorku
Stubby (pitbull) – w czasie I wojny światowej dosłużył się stopnia sierżanta i zdobył dwa medale – jeden za ostrzeżenie przed atakiem gazowym, drugi za pojmanie niemieckiego szpiega
Chips (owczarek niemiecki) – uczestniczył w II wojnie światowej na Sycylii, w Korpusie Psów Wojny; zlikwidował gniazdo karabinu maszynowego i wziął do niewoli trzech żołnierzy włoskich; został postrzelony w głowę i poparzony; otrzymał z rąk generała Dwighta Eisenhowera Srebrną Gwiazdę za męstwo w akcji i odznakę Purpurowego Serca za rany odniesione w walce; podczas ceremonii wręczania odznaki ugryzł generała…
Rolo, Jack, Kuno, Otto, Topper i 490 innych dobermanów walczyło w czasie wojny razem z żołnierzami; Andy uratował życie 250 żołnierzom ze swego oddziału podczas wojny w Korei; Lucky aż do śmierci bronił w okopie ciała swojego przewodnika, żołnierza marines; po wojnie wielu żołnierzy prosiło przełożonych, aby pozwolili im zatrzymać czworonożnych towarzyszy niedoli

Zamiast imieniem, lepiej przywołać komendą

W praktyce imię psa służy większości właścicieli do przywoływania swych podopiecznych. Nie można uznać takiego zachowania za duży błąd, jednak przywoływanie za pomocą specjalnej komendy („do mnie”, „noga”) będzie nieporównywalnie skuteczniejsze.

Wynika to stąd, że samo imię nie niesie dla psa żadnej konkretnej treści. Nie jest też konieczne, aby pupil wiedział, że to on właśnie jest wołany. Nasz głos jest dla niego tak charakterystyczny, że prawdopodobieństwo, iż na naszą komendę „do mnie” przybiegnie pies sąsiada, jest bliskie zera.

Większa skuteczność komend typu „do mnie”, „noga” wynika również z tego, że podczas nauczania ich stosujemy metody i techniki powodujące, iż nasz pupil dokładnie wie, jak ma się zachować po ich usłyszeniu. Np. po komendzie „do mnie” jego zadaniem jest przybiec i automatycznie usiąść naprzeciwko właściciela.

pies biegnie w stronę obiketywu
fot. Shutterstock

Imię powinno się psu dobrze kojarzyć

Samo imię nie jest też sygnałem dyscyplinującym czworonoga – a przywołanie czasami takie być powinno. Nadużywanie imienia do przywołania pupila może również poskutkować tym, że przestanie on je lubić. Jeśli np. bawi się z innym psem, wówczas dźwięk imienia oznaczający koniec zabawy po jakimś czasie stanie się dla niego sygnałem nieprzyjemnym.

Radzimy podczas szkolenia stosować same komendy, natomiast imienia psa używać podczas pieszczot, relaksu i oczywiście naszych rozmów z czworonożnym przyjacielem, bez których przecież posiadanie psa straciłoby sens…

Autorzy: Konrad Piskała, Adam Zaremba-Czereyski