Jak Marrakesz granice przekraczał - Psy.pl - mamy nosa!

Jak Marrakesz granice przekraczał

Kot Marrakesz podróżował z nami po drogach i bezdrożach Maroka. Przepłynął Cieśninę Gibraltarską, przekroczył cztery granice i zachwycił niemiecką celniczkę

Bezdomny marokański kotek owinął sobie wokół pazurka weterynarza z Rabatu, który wypisał dla niego „list żelazny” we wszystkich językach, jakie znał. Nie był jednak pewny, czy celnicy Unii Europejskiej – w dobie SARS, wąglika, choroby szalonych krów i ptasiej grypy – przepuszczą podróżnych z afrykańskim kotem. Kichający, brudnobiały i za mały, aby go zaszczepić na wściekliznę – Marrakesz nie wyglądał na towar eksportowy pierwszej jakości.

Nie było brylantów
Kusiło mnie, żeby skorzystać ze sposobu Kory Jackowskiej, która myślała kiedyś, pół żartem pół serio, o przemyceniu swojego syjama pod ciążową sukienką do Meksyku. Mimo wszystko postanowiłam liczyć na łut szczęścia. Nasz kot pojechał na granicę nie w rękawie, nie pod sztucznym brzuchem, ale tak, jak podróżował dotąd – w koszyku zaklinacza węży.
Ku naszemu zdziwieniu bez żadnych kłopotów znaleźliśmy się w Ceucie – hiszpańskiej enklawie na kontynencie afrykańskim. Marokańczycy szczęśliwie nie chcieli zaglądać do naszych bagaży, zaś Marrakesz zamilkł roztropnie na czas odprawy. Dzięki temu został wytropiony dopiero w Maladze. Celnik, który zobaczył, że zwykły koszyk niosę z taką ostrożnością, jakby we wnętrzu kryły się wszystkie bogactwa Maghrebu, natychmiast kazał go otworzyć. Struchleliśmy, ale Hiszpan ze znudzoną miną podniósł kota, wyrzucił ze środka szmatki i zaczął potrząsać koszykiem. Gdy, nieco zawiedziony, nie odkrył podwójnego dna, brylantów ani narkotyków, oddał nam Marrakesza, nie domagając się żadnych wyjaśnień. Nie był to jednak koniec kociej włóczęgi.
Ośmieleni udaną przeprawą przez morze postanowiliśmy zobaczyć Gibraltar. Dopiero kiedy przeszliśmy z koszykiem przez granicę przypomnieliśmy sobie, że to właściwie Wielka Brytania, a więc znajdujemy się z półlegalnym kotem w kraju, który ma najbardziej restrykcyjne na świecie prawo dotyczące przewożenia zwierząt! Nieświadomy tego Marrakesz spokojnie jeździł czerwonymi piętrowymi autobusami i fotografował się z brytyjską flagą…

Czy lecą z nami koty?
Niepokoiła nas podróż liniami Iberii. Przed wylotem powiedziano nam, że w samolocie mogą przebywać naraz nie więcej niż cztery koty, dlatego nieufnie przyglądaliśmy się pasażerom. Nasze obawy były uzasadnione – na pokład weszły prócz nas aż trzy osoby z rozwrzeszczanymi kocurami. Najwyraźniej Hiszpanie uwielbiają podróżować ze zwierzętami. Marrakesz nadal zachowywał się bardzo dyskretnie i nikt nie wiedział, co kryje koszyk, który tak troskliwie trzymałam na kolanach.
Donośne miauczenie rozległo się dopiero w Eurocity z Berlina do Warszawy. Nie było sposobu, by dłużej ukrywać kota – w pięć minut stał się maskotką pociągu. Do naszego przedziału przybywały całe pielgrzymki, aby obejrzeć Marokańczyka, nic więc dziwnego, że pojawiła się również straż celna. Rosła blondwłosa celniczka na widok Marrakesza wydała dziwny pisk. Obawialiśmy się, że Niemka skonfiskuje nam zwierzaka i do pewnego stopnia mieliśmy się czego obawiać, gdyż podskoczyła ochoczo i zaczęła go radośnie ściskać, a później spytała, czy… nie damy jej Marrakesza w prezencie.

Turek z Maroka
Po przeprawie przez cztery granice Marrakesz szczęśliwie dotarł do mojego domu, gdzie przywitały go – dość zdziwione – trzy słowiańskie koty. Przybysz z Afryki wyrósł na kudłatego białego kocura z kilkoma rudymi łatkami. Do złudzenia przypomina tureckiego vana, ma nawet „palec Allaha” na czole – plamkę, która według legendy została na głowie vana po dotknięciu go przez Stwórcę. Niedawno odwiedziliśmy Turcję i miasto Van, z którego pochodzą arystokratyczni kuzyni Marrakesza. Obejrzeliśmy pomnik tureckiego kota – z jednym okiem błękitnym, drugim złotym. W tę podróż nie wzięliśmy jednak naszego obieżyświata. Co zabawne, od czasu, gdy przemierzył tysiące kilometrów promem, samolotem i pociągiem, stał się okropnym piecuchem…
Bierzemy Burka w teczkę

Jeśli chcesz przywieźć do Polski bezdomnego kota lub psa znalezionego za granicą, musisz mieć jego świadectwo zdrowia. Szczególnie ważne jest posiadanie aktualnych szczepień. Jeżeli zamierzasz wyjechać ze zwierzakiem za granicę, musisz postarać się o urzędowe świadectwo zdrowia i wystawiony na jego podstawie certyfikat wywozowy. Pamiętaj, że Szwecja i Norwegia wymagają czterech miesięcy kwarantanny, Wielka Brytania i Irlandia sześć. Za kwarantannę (zwykle dotyczy zwierząt spoza Unii Europejskiej i z krajów, które nie zwalczyły wścieklizny, jak Polska) musi zapłacić właściciel zwierzęcia, a jej przebieg jest tak uciążliwy, że nie warto narażać czworonoga na niepotrzebny stres – niech raczej zostanie w domu. Przed wyjazdem sprawdź, czy w kraju, do którego jedziesz, w związku z epidemią BSE i pryszczycy nie wprowadzono obostrzeń wwozowych.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *