Jamnik w czerwonym płaszczyku - Psy.pl - mamy nosa!

Jamnik w czerwonym płaszczyku

Panie dobierają psią garderobę pod kolor płąszcza, torebki, butów. Panowie nie lubią, gdy psie wdzianka rzucają się w oczy. Czasem dochodzi do tak ostrych sprzeczek, że małżonkowie wychodzą ze sklepu oddzielnie

O pracy z psami Kinga Streich marzyła od zawsze. Zaczęła nawet studiować weterynarię. Zaliczyła dwa lata. Potem jednak spotkała wielką miłość do… Kanadyjczyka. Zamieszkała w Ameryce. W Toronto ukończyła szkołę strzyżenia i pielęgnacji psów. Praktykowała w salonie, a potem w hodowli yorkshire terrier. Za granicą wytrzymała sześć lat. W końcu namówiła męża do przeprowadzki w swoje rodzinne strony. W Warszawie otworzyła salon fryzjerski i sklepik „Trzy pieski”.

– Poproszę jaskrawoczerwony kubrak dla jamnika – zwraca się kobieta w średnim wieku.
– Absolutnie, tylko nie czerwony – sprzeciwia się zirytowany mąż. -Poprosimy coś stonowanego.
– Ja chcę czerwony – podnosi głos żona.
– A ja nie chcę! I pamiętaj, jeśli kupimy jaskrawy to do wiosny będziesz sama wychodzić z psem. Nie pokażę się na ulicy z czerwonym jamnikiem…
– To tylko jedna z wielu historyjek, jakich byłam świadkiem – opowiada Kinga Streich.
– Są gusta i guściki. Panie dobierają psią garderobę pod kolor płaszcza, torebki, butów. Panowie z kolei nie lubią, gdy psie wdzianka rzucają się w oczy. Czasem więc dochodzi do tak ostrych sprzeczek, iż małżonkowie po wyjściu ode mnie kierują się w przeciwne strony. Nie mają widać większych kłopotów. A przecież najważniejsze, by psiakowi było ciepło i wygodnie, by ubranko dało się szybko włożyć i zdjąć, by było funkcjonalne. Dlatego proponuję wyłącznie sweterki zapinane na rzepy i klamerki. Żadnych guzików, czy suwaków. Wystarczy, że choć raz sierść wkręci się w zamek błyskawiczny, a zwierzak już nigdy nie da się ubrać bez oporów. Ponadto, zapinanie podekscytowanego spacerem czworonoga wymaga nie lada wysiłku i umiejętności…

– I nie polecam docieplania wszystkich psów. Kubraki są niezbędne dla starych schorowanych czworonogów, dla małych, które chodzą zawsze przy nodze, dla tych, które mają krótką sierść i widać, że marzną. Bo beagle też są krótkowłose, ale tak aktywne na spacerze, że na pewno im ciepło.

– Rodzaj okrycia zależy oczywiście od aury. Na zimno proponuję skafandry z polaru. Kiedy we znaki daje się nie tylko chłód, ale leje też deszcz, lub sypie śnieg warto włożyć ocieplacz obszyty ortalionem.

– Nie zadowolę natomiast tych, którzy szukają u mnie sukienek, fraków, kapeluszy. Nie robię z psa klowna. Proponuję to, co naprawdę jest przydatne, albo konieczne. Człowiek stworzył przecież sztucznie tyle ras! O nie trzeba dbać nawet przesadnie. Mają niższą odporność, są delikatniejsze. Jakże łatwo o przeziębienie i dziesiątki innych dolegliwości. Nienaturalna rasa wymaga nienaturalnej ochrony. A taką właśnie są wszelkiego rodzaju okrycia dla zwierząt.

Ubranka powstają we własnej pracowni, a krawcowymi poza właścicielką sklepu są mama i babcia. Panie szyją nawet na miarę. Teraz we trójkę myślą nad projektem butów, tak przydatnych zimą. Jakże łatwo o tej porze roku poharatać łapy o ostre krawędzie lodowe, albo cierpieć z racji posolonych chodników.
-W Ameryce jest spory wybór. Myślałam nawet o imporcie, zwłaszcza, że tworzywo, z jakiego tam robią psie botki jest u nas niedostępne. Niestety, sprowadzane buty dla średniej wielkości psa musiałyby kosztować około pięciuset złotych! To bardzo drogo zważywszy, że wytrzymają zaledwie sezon.

– Za granicą można też kupić nie tyle praktyczne, co eleganckie obuwie pasujące do wierzchnich okryć. Niektórzy mają po prostu bzika na punkcie wyglądu psa. Panuje np. moda na niebieskie i różowe… pudle. Właściciele prowadzą też swoich podopiecznych na manicure, nie tylko po to, by skrócić paznokcie ale… je pomalować! Jakże często panny młode przygotowują swoje psiaki do uroczystości weselnej. W Kanadzie zajmowałam się np. raz w miesiącu Bichon`em, strzygłam go, kąpałam pielęgnując przez pół roku pod kątem ceremonii ślubnej. A w dzień zamążpójścia właścicielki musiałam wpleść mu identyczny wianek, jak ten, który miała pani…

– Nie, w Warszawie takich zleceń jeszcze nie otrzymałam i mam nadzieję, że nie otrzymam. Przychodzą do mnie klienci na mycie i strzyżenie. Jedni, co 6 – 8 tygodni, a więc zgodnie z zaleceniami, inni co kilka miesięcy, jeszcze inni tylko raz w roku. Samo rozczesanie zajmuje wtedy przeszło godzinę. Zdarza się, że właściciel prosi o byle jaką usługę. Tu pani podstrzyże, tam wytnie i wystarczy. Odmawiam. Albo robię dokładnie i po swojemu, albo wcale. Odmawiam też kiedy latem zwraca się ktoś o ostrzyżenie owczarka niemieckiego mówiąc, że mu za gorąco. Nie wolno takich rzeczy robić. Warstwa okrywowa stanowi osłonę skóry np. przed poparzeniem słonecznym, przed deszczem. Odrasta za to czasem nawet kilka lat. To zresztą przykład potwierdzający niewesołą rzeczywistość. Lubimy psy, ale mało o nich wiemy…

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *