Kolorowy "york" - Psy.pl - mamy nosa!

Kolorowy „york”

Biewery różnią się od yorków dodatkiem bieli w umaszczeniu i podobno spokojniejszym usposobieniem

Darling von Friedheck i Fru Fru von Friedheck – yorkshire terriery z hodowli Wernera i Gertrudy Biewerów – wywalczyły młodzieżowe zwycięstwa w swej rasie podczas Światowej Wystawy Psów w Dortmundzie w 1981 r. Ten sukces wskazywał, że obrana droga hodowlana i wieloletnia praca się opłaciły – udało się wyhodować doskonałych kontynuatorów rasy. Przewrotny los zdecydował jednak inaczej. Nie była to kontynuacja, ale początek nowej drogi hodowlanej.
W 1983 r. państwo Biewerowie postanowili skojarzyć Darling i Fru Fru. Pośród gromadki szczeniąt, które przyszły na świat, jedna suczka wyraźnie odbiegała umaszczeniem od wzorca rasy – była stalowoniebiesko-złota, ale… z dodatkiem niepożądanej bieli. Pojawienie się takiego szczeniaka zapewne niejednego hodowcę przyprawiłoby o palpitację serca, ale właściciele hodowli von Friedheck podeszli do sprawy inaczej. Suczka otrzymała imię Schneeflökchen – Śnieżynka – i jest uznawana za pierwszą przedstawicielkę rasy biewer yorkshire terrier à la pom pon. Anegdota głosi, że drugi człon nazwy – à la pom pon – powstał dzięki piosenkarce Margot Eskens. Mąż zaprosił ją na obiad do restauracji i podarował jej biewera… na platerze. Kosmaty szczeniak przypominał pompon.
Oprócz koloru nic nie odróżniało Śnieżynki od wzorcowego yorka – była idealnie zbudowana, miała odpowiednią psychikę i prawidłowo się rozwijała. A jednak doświadczeni i utytułowani hodowcy yorków położyli na szali swą reputację oraz dotychczasową pracę i poświęcili się utrwaleniu nowej cechy.
Przez wiele lat walczyli nie tylko o oficjalne uznanie kolorowych „yorków”, ale zabiegali również o przemyślany dobór hodowlany. Chodziło im o podtrzymanie umaszczenia w następnych pokoleniach bez konieczności dodawania krwi innych ras.  Niestety, chcąc szybko osiągnąć „efekt biewera”, wielu pseudohodowców krzyżowało yorki z shih tzu, west highland terrierami i innymi małymi pieskami.
Hodowla von Friedheck zakończyła działalność w 1997 r., gdy zmarł Werner Biewer. W tym czasie istniało już jednak sporo hodowli kolorowych malców, które zyskały u naszych zachodnich sąsiadów dużą popularność.

Spokojniejsze od yorków
Pierwszy standard opracowany w 1989 r. ograniczał się do charakterystyki umaszczenia i sierści oraz stwierdzenia: „zgodny z wzorcem yorkshire terriera, poza długością i barwą włosa”. Włos biewera powinien być nieco krótszy niż yorka: minimum 3/4 do podłoża, ale nieciągnący się za psem. Co do barwy, pierwszy standard zakładał, że głowa ma być symetrycznie umaszczona, biało-stalowoniebiesko-złota – i właściwie tylko na niej miał prawo występować złoty kolor. Reszta włosa miała być biało-stalowoniebieska lub biała. Łapki, piersi i brzuch powinny być białe – w sumie przeważać ma jednak kolor stalowoniebieski.
W zasadzie biewery pielęgnuje się tak samo jak yorkshire terriery – z tą różnicą, że biała sierść ma nieco inną strukturę niż kolorowe łatki i łatwiej się kołtuni, a zatem wymaga poświęcenia większej uwagi. Częste kąpiele, używanie dobrej jakości kosmetyków i sumienna pielęgnacja to klucz do posiadania pięknego pomponika.
Zdaniem Giseli Hennings, hodowczyni biewerów i yorków, rasy te różnią się usposobieniem: – Biewery są spokojniejsze, jeszcze bardziej przywiązane do właściciela i „domatorskie”, mniej też szczekają. A przy tym są inteligentne i ciekawskie.

Świat uznaje je coraz częściej
Biewery są bardzo popularne w Niemczech, choć  nie uznały ich największe niemieckie organizacje kynologiczne. Mieszkają także m.in. we Francji, Austrii oraz w Rosji i na Ukrainie. Powoli zjednują sobie serca w innych krajach kontynentu. Uznała je Federacion Canina Internacional [nie mylić z FCI – Fédération Cynologique Internationale, red.] i Association Cynologique Européenne (Europejskie Stowarzyszenie Kynologiczne).
Sporo biewerów jest też w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. W tym pierwszym kraju mają nawet dwa autonomiczne kluby, ale tylko Biewer Terrier Club of America, Inc. może się poszczycić akceptacją samej Gertrude Biewer. Rasa została uznana przez ARBA (American Rare Breed Association – Amerykańskie Stowarzyszenie Ras Rzadkich) – co powszechnie uważa się za duży krok do jej uznania przez AKC (Amerykański Kennel Klub, główna organizacja kynologiczna w tym kraju).

Biewery w Polsce
Do Polski pierwsze biewery przywiozła hodowczyni yorków Małgorzata Kłosowska z lipskiej hodowli Andre Mirosa: suczkę Germanię i pieska Ingberta (para niespokrewniona z sobą). Obecnie w naszym kraju jest kilka hodowli: dwie na Śląsku, dwie w okolicach Krakowa oraz po jednej w Pabianicach, Gdyni i okolicach Poznania. Ceny biewerów wahają się od 2500 do 4500 zł. Rasa nie została jeszcze uznana przez FCI (Międzynarodowa Federacja Kynologiczna), a co za tym idzie – przez Związek Kynologiczny w Polsce. Konsekwencją tego jest niedopuszczanie jej do wystaw i hodowli pod auspicjami ZKwP. Biewery uznał natomiast Polski Klub Psa Rasowego i mogą one brać udział w wystawach tej organizacji.

Przyszłość biewerów
Biorąc pod uwagę ceny, jakie w Niemczech osiągają psy tej rasy (suczki nawet ok. 2000 euro), można przypuszczać, że dopóki rasa nie zostanie uznana przez FCI, nie ma szans na dużą popularność w naszym kraju. Chodzi oczywiście o  zwierzaki z udokumentowanym pochodzeniem, wywodzące się wprost od piesków państwa Biewer, a nie rzesze kolorowych kundelków, które reklamowane na portalach aukcyjnych nie mają nic wspólnego z prawdziwymi pomponikami. Jeżeli moda wyprzedzi uznanie rasy, zapewne wiele nieuczciwych osób zaleje psi rynek najróżniejszymi łaciatymi, kudłatymi pieskami, niwecząc starania kynologów…

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *