Kopiowanie uszu i ogonów. Dlaczego lepiej, gdy doberman merda?

Do 2012 roku kopiowanie uszu nie było uregulowane. Zdaniem kynologów, którzy przed 2012 rokiem się wypowiadali, zakaz wystawiania ciętych psów byłby nielogiczny i naruszałby prawa obywatelskie.

Hodowcom z psami pochodzącymi z krajów, gdzie kopiowanie jest dozwolone, nie można zakazać wstępu na nasze wystawy – mówiła przed przyjęciem nowelizacji ustawy Anna Bogucka, rzecznik prasowy Związku Kynologicznego w Polsce.

Zapis w ustawie z 1997 r. interpretowano na różne sposoby, chociaż cięcie nie było dozwolone. Lekarze weterynarii nawoływali do zaprzestania kopiowania, ale ZKwP nie zabraniał wystawiania czworonogów bez uszu i ogonów.

Zakaz ustawowy, który wprowadzono w 2012 roku, dotyczy szczeniąt urodzonych po 1 stycznia 2012 r. Przyjrzyjmy się argumentom zwolenników i przeciwników tego zakazu.

Doberman z obciętymi uszami i ogonem
fot. Shutterstock

Kopiowanie uszu i ogonów – dlaczego tak?

Kopiowanie uszu i obcinanie ogonów ma swoich zwolenników, jak i przeciwników. Poniżej znajdują się najczęściej stosowane argumenty za kopiowaniem.

Bo ładniej wygląda

Niektóre rasy od zawsze miały obcinane uszy i ogony. Miłośnikom i hodowcom rottweilerów, dobermanów czy owczarków środkowoazjatyckich trudno się przyzwyczaić do naturalnego wyglądu czworonogów.

Uważają oni, że ich pupil musi mieć obcięty ogon, żeby zwiększyć swoje szanse na wystawie. Nie jest jednak prawdą, że na ciętego psa sędziowie patrzą przychylniejszym okiem – ZKwP w regulaminie wystaw psów rasowych podaje, że „ocena psów zarówno z kopiowanymi, jak i niekopiowanymi uszami i ogonem musi być dokonywana bez żadnej dyskryminacji”.

Ale hodowcy wiedzą swoje:

2011 rok jest prawdopodobnie ostatnim, w którym na terenie Polski azjata może jeszcze wyglądać jak azjata, czyli może być kopiowany. Nasze szczenięta, które urodziły się na początku października, są oczywiście cięte – mówi właścicielka owczarków środkowoazjatyckich.

Bo mają brzydkie ogony

To, czy środowisko związane z daną rasą przekona się do długiego ogona, zależy m.in. od jego wyglądu.

Hodowcy yorkshire terrierów szybko uznali, że york z ogonem jest równie piękny, jak cięty. Podobnie było u sznaucerów miniaturowych.

Z drugiej strony zawinięte na końcu ogony rottweilerów niezbyt przypadły ludziom do gustu – mówi szkoleniowiec Paulina Łukaszewska.

I w środowisku tej rasy nadal trwają spory o to, czy rottweiler z ogonem jest pełnowartościowy. Prawda jest też taka, że w rasach tradycyjnie kopiowanych nigdy nie prowadzono selekcji biorącej pod uwagę wygląd ogona.

A może z cięcia szczeniąt yorka zrezygnowano tak łatwo, bo ludziom było żal wykonywać zabiegi na takich maleństwach – zastanawia się Łukaszewska.

Bo urazy na polowaniach

Zwolennicy cięcia ogonów często mówią, że psy pracujące, których nie poddano temu zabiegowi, są narażone na ich uszkodzenia.

Czworonogi, które polują w trudnym terenie, muszą być kopiowane, bo zranień jest wiele – uważa Andrzej Brabletz – członek prezydium kolegium sędziów ZKwP, pasjonat łowiectwa i kynologii łowieckiej, międzynarodowy sędzia eksterieru i pracy psów myśliwskich.

Wyżły kontynentalne – takie jak wyżeł niemiecki czy bracco italiano – buszują w krzakach, w których nietrudno o urazy. Obcięcie ogona w młodym wieku może psu oszczędzić cierpień w późniejszych latach.

Warto też zwrócić uwagę na psy rasy english pointer (pointer angielski), które mają zostawione naturalne, długie uszy i ogony. To dlatego, że pracują na otwartym terenie – najczęściej w polu – i do urazów nie dochodzi. Kopiowanie to nie wymysł, ale ochrona zdrowia czworonogów myśliwskich – mówi Brabletz.

Zdaniem brytyjskiego ministerstwa środowiska (DEFRA) liczba psów danej rasy, które faktycznie polują, jest niewielka. Profilaktyczne cięcie całych miotów to zatem niepotrzebna nadgorliwość. W Wielkiej Brytanii na 12 tys. psów urazy ogona zarejestrowano u 0,4 proc. Z kolei w Australii z 2 tys. psów, pacjentów pogotowia dla zwierząt, tylko 0,15 proc. miało uszkodzone ogony. Statystyki z Danii pokazują, że na tysiąc zwierząt średnio 0,4 proc. wymagało interwencji weterynarza.

Hodowcy owczarków środkowoazjatyckich tłumaczą, że ich psom tradycyjnie tnie się uszy i ogony ze względu na niebezpieczeństwo grożące ze strony wilków i niedźwiedzi, które atakują stada pilnowane właśnie przez owczarki. Psy, broniąc inwentarza, walczą i często ulegają zranieniom. Pozbawione odstających części ciała nie są narażone na ich wyrwanie przez wilka. Jak bardzo jednak na atak niedźwiedzia narażony jest mieszkający w Warszawie wystawowy CAO, że jego hodowca używa argumentu o walkach, by uzasadnić cięcie?

Bo groźniej wygląda

Wiele ras tradycyjnie obronnych miało cięte uszy, aby swoim wyglądem odstraszać intruza. Na jednym z forów czytamy:

Na pewno wszyscy mięśniacy będą ciąć uszy swoim psom – przecież nie bez powodu kupują sobie modne, groźne bullowate czworonogi. Sęk w tym, że faktycznie pies z klapniętymi uszami nie sprawia tak groźnego wrażenia, jak ten z postawionymi na sztorc kikutami.

Są jednak rasy stróżujące tak jak dobermany, choćby rottweilery i czarne teriery. Im jednak uszu nigdy się cięło, a przecież także powinny wyglądać groźnie, by dobrze pełnić swoją funkcję. Czyżby więc miały większe zęby lub groźniej brzmiący głos niż dobki, którym trzeba pomóc „groźnymi” uszami?

Bo choroby uszu

Uważa się, że na choroby uszu najczęściej chorują kłapouszki. Kopiowanie uszu ma zapobiegać infekcjom. Hodowcy owczarków środkowoazjatyckich twierdzą, że psy te są wyjątkowo podatne na stany zapalne uszu – a kłopotu nie ma, gdy uszu brak.

W rzeczywistości jednak takie dolegliwości występują u psów niezależnie od tego, czy uszy są klapnięte, czy sterczące. Rasy najbardziej podatne na owe schorzenia to labradory i… owczarki niemieckie.

Doberman podczas zabawy
fot. Shutterstock

Kopiowanie uszu i ogonów – dlaczego nie?

Poniżej znajdują się najczęściej powtarzane argumenty przeciwników kopiowania. Przede wszystkim zwracają uwagę na to, jaki ból wywołuje u psa taki zabieg.

Bo cierpią szczeniaki

Zabieg amputacji ogona, który obejmuje większą jego część, przeprowadza się między 2. a 5. dniem życia szczenięcia. Zazwyczaj dokonuje go lekarz weterynarii, chociaż czasem – nielegalnie – sami hodowcy. Prawie nigdy nie stosuje się narkozy ani nie podaje środków uśmierzających ból.

Przyrządy, których się używa, to nożyczki, cążki do paznokci lub gumowa opaska, która odcina dopływ krwi i powoduje, że ogonek odpada. Tylko że ogon jest przedłużeniem kręgosłupa i jego obcięcie oznacza zmiażdżenie nie tylko skóry, ale też kości, mięśni i nerwów.

Kopiowanie uszu sprawia psom ból. Ból, który towarzyszy kopiowaniu, jest silny i nagły, ale w miarę upływu czasu zanika. Obserwuje się jednak także ból chroniczny, ciągły, który zwierzę odczuwa długo po zagojeniu się rany. Badania przeprowadzane na jagniętach, którym także obcina się ogony, wykazały, że odczuwają one ból jeszcze 3-4 godziny po zabiegu.

Obserwacje szczeniąt pokazały, że i one piszczą podczas zabiegu, a po założeniu szwów nie kontrolują ruchu łap. Szybko zasypiają lub zaczynają ssać matkę, co oznacza, że chcą za wszelką cenę uśmierzyć ból.

Co na to hodowcy? Mówią, że kilkudniowe psy, u których przeprowadzają zabiegi, nie mają jeszcze rozwiniętego systemu nerwowego i nic nie czują, obcięcie części ciała jest więc kosmetycznym działaniem, które nie ma wpływu na samopoczucie i zdrowie czworonoga.

Bo może boleć przez lata

Naukowcy podejrzewają, że kopiowanie uszu u psów powoduje, iż cierpią jeszcze długo po amputacji. To, że wyraźnie nie okazują bólu, nie oznacza, że go nie czują. Ludzie, którym część ciała trzeba było amputować, odczuwali ból w miejscu nieistniejącej już ręki czy nogi nawet do dwóch lat po operacji.

Opisano przypadki czworonogów z problemami behawioralnymi. Badania wykazały, że kopiowane kilka lat wcześniej psy cierpiały z powodu bólu promieniującego z kikutów. Nie bez powodu mówi się o dobermanach, że są nerwowe lub zachowują się nieprzewidywalnie. Być może niektóre z nich latami cierpią chroniczny ból, którego nic nie uśmierzy.

Właściciele kopiowanych dobermanów, którzy mają z nimi problemy związane z ciągłym rozdrażnieniem i nadpobudliwością, najczęściej łączą to z brakiem kastracji, za małą ilością ruchu czy złą dietą.

Bo nie ma jak mówić ciałem

Jak wygląda pobudzony pies? Sztywnieje, podnosi wyżej głowę, stawia nieruchomo ogon i uszy. Dla innych czworonogów to sygnał, że ma on bojowe zamiary i najlepiej zejść mu z drogi. Jak więc pobratymcy postrzegają dobermana z postawionymi uszami?

Często można zaobserwować cięte psy, które są atakowane przez inne czworonogi, choć tego nie sprowokowały. Ale ich mowa ciała jest jednoznaczna. Zanim taki pies zastosuje silniejszy sygnał, na przykład ustawi się bokiem, to inne zwierzęta mogą już go zaatakować, bo nie będą widziały żadnej wcześniejszej reakcji na własne sygnały. A tymczasem ten biedny psiak nie będzie nic z tego rozumiał. Być może wysyłał bardzo wyraźne sygnały – kładł uszy, opuszczał ogon między tylne łapy, tyle że… brak tych części ciała spowodował, że pobratymcy tego nie dostrzegli.

Pies się uczy, że choć stosuje różne sygnały, bywa atakowany, a w związku z tym w krótkim czasie może się stać agresywny wobec innych psów. Wystarczy kilka takich niezrozumiałych dla niego ataków i przyjmie, że wszystkie spotkane psy są złe, bo nie czytają sygnałów i od razu go zaczepiają. Zatem lepiej je uprzedzić i samemu zaatakować – tłumaczy behawiorystka Aneta Awtoniuk.

Niektórzy właściciele kopiowanych amstafów przyznają, że ich psy są agresywne w stosunku do pobratymców. Zawsze jednak zrzucają to na cechy rasy związane z jej historią (american staffordshire terriery były pierwotnie przeznaczone do walk psów).

Bo problemy zdrowotne

Mięśnie ogona, zadu i okolic miednicy są u psa z sobą powiązane. Obcięcie ogona łączy się więc z dysfunkcją mięśni, które są potrzebne do życia. U kopiowanego psa może wystąpić nietrzymanie stolca i moczu lub przepuklina krocza. Ruchy, jakie zwierzę może wykonać ogonem, znacznie ułatwiają oddawanie kału.

Podejrzewa się, że mięśnie zadu mogą się niepoprawnie rozwijać u tych zwierząt, którym w pierwszych dniach życia usunięto ogony. A kopiowane boksery mają predyspozycje do przepukliny kroczowej. Nietrzymanie moczu zdarza się najczęściej u owczarków staroangielskich bobtaili, rottweilerów i dobermanów, a prawie wcale nie obserwuje się go u labradorów i owczarków niemieckich.

Internautka Nova_62 pisze na forum, że zastanawia się nad kastracją swojego psa, ale ma boksera, a wyczytała, że „na ryzyko nietrzymania moczu po kastracji szczególnie narażone są dobermany, boksery i sznaucery olbrzymy”. Zestawienie akurat tych ras daje do myślenia, że może niekoniecznie kastracja jest przyczyną tej przypadłości.

Bo czasami się nie udaje

Kopiowanie uszu i obcięcie ogona nie zawsze wychodzi tak, jakbyśmy tego chcieli. O ile ogon tnie się w pierwszych dniach życia i nie jest to skomplikowane, o tyle z uszami jest problem. Weterynarz musi je odpowiednio przyciąć, zszyć, postawić i założyć opatrunek przytrzymujący. Być może hodowca, który nie będzie mógł znaleźć chętnego weterynarza, postanowi sam wykonać zabieg, a brak doświadczenia spowoduje, że oszpeci zwierzę.

W internecie nietrudno wyszukać zdjęcia dobermanów, u których jedno ucho sztywno stoi, a drugie jest naturalnie oklapnięte. Taki pies – choć pewnie rasowy – już na wystawie raczej nie ma szans. I z ogonami nie jest łatwo:

Aby obciąć ogon, trzeba naciągnąć skórę, by było jej jakby za dużo. Później ten nadmiar przykryje kość ogonową. Jeśli ktoś to źle zrobi, pies będzie miał brzydko wystający kikut – mówi Paulina Łukaszewska.

Od hodowców dobermanów można usłyszeć takie zapewnienia: „U mnie szczeniaki mają uszy kopiowane przez fachowców, a nie partaczy. Moje psy są na wystawach podawane za wzór, jak uszy powinny być obcięte”. Ale nikt nie jest nieomylny, więc nie zawsze ingerowanie w naturę się udaje.

Dane wykorzystane w tekście pochodzą z artykułu „Advocates for Animals” (Adwokaci zwierząt) „Why the Tail-Docking of Dogs Should Be Prohobited” (Dlaczego cięcie ogonów u psów powinno być zabronione) w tłumaczeniu Pauliny Łukaszewskiej.

Autor: Aleksandra Chmielarz