Kot bez ogona - Psy.pl - mamy nosa!

Kot bez ogona

Wewnątrz kryjówki hasały młode koty. Sierść miały podobną do naszych pręgowanych dachowców, ale było w nich coś dziwnego

Ulice w malezyjskich miastach są zawsze zatłoczone. Nawet wieczorem, kiedy wydaje się, że bary i restauracje pękają w szwach od nadmiaru klientów. Na chodnikach i jezdniach wciąż jednak trwa nieprzerwany ruch. Gdyby przyjrzeć się bliżej różnym zakamarkom i pozornie ślepym zaułkom, okaże się, że bogate życie toczy się także tam – w miejscach niedostępnych dla oczu zwykłych przechodniów. Odkryłam to kiedyś przez przypadek.

Skręciłam z głównej ulicy w mniejszą, dość ciemną i ciasno zabudowaną. Ludzie przemykali tamtędy jakby w pośpiechu, chcąc jak najszybciej dostać się do następnej szerokiej alei. Ja też przyśpieszyłam kroku, ale nagle dostrzegłam dziwne poruszenie. Właściwie „dostrzegłam” to za duże słowo. Lata podróżowania po dżungli amazońskiej wyrobiły we mnie odruch rejestrowania najdrobniejszych szelestów i ruchów w otaczającej mnie rzeczywistości. Takie instynktowne skupienie uwagi często pomaga dostrzec zagrożenie w postaci jadowitego pająka, skorpiona lub węża i pojawia się automatycznie w wymagającej tego sytuacji.

Idąc zatem ulicą w stolicy Malezji, Kuala Lumpur, nagle dostałam ostrzeżenie od mojego szóstego zmysłu i stanęłam. Rozejrzałam się. Dokoła były jednak tylko ciemne, nieruchome domy, stykające się murami. Ktoś mnie potrącił, ktoś inny przyśpieszył kroku. A ja czekałam. Nagle ruch powtórzył się po mojej lewej stronie. Zajrzałam przez dziurę w szmacie zwisającej ze starych drewnianych drzwi. Wewnątrz bezpiecznej kryjówki hasały młode koty. Miały sierść podobną do naszych pręgowanych dachowców, ale było w nich coś dziwnego… Tylko co? Młody kot prześlizgnął się przez smugę słońca, schował się za nogą od stołka, a potem znów wyruszył dzielnie na plac boju. Dołączyły do niego pozostałe koty.

Wyjęłam aparat fotograficzny, znieruchomiałam, żeby wtopić się w otoczenie, a potem cierpliwie robiłam kotom zdjęcia. I dopiero po kilkunastu minutach zauważyłam, na czym polega różnica między kotem polskim a malezyjskim. Malezyjski kot nie ma ogona. A przynajmniej nie ma go w polskich rozmiarach. Ogony całego chińskiego stadka były krótkie i zakończone pędzlem. I choć przeszukałam całą dokumentację kocich maści, odmian i ras, nie znalazłam ich nazwy. Być może kryją się w zakamarkach malezyjskich ulic także przed oczami naukowców.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *