Kot z sawanny - Psy.pl - mamy nosa!

Kot z sawanny

Upał sprawia, że życie na sawannie toczy się powoli. Nie ma zresztą powodu do pośpiechu

Na sawannie, w środkowej części Wenezueli, życie nie jest łatwe. W porze deszczowej ziemię zalewają wezbrane rzeki, a kilka miesięcy później – wraz z nastaniem pory suchej – pojawia się bezlitosne słońce, które szybko zamienia zieloną trawę w żółte, łamliwe badyle. Stada półdzikich białych krów snują się po pastwiskach w poszukiwaniu nielicznych zacienionych miejsc. W takim klimacie dobrze czują się tylko kajmany, anakondy i żółwie, tłumnie zamieszkujące niewielkie stawy.

Gospodarstwa na sawannie są skromne. Zwykle składają się z prostej betonowej konstrukcji podzielonej na kilka izb, w których na noc rozwiesza się hamaki. Mężczyźni co rano wyruszają konno do pracy przy stadach bydła rozproszonych na wielu hektarach pastwisk, a kobiety przygotowują posiłek, zajmują się dziećmi i domem. W tych zajęciach towarzyszą im psy i koty.

Upał sprawia, że życie na sawannie toczy się powoli. Nie ma zresztą powodu do pośpiechu. Przez cały rok słońce codziennie wstaje o szóstej rano, zachodzi o szóstej wieczorem i cały tamtejszy świat – zarówno ludzie, jak i zwierzęta – dostosował się do tego rytmu. Czas na pracę, polowanie, pranie, mycie i gotowanie przypada rano, zanim słońce wtoczy się wyżej na niebo i zaleje ziemię piekielnym skwarem.

Między jedenastą a szesnastą najlepiej jest nie robić nic. Ludzie drzemią w hamakach rozwieszonych w cieniu, psy szukają odrobiny wilgoci, wykopując dziury w ziemi, a koty – spokojnego miejsca, gdzie nie będą im przeszkadzały stada wszędobylskich kurczaków, indyków, kaczek i niezmordowanych w poszukiwaniu pożywienia prosiaków. Idealnym schronieniem jest niedostępna dla innych domowników gałąź drzewa, gdzie można bezpiecznie i wygodnie oddawać się sennemu lenistwu.

W porze największego upału, kiedy powietrze aż drży z gorąca, z prawa do odpoczynku korzystają wszyscy – także myszy i jaszczurki, które w bardziej chłodnych okolicznościach byłyby ścigane, chwytane i zjadane. Ale podczas południowej sjesty na sawannie obowiązują inne zasady. Najważniejsza z nich to święty spokój. Dlatego gdy zbliżyłam się z aparatem fotograficznym, kot na drzewie nawet nie poruszył łapą. Spod zmrużonych powiek rzucił mi spojrzenie mówiące: „Że też ci się chce podnosić głowę w tym upale”, po czym natychmiast wrócił do przerwanej drzemki.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *