Królewskie życie - Psy.pl - mamy nosa!

Królewskie życie

Niektórzy władcy Anglii, a potem Wielkiej Brytanii, wyjątkowo ukochali psy. Zdarzało się nawet, że traktowali je lepiej niż małżonków...

Na dworze Henryka VIII (1491-1547), słynnego ze swoich sześciu małżeństw i bezwzględności w traktowaniu żon, wszędzie można było spotkać czworonogi. Było ich tak wiele, że w końcu stało się to uciążliwe i król wydał dekret zabraniający psom wstępu na komnaty – wyjątek stanowiły małe spaniele. Gdy któryś z nich zaginął, Henryk VIII wypłacał znaleźne w wysokości nawet 10 szylingów. Dbał też o to, by psy były czyste i nakarmione. Za jego panowania powołano do życia urząd Królewskiego Łowczego, Nadzorcy Niedźwiedzi i Mastifów, który istniał do wybuchu wojny domowej w 1642 r. Henryk VIII utworzył batalion złożony z 400 bojowych mastifów, który posłał królowi hiszpańskiemu Karolowi V, aby wspierał go w wojnie z Francją.
Wielkim miłośnikiem psów był także Karol II (1630-1685). Za jego czasów spaniele dosłownie opanowały dwór. Wylansowano wówczas rasę noszącą imię króla – King Charles spaniel. Karol II całe dnie spędzał na zabawach z czworonogami. Oburzało to niektórych współczesnych. Pisano nawet, że król zaniedbuje przez to sprawy państwowe.

Wiktoria przeciwko kagańcom
Królowa Wiktoria (1819-1901) hodowała psy różnych ras. Pierwszego – spaniela o imieniu Dash – dostała na 13. urodziny. Towarzyszył jej przez 10 lat. W 1838 r., po pięciogodzinnej ceremonii koronacji, nowa monarchini wróciła do pałacu Buckingham i najpierw… wykąpała Dasha. Premier rządu lord Melbourne miał zwyczaj pokpiwania sobie z krzywych nóg spaniela, co irytowało królową.
W psiarni na zamku w Windsorze przebywało zwykle 70-80 psów, które królowa, ubrana w fartuch, często osobiście karmiła. Dbała również o bezdomne czworonogi. W 1885 r. objęła patronatem schronisko Battersea Dogs Home. W memorandum wysłanym 14 sierpnia 1886 r. z Osborne House na wyspie Wight postulowała, aby policja nie miała prawa zabić żadnego bezdomnego psa, jeśli weterynarz nie uzna go za wściekłego. Nakazywała też stworzenie większej liczby schronisk i rozbudowanie już istniejących oraz sprzeciwiała się używaniu kagańców – z wyjątkiem zwierzaków naprawdę agresywnych. Ponadto wspierała finansowo konkursy psów pasterskich w Walii.

Królowa na wystawie
Dzięki królowej ogromną popularność zyskały pomeraniany. Jej miłość do tej rasy zaczęła się 17 sierpnia 1830 r., gdy jedenastoletnia następczyni tronu odznaczała żołnierzy walczących w bitwie na Maivard i ujrzała małego, rannego w grzbiet psiaka, który towarzyszył żołnierzom w kampanii. Królowa poleciła go wyleczyć, a następnie ozdobić sznurami pereł i medalami.
Siedem lat później kupiła we Florencji pomeraniana Marco. Wraz z nim przybyły też do Anglii dwa trzymiesięczne szczenięta: Lina i Beppo oraz dziewięciomiesięczna Gina.
Królowa Wiktoria uczestniczyła też w wystawach. Gdy chciała kiedyś wystawić trzy pomeraniany o nieuznawanej w Anglii maści, stworzono dla nich specjalną klasę, a dwa z nich otrzymały równorzędne pierwsze miejsca. Innym razem wprost spytała sędziego, dlaczego nie wygrała. „Oceniałem psa, a nie królową” – usłyszała w odpowiedzi.
Pasja hodowlana królowej przyczyniła się do spopularyzowania wielu innych ras, m.in. samojedów, spanieli, krótkowłosych collie czy deerhoundów.

Mops w królewskim łożu
W ciągu 63 lat panowania Wiktoria miała wielu czworonożnych ulubieńców. Należeli do nich collie Oscar i mops Bully, który jako jedyny miał przywilej spania w królewskim łożu. W 1860 r. królowa dostała pekińczyka o imieniu Looty. Był to jeden z pierwszych przedstawicieli tej rasy, zagarnięty w Pekinie, gdy podczas drugiej wojny opiumowej wojska brytyjskie zdobyły Pałac Letni.
Utrudzona kierowaniem rozrastającym się imperium i ciężko chora Wiktoria wypoczywała z psami. Pisała, że lepiej się czuje w ich towarzystwie niż wśród swoich starszych dzieci… Odejście każdego z czworonogów było dla niej wielkim dramatem. W 1887 r. zawiadamiała wnuczkę, również Wiktorię, o śmierci jednego ze swoich podopiecznych, drogiego starego Noble"a: „Straciłam prawdziwego przyjaciela, którego będzie mi straszliwie brakować”. Do listu dołączyła dwa zdjęcia zmarłego pupila.
Gdy któryś z psów umierał, królowa kazała wznosić nagrobek na terenie pałacowych parków. Na marmurowym pomniku Dasha w Windsorze wyryto napis: „Jego przywiązanie było pozbawione egoizmu, jego chęć do psot nie kryła złej woli, a jego wierność nie była oszukana. Przechodniu, jeśli chcesz, by kochano cię za życia i żałowano po śmierci, bierz przykład z Dasha”. W Osborne House umieściła też marmurową tablicę na cześć Waldmanna, „przywiezionego z Badenii w kwietniu 1872 r., zmarłego 11 lipca 1881 r.”. Gdy w 1901 r. królowa odchodziła z tego świata, na łożu u jej stóp siedział mały pomeranian…

Edward VII wrogiem cięcia uszu
Miłość do psów odziedziczył po Wiktorii jej syn Edward VII (1841-1910). Jego żona Aleksandra hodowała collie, charty rosyjskie, bassety, chow-chow, skye terriery, spaniele i mopsy. Królewska para często odwiedzała wystawy. Edward VII był wrogiem cięcia psom uszu i za jego panowania zostało ono zakazane.
Pierwszym czworonogiem króla był nowofundland Cabot. Następnie dołączył do niego terier irlandzki Jack. Towarzyszył on królowi nawet podczas zagranicznych wizyt. W czasie jednej z nich, w Paryżu, wdał się w awanturę z pudlem i został pobity parasolką przez jego właścicielkę.
Kolejnym ukochanym psem Edwarda VII był terier Ceasar. Uwieczniono go na wielu fotografiach. Nosił obrożę z wygrawerowanym napisem „Nazywam się Ceasar i należę do króla”. Jeżdżąc ze swym panem po całej Europie, wszędzie wzbudzał zainteresowanie ówczesnych mediów.
Po śmierci króla 6 maja 1910 r. Ceasar leżał pod drzwiami jego sypialni i odmawiał jedzenia. Podczas ceremonii pogrzebowej szedł za trumną razem z rodziną królewską. Gdy w następnym roku zmarł podczas operacji, pochowano go w posiadłości w Sandringham. Cztery lata później umieszczono jego podobiznę na królewskim nagrobku w Windsorze.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *