Kto podpalił schronisko?

Klapnięte uszka, zakręcony ogon, sierść czarna jak smoła. Po południu Niuti przyszła i wtuliła się w swojego opiekuna. - Zupełnie jakby coś przeczuwała - mówi Edmund Miszk ze schroniska w Gdańsku Oruni. - A teraz nie ma już mojego przyjaciela.