Myśliwi przed sądem

Sprawa wyglądała następująco: pewien mieszkaniec wioski powiadomił myśliwych, że po okolicy wałęsa się bezpański pies, który poluje na zające. Myśliwi przyjechali we wskazane miejsce i zastrzelili szczenięta (jedno przeżyło) oraz ich matkę. Rychło okazało się jednak, że psami opiekowała się miejscowa młodzież, która powiadomiła o całym zajściu policję.

W trakcie śledztwa ustalono ponadto, że jeden z myśliwych nakłonił miejscowego lekarza weterynarii do wydania zaświadczenia o rzekomym uśpieniu przez niego psów, a drugi przedłożył to fałszywe zaświadczenie na zebraniu swego koła łowieckiego.

Myśliwym grozi za bezzasadne zastrzelenie zwierząt kara do roku pozbawienia wolności, a za nakłanianie do poświadczenia nieprawdy – do pięciu lat więzienia.