Nie byłoby Ronaldinho bez Bomboma

Brazylijczyk już jako początkujący piłkarz miał fantastyczną technikę, na podwórku tak kiwał kolegów, że ci nie chcieli z nim grać. – Na szczęście zawsze chętny do zabawy był mój pies Bombom. Graliśmy godzinami, próbowałem najróżniejszych sztuczek, by nie pozwolić mu dotknąć piłki, bo on natychmiast ją przegryzał – opowiada piłkarz francuskiemu dziennikowi „L'Equipe”. (TJ)