Nie rządź, Burku, na podwórku! - Psy.pl - mamy nosa!
Dwie kobiety z yorkami na rękach

Nie rządź, Burku, na podwórku!

„Jak dobrze mieć sąsiada, on wiosną się uśmiechnie, jesienią zagada” – brzmiały słowa popularnej przed laty piosenki. No, chyba że sąsiad, zamiast się uśmiechnąć, popatrzy krzywo na naszego psa, a zamiast zagadać, powita nas wymówkami...

Niegdyś nasz przygarnięty z listopadowego deszczu Kaktus – osiedlowy wagabunda i awanturnik – został wysłany do mojej cioci na wakacje, a my udaliśmy się na wczasy bez psa. Kaktusio biegał cały boży dzień luzem, bo dom jest położony na uboczu.

Pewnego dnia przyszedł sąsiad i zażądał pieniędzy za… stado kur, gdyż „ten czarny nowy pies mu je wybił i tylko jedna została”. Ciocia zapewniała, że ten pies sam jest niewiele większy od kury i nie byłby w stanie wytępić całej gromady niosek w dwa dni, zwłaszcza że daleko od domu nie odbiega.

Pod koniec jej solennych zapewnień na podwórko wpadł nasz miglanc, cały w białym pierzu, wyraźnie dumny z siebie, że tę ostatnią kurę też dorwał. Rachunek został szybko zapłacony, sąsiedzi kupili nowe stadko, a Kaktus biegał luzem dopiero, gdy kury poszły spać. Sąsiad człowiek spokojny, ale drugiego takiego afrontu naszemu psu by nie przepuścił.

Psiarzu, pamiętaj!

  • Nie każdy lubi psy.
  • Nie każdy, kto lubi psy, lubi twojego psa tak jak ty.
  • Nie każdy, kto lubi psy, potrafi rozpoznać ich intencje.
  • Dzieci lubiące psy i niebojące się ich są szczególnie narażone na niebezpieczeństwo.

Poza dyskusją

Zdarzają się psy, którym nawet płoty są niestraszne. Potrafią wykopać imponujące tunele pod siatką lub wspiąć się po niej, by do woli harcować po działce obok. Taki utrapieniec może skutecznie popsuć sąsiedzkie stosunki, jeśli właściciel nie ograniczy zawczasu jego zapędów. W skrajnych przypadkach trzeba zaopatrzyć włóczykija w zadaszony kojec, w którym będzie spędzał tę część dnia, gdy nie możemy mieć na niego baczenia. Zwykle wystarczą jednak zwiększona uwaga i kontrola tego co Azorek wyprawia w ogrodzie.

Wbrew pozorom podobne mogą być przyczyny sąsiedzkich waśni w mieście. Mieszkańcy parterowych mieszkań często sadzą na trawnikach pod oknami rośliny. Omijajmy je łukiem, bez dyskusji.

To samo dotyczy obsikiwania przez naszego milusińskiego cudzego ogrodzenia czy samochodu…

Sztuka konwersacji

Nie wszyscy lubią psy – właściciele czworonogów często o tym zapominają. Nie każdy potrafi wczuć się w położenie zdenerwowanego, strachliwego czy samotnego zwierzaka, który pozostawiony sam w mieszkaniu szczeka. Niektórzy sąsiedzi nie wiedzą, że nasz pupil odzywa się, gdy usłyszy za drzwiami niepokojący hałas lub gdy cieszy się z powrotu pana – dla nich po prostu „Burek znów szczeka”.

Dlatego jeśli jesteśmy nowymi lokatorami, uprzedźmy sąsiadów, że może się on czuć zagubiony przez jakiś czas, przeprośmy za niedogodności, zapewniając jednocześnie, że stosujemy zasady savoir-vivre’u i sprzątamy jego odchody (jeśli nie, to najwyższa pora zacząć!). To samo dotyczy osób, które kupują nowego psa.

Jeśli nasz zwierzak ma problemy behawioralne, a my jesteśmy w trakcie szkolenia, także o tym powiedzmy. Świadomość, że choć nowy psi sąsiad może być nieco uciążliwy, to jego właściciel jest kulturalnym i odpowiedzialnym człowiekiem, pomoże wytrwać nawet osobom wrażliwym na hałasy. Wypada też później pytać sąsiadów, czy pies im zanadto nie przeszkadza.

Zawsze szczegółowo zapoznawajmy się z regulaminem spółdzielni czy osiedla. Często znajduje się w nim wiele przepisów dotyczących trzymania czworonoga.

Aby zatrzeć ślady „przestępstwa”

  • Przeproś za niewłaściwe zachowanie swojego psa i własne niedopatrzenie.
  • Oszacuj z sąsiadem straty i wyrównaj je.
  • Obiecaj poprawę, a gdy problem się powtarza (np. uporczywe szczekanie), określ w przybliżeniu termin, kiedy ona nastąpi.
  • Wykonaj jakiś dodatkowy miły gest – np. do zapłaty za zniszczony trawnik dorzuć nasiona roślin ozdobnych.

Sztuka interpretacji

Ludzie nie znają psów i ich zachowań. Szczególnie ci, którzy nigdy czworonoga nie mieli. Nasz witający się wylewnie zwierzak może zostać uznany za agresywnego.

Poza tym nie czarujmy się – duży pies skaczący na małe dziecko może je niechcący solidnie poturbować. Właściciele małych piesków też powinni uważać. Szczekliwe i skoczne mikrusy mogą przestraszyć kilkulatka i jego rodziców, którzy źle zinterpretują radosne psie „cześć”. Dlatego w windzie i na korytarzach starajmy się prowadzić psa na smyczy. Pozwalajmy mu przywitać się z sąsiadami – w sposób kulturalny! – tylko wtedy, gdy wyrażą chęć. Nie dopuszczajmy do tego, by sprawdzał zawartość ich toreb z zakupami.

Miejmy też baczenie, by nasze milusińskie psiątko nie wbiegało dzieciom pod rowery czy rolki i by nie ganiało ich zapamiętale. Kradzież piłki i szalona ucieczka będą  zabawne tylko dla psa. Zabawy czworonoga z obcymi dziećmi bez zgody ich rodziców to kiepski pomysł. Można pozwolić malcowi pogłaskać psa, ale jeśli jego rodzic nie wyraził zgody na nic więcej, nie pozwalajmy i my.

Osiedlowy grafik

Właścicielom zwaśnionych psów ułatwia życie umówienie się, kto kiedy wychodzi na spacer. Wszystkie mogą się wtedy bezkolizyjnie wyhasać, a i załatwianie potrzeb fizjologicznych przebiega sprawniej, gdy uwagi nie przykuwa wróg na horyzoncie.

Zaprzyjaźnione zwierzaki warto wyprowadzać o tej samej porze – razem chętniej pospacerują po osiedlu, które nie jest dużą atrakcją, bo znają je jak własną kieszeń (zwłaszcza te starsze). Właścicielom psów warto polecić spacer z suczką (nie podczas rui!), bo intensywna wymiana „poczty” pozwala zaliczyć parę drzewek mniej…

Sąsiedzi też mają psy…

…i nie wszystkie polubią naszego. Niektóre będą się go bały, inne mogą zaatakować. Podobnie jak my nie narzucamy się obcym ludziom, nie rzucamy się im na szyję z radością i nie wszczynamy karczemnych awantur, tak nie powinien robić tego nasz pies w stosunku do osiedlowych pobratymców, a wielkość pupila nie ma tu nic do rzeczy!

Nasz owczarek niemiecki był swego czasu nękany – tak, nękany! – przez pinczeropodobnego malucha o lwim sercu. Psiak obnażał kły, szczekał niczym karabin maszynowy i atakował spokojnego giganta. Równocześnie jego właścicielka atakowała nas, żebyśmy zabrali „tego wielkiego mordercę”. Nic nie dały rzeczowe argumenty. Pomógł nieco grubiański żart: „On tego pani pieska nie ruszy, on już dziś śniadanie jadł”.

Innym standardem na naszych osiedlach są umięśnieni młodzieńcy lubujący się w psach bojowych, często niereagujący na ich agresywne zachowania. Aby nie stać w jednym szeregu z chamem, któremu przyjemność sprawia posiadanie agresywnego psa, musimy dawać przykład. Jeśli nasz czworonóg ma skłonności dominacyjne, wychowujmy go, starajmy się opanować jego zapędy. Zakupmy odpowiedni kaganiec i nie dopuszczajmy do otwartych konfliktów z innymi psami.

Nasz Bzik nienawidzi Puszka z parteru – z wzajemnością. Sympatyczne pieski domowe toczą pianę na swój widok. Czy jest to powodem do sąsiedzkiej nienawiści? Nie. Stosujemy kilka prostych zasad. Zwracamy uwagę, wychodząc z klatki i wchodząc. Rozglądamy się na spacerach, staramy się zawsze utrzymywać dystans między psami, że o pracy nad nimi nie wspomnę. A spotykając się bez nich, nieraz żartujemy z tej ich zapalczywości. Skoro my nie kochamy wszystkich naokoło, to psy też nie muszą, ale naszym obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa.

Nie dajmy się tylko zapędzić w kozi róg przez miłośników hiperporządku. Nasz pies ma prawo czasem okazać emocje. Byle nie w środku nocy…

Autor: Kamila Brodowska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *