Od oseska do pieska - dzień 7 - Psy.pl

Od oseska do pieska – dzień 7

Nasza redakcyjna koleżanka jest hodowcą whippetów. Jej suczka Mimi właśnie urodziła szczeniaki. Jak rosną, jak się rozwijają, będziecie mogli przekonać się sami, czytając blog pisany przez Justynę. Zapraszamy do lektury!

12 marca – Ktoś nie je, aby jeść mógł ktoś

Z ciekawością obserwuję, jak maluchy ustalają sobie rytm jedzenia i spania. Siódemka to spory miot, więc żeby porządnie się najeść, utworzyły dwie grupy. Jedna – złożona z Rafaela, Ravela, Robina i dziewczynki nr 2 – okupuje cztery sutki, a w tym czasie reszta śpi. Potem te najedzone zapadają w sen, a do piersi Mimi pchaja sie Rodrigo, Rosso i dziewczynka nr 1. Między jedną a drugą grupą Mimi przekłada się na drugi bok, żeby szczeniaczki miały dostęp tam, gdzie jest więcej mleka. Pełna synchronizacja 🙂

Komentuj na forum: http://www.psy.pl/forum/?A=view&C=123595

11 marca – Dzieci i szczeniaki
Nasze whippeciki są od pierwszych chwil socjalizowane. Dbamy o to, żeby były jak najlepiej przygotowane do życia w nowych domach. Dlatego nasi synowie Jasio i Stasio od początku biorą je na ręce, całują, przytulają. Każdy ma swojego ulubieńca. Stasia faworytem w tym miocie jest czarny whippecik. Uwieczniłam to na zdjęciach. Pomimo, że są to juz duzi chłopcy – Jaś ma 9,5 roku a Staś 7 lat staram się pilnować żeby brali maluchy na ręce tylko przy dorosłych. Za miesiąc będą razem biegać i bawić się w berka!

Komentuj na forum: http://www.psy.pl/forum/?A=view&C=123595

10 marca – Wspomnienie z Cruft’s
Dzisiaj na angielskiej wystawie Cruft’s wystawiane są charty. Z sentymentem wracam do tej pięknej imprezy. Trzy lata temu wlaśnie tam odbieraliśmy małą Mimi od hodowczyń Barnesmore. Cudowna atmosfera, przestronne ringi, tłumy ludzi przy charcich ringach co w Polsce rzadko się zdarza i niesamowite wrażenia z oglądania stawki kilkuset whippetów. Dla kynologa i miłośnika rasy to prawdziwa uczta.
Przed wjazdem do Anglii z psem wymaganych jest sporo formalności, dlatego tak trudne jest pokazanie na tej wystawie polskich psów. Ale kto wie, może za kilka lat przepisy zmienią się i któryś z tych maluchów będzie mógł się na niej pokazać?

Komentuj na forum: http://www.psy.pl/forum/?A=view&C=123595

9 marca – Alternatywne źródło ciepła

Mimi nieustannie leży przy dzieciach. Karmi je, czyści, pielęgnuje. Siłą wyciągamy ją na dwór by załatwiła potrzeby fizjologiczne. Robi to w minutę i już czeka pod drzwiami żeby ją wpuścić do dzieci. Odchodzi od nich tylko na dźwięk miski z jedzeniem…. Jak to zazwyczaj podczas karmienia młodych bywa, spożywa trzy razy więcej niż normalnie. Trwa to więc też trochę dłużej. W tym czasie małe istoty zmierzają do alternatywnego źródła ciepła jakim w naszym przypadku jest poduszka elektryczna. Z każdej strony kojca przypełzają w jedno miejsce jakby wiedzione nieznanym instynktem. Jak już poczują, że weszły na ciepłe miejsce przybierają pozycje foki, czyli brzuszki do poduszki, łapki wyciągnięte i z lubością zapadają w sen. Pełen relaks.

Komentuj na forum: http://www.psy.pl/forum/?A=view&C=123595

8 marca – Pierwsi goście

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem wizyty jednej z właścicielek tatusia miotu, czyli Reggae Lazarus (na zdjęciu możecie zobaczyć zakochaną parę sprzed dwóch miesięcy). Mimi z dumą prezentowała swoje dzieci, pozwalała je brać na ręce i przytulać. Ze stoickim spokojem słuchała zachwytów na ich temat. Widać, że sprawia jej przyjemność, gdy się mówi: „Mimi, jakie ty masz piękne dzieci! Jakie słodziutkie!”. Wtedy rozciąga się na wszystkie strony, szturcha nosem i liże swoje maleństwa, jakby chciała utwierdzić wszystkich w przekonaniu, że jest doskonałą matką.

Jeden z synków Rege zamieszka ze swoim tatą w Zgierzu, z czego bardzo się cieszymy, a drugi z młodszą panią – córką właścicielki Rege, mającą własne mieszkanie w Warszawie.
Pępowinki już maluchom odpadły, na wadze przybierają w szalonym tempie, niedługo chyba zaczną przypominać foki:)

Komentuj na forum: http://www.psy.pl/forum/?A=view&C=123595

7 marca – Czas Wielkiego Głodu

Rok temu zaczęłam karmić nasze psy zgodnie z zasadami diety BARF. Życie stało się ciekawsze. Z jednej strony zdecydowanie mniej kup do sprzątania, z drugiej chudzielce zaczęły jeść chętniej i szybko przybrały wadze. Odgłos rozgryzania surowych szyjek kurzych, skrzydełek, kości cielęcych i innych specjałów przestał domowników dziwić.

A dzisiaj… moje psy postanowiły, że skoro pojawiły się w domu maleństwa, to trzeba zadbać o zapasy na Czas Wielkiego Głodu:) Jakby się zmówiły.
Wszystkie trzy: mama Mimi, wujek Lando i przyrodnia siostra Poti zaczęły swoje smakołyki zakopywać w kojcu ze szczeniakami, starannie przykrywając je ręcznikami. Jak tylko pozbierałam, po pięciu minutach odkrywałam nowe. Widocznie uznały, że jak przyjdzie czas na inne jedzenie niż mleko, maluchy będą miały pod nosem gotowe jedzonko. Na razie jednak jeszcze przez około 2-3 tygodnie mleczko mamy wystarczy:)

Komentuj na forum: http://www.psy.pl/forum/?A=view&C=123595

6 marca – Niespodziewany początek
A miało być wszystko tak perfekcyjnie przygotowane… Urządzony kojec porodowy, pod ręką gaziki, gencjana, pean do zaciskania pępowiny, podkłady, ręczniki papierowe itd. Przez ostatni weekend nie dawałam Mimi żyć, mierząc jej co godzinę temperaturę. Według starej weterynaryjnej szkoły na 8 do 24 godzin przed porodem temperatura powinna spaść poniżej 37 stopni. Ale nic takiego się nie działo… Mimi z apetytem jadła każdy podstawiany jej pod nos posiłek – to
również nie wróżyło szybkiego porodu.

Postanowiłam, że urlop wezmę od wtorku – to 60 dzień jej ciąży, a poprzednie szczeniaki urodziła w 62 dniu. W poniedziałek rano pomiary 38 albo 37,5 stopnia, je z apetytem, biega po ogródku, w domu spokojna. Ok, więc
idę do pracy. Na wszelki wypadek poprosiłam brata, żeby przyjechał czuwać nad nią.

O godzinie 13 telefon. – Właśnie pierwsze maleństwo się urodziło i Mimi z zapałem je wylizuje! – Jak to się
urodziło?!- krzyczę do słuchawki. – A drgawki poprzedzające? Jakieś kopanie posłania? Co się urodziło? – zadaję kolejne pytania. – Czarno-biała suczka.

Po 5 minutach byłam już w drodze do domu. Przez telefon instruowałam brata, na co ma zwracać uwagę. Gdy wbiegłam do domu, moja suczka ze stoickim spokojem wylizywała drugie już szczenię. Zamerdała przyjaźnie ogonem z
błogim uśmiechem na mordzie, jakby pytała: „Nieźle sobie poradziłam sama, co?”

Oglądam maluchy i śmieję się, że w stresie mój brat pomylił sunię z psem – okazało się, że pierwszy szczeniak to piesek, nie suczka. Ach, ci faceci… Po chwili sprawnie urodziły się
kolejne maluchy, dając w sumie szczęśliwą siódemkę: 5 piesków i 2 suczki!

Komentuj na forum: http://www.psy.pl/forum/?A=view&C=123595

Tekst i zdjęcia: Justyna Szopa

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *